Lodzik po hawajsku, ale bez połyku – Japończycy atakują – sugar daddy – z obserwacji plaży

Napaliliśmy się jak dzieci na hawajskie shaved ice carem, które na obrazkach wyglądały bardzo kusząco i smakowicie, w rzeczywistości okazały się kruszonym lodem polanym słodkim syropem z truskawek, guawy, papai, marakui i innych owoców – ledwo włożyłem sobie tą tęczową papkę do ust, chwilę później cała zawartość wylądowała w przydrożnym kuble.

Drugim obowiązującym językiem na Hawajach jest japoński. Turystów z Japonii jest tutaj cala masa i praktycznie wszędzie słyszy się japoński, a w sklepach, restauracjach, barach, napisy w tym języku to codzienność. Turyści japońscy napędzają Amerykanom nie tylko przemysł turystyczny, w salonie Prady czy innych markowych projektantów widzieliśmy jedynie skośnookich robiących zakupy
Rosjan na plaży poznać można po kusych slipach, podczas gdy wszyscy wokoło noszą mniej lub bardziej przaśne bermudy. Mnóstwo napompowanych Amerykanów z ABS (absolutnym brakiem szyi) albo otyłych – oba skrajne typy zwykle z ciałem miejscowo pokrytym, co najmniej jednym tatuażem. Podziwiam tą modę, bo sam na tatuaż się nigdy nie zdecyduję. Zupełnie nie czuję klimatu jak można dać się oszpecić jakimś obrazkiem, który wcześniej czy później się znudzi a nawet jeśli nie, to na skórze kilkudziesięciolatka wygląda groteskowo i mało apetycznie.
Na terenie hotelu spotykaliśmy starszych panów wypoczywających w towarzystwie ‘’chihuahua’’. Jednego wieczoru na kolacji np. przyglądaliśmy się pewnej parze: młody, atrakcyjny, atletycznie zbudowany facet w towarzystwie podstarzałego, brzuchatego pana w źle ufarbowanych włosach, który na pierwszy rzut oka wiosnę życie miał już za sobą i nie pomagał mu żaden retusz. Dla M był to ojciec z synem jedzący kolację a dla mnie ten sielski obrazek wyglądał jednoznacznie zwłaszcza, gdy starszy pan niby dyskretnie okazywał czułość temu młodszemu.
Dodatkowo dowartościowałem się, gdy kelnerka w Hooters poprosiła mnie o dowód tożsamości zanim sprzedała mi alkohol. M usłyszał od niej, że on nie musi, bo wygląda już na kogoś starszego…
Słońce grzeje niemiłosiernie dzień w dzień a bliskość równika sprawia, że bardzo łatwo tutaj o oparzenie. Choć wysmarowałem się grubo kremem spaliłem sobie uda i nie dość, że wyglądam jak jednostronnie spieczony tost to w dodatku nie mogę siedzieć. M przyniósł mi całą torbę lodu i aktualnie ulgę przynosi mi tylko siedzenie na niej gołą d..ą.

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Lodzik po hawajsku, ale bez połyku – Japończycy atakują – sugar daddy – z obserwacji plaży

  1. sotion pisze:

    a po co było tyłek do słońca wstawiać 🙂

  2. saber pisze:

    na plazy ogladam foczki lezac na brzuchu, gdybym przeworcil sie na plecy wyszlaby na jaw ze probuje odbierac BBC swoja antena…

  3. sotion pisze:

    no tak 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s