Proza życia

W dniu przyjazdu intensywnie świeciło słońce, co stanowiło miłą odmianę od pogrążonej w deszczu Szwajcarii. Samolot miękko lądował a widok błękitnego hiszpańskiego nieba przywrócił mi pogodny nastrój. R dołączyła do mnie dopiero kilka godzin później, przez co całe popołudnie miałem tylko dla siebie.
Chciałem na moment się zdrzemnąć, ale co chwile budziły mnie telefony. Ludzie potrafią zamęczać mnie takimi głupotami i przeszkadzać mi w pracy, że czasami mam ochotę zmienić numer telefonu. Po ostatniej rozmowie zwoje myślowe zaczęły intensywniej przetwarzać informacje i zamiast zrelaksować się i spróbować zasnąć, zacząłem układać w myślach plan spotkań w Mediolanie. Niestety mam tak, że jeśli nie znajduję na coś rozwiązania od razu zwykle spinam się i tak długo o tym myślę rozważając wszystkie możliwe scenariusze aż znajdę najlepszą opcję – takie moje natręctwo, którego nie potrafię wyleczyć. Razem z R podjechaliśmy taksówką na Las Ramblas zaszyć się w małym ulicznym barze serwującym wino i tapas próbować oszukać głód, bo znowu zapomnieliśmy, że w Hiszpanii kolacje jada się później. Z okazji urodzin R podarowała mi butelkę szampana, którą wypiliśmy do kolacji. Nazajutrz do biura szliśmy już w strugach deszczu, pogoda zmieniła się diametralnie, co od razu wpłynęło na mój stan psychofizyczny, stałem się ospały i trochę nieobecny, z trudem przychodziło mi formułowanie myśli i tłumaczenie prostych zagadnień.
Po raz kolejny udało nam się ugasić pożar wywołany niedorzecznymi decyzjami zza oceanu i zyskać więcej czasu na zrealizowanie projektu. Czasem wydaje mi się, że dla przeciętnego Amerykanina Europa jest bardzo małym, niewielkim terytorium, podzielonym pomiędzy wiele, od stuleci skłóconych ze sobą, indiańskich szczepów mówiących różnymi śmiesznymi językami…

Nieznane's awatar

About saberblog

Sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, chyba rzeczywiście urodziłem się w czepku, mam poukładane priorytety i co chyba najważniejsze, podążam za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo dzięki niemu mogę przyglądać się sobie, swoim emocjom, a przy okazji także całej reszcie świata. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym i to naprawdę przyjemne uczucie - zrobić w życiu coś dla siebie, czasem nawet wbrew temu, co mówią inni, wbrew temu, co wypada, co należy, co trzeba. Czasami mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracę, chwilę temu wyemigrował z Polski, rzucił wszystko i ruszył w podróż dookoła świata, akbym dopiero co odwiedził kolejny, sto któryś kraj. A innym razem łapię się za głowę i myślę: ile to już lat minęło? Ile rzeczy wydarzyło się po drodze? Czas jest fascynującą materią - bezkresną, nieuchwytną, a jednak zostawiającą po sobie ślady, lubię obserwować własne emocje, ale też emocje innych ludzi. Może właśnie dlatego ten elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę regularnie. To zresztą jedna z niewielu rzeczy, które robię w życiu naprawdę systematycznie, bo z obowiązkowością zazwyczaj jestem trochę na bakier. Zdarza mi się wracać do wpisów sprzed roku czy kilku lat i wtedy często odkrywam coś ciekawego: patrząc na tamten czas z perspektywy zaledwie dwunastu miesięcy, nagle widzę, jak bardzo był wypełniony, ile się wydarzyło, ilu ludzi pojawiło się na mojej drodze, ile emocji zostało gdzieś zapisanych między kolejnymi akapitami. Myślę, że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi w życiu takiego mojego własnego „pionu”. Czegoś, co pozwala mi na chwilę się zatrzymać, spojrzeć wstecz i złapać właściwą perspektywę. A tak zawsze mogę wrócić do przeszłości i z pewnego dystansu zobaczyć, czy udało mi się zrealizować to, co sobie zamierzyłem, mogę sprawdzić, gdzie popełniłem błędy, co zrobiłem dobrze, a przede wszystkim - przypomnieć sobie te wszystkie dobre, czasem zupełnie niepozorne chwile, których byłem uczestnikiem. I chyba właśnie za to najbardziej lubię pisać, aby nie pozwolić, by życie, które tak szybko płynie, zbyt łatwo mi umknęło.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podróże, praca i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 Responses to Proza życia

  1. Nieznane's awatar sotion pisze:

    z tymi amerykanami co całkiem dobrze Ci sie wydaje

  2. Nieznane's awatar saber pisze:

    jeszcze pare innych rzeczy mi sie wydaje ale moge je zwerbalizowac tylko na ucho…

  3. Nieznane's awatar sotion pisze:

    ciekawe na ucho …

Dodaj komentarz