Ściganie słoneczne dni

Moje blogowanie przypomina dziennik podróży, ale to nie ekscytacja podróżami sprawia, że pisze… Tak naprawdę jedynie będąc w podróży, siedząc na jakimś lotnisku albo lecąc 11 tys m nad ziemią mam czas skoncentrować się, w spokoju zebrać myśli i przelać je na arkusz dokumentu Word.
O ile LA oszołomiło i przytłoczyło mnie swoją wielkością, sposobem życia, o tyle w Europie taki stan zdarza mi się rzadko. Wszystko, co kiedyś brzmiało jak nierealna bajka stało się codziennością i jest w zasięgu ręki zupełnie jak w ostatni weekend.

Wciąż odkrywam na świecie miejsca, do których chętnie przeniósłbym się ot tak. Pstryk i już. Miejsca, gdzie częściej jest słonecznie niż pochmurnie szczególnie, gdy pogoda za oknem nie nastraja pozytywnie, a słońce nie rozpieszcza. Dla mnie to czas dochodzenia do wniosku, że jednak lubię słońce. A przecież są miejsca, w których tego słońca wcale nie brakuje, w których jest ciepło, przyjemnie. Są miejsca, które wywołują wspomnienia tak ciepłe, jak słońce, które świeci za dnia i ogrzewa nas swoimi promieniami.
Ale żeby nie było ze sporządniałem i wysubtelniałem i jestem teraz wrażliwy niczym muślinowa firanka. Aby na gorąco przeżywać to z kim lub czym się spotykam zabrałem ze sobą poznanego w Warszawie chihuahua który w ramach wspólnego tourne z lubością wyprowadzał na spacer moje zarodki…

Nieznane's awatar

About saberblog

Sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, chyba rzeczywiście urodziłem się w czepku, mam poukładane priorytety i co chyba najważniejsze, podążam za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo dzięki niemu mogę przyglądać się sobie, swoim emocjom, a przy okazji także całej reszcie świata. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym i to naprawdę przyjemne uczucie - zrobić w życiu coś dla siebie, czasem nawet wbrew temu, co mówią inni, wbrew temu, co wypada, co należy, co trzeba. Czasami mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracę, chwilę temu wyemigrował z Polski, rzucił wszystko i ruszył w podróż dookoła świata, akbym dopiero co odwiedził kolejny, sto któryś kraj. A innym razem łapię się za głowę i myślę: ile to już lat minęło? Ile rzeczy wydarzyło się po drodze? Czas jest fascynującą materią - bezkresną, nieuchwytną, a jednak zostawiającą po sobie ślady, lubię obserwować własne emocje, ale też emocje innych ludzi. Może właśnie dlatego ten elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę regularnie. To zresztą jedna z niewielu rzeczy, które robię w życiu naprawdę systematycznie, bo z obowiązkowością zazwyczaj jestem trochę na bakier. Zdarza mi się wracać do wpisów sprzed roku czy kilku lat i wtedy często odkrywam coś ciekawego: patrząc na tamten czas z perspektywy zaledwie dwunastu miesięcy, nagle widzę, jak bardzo był wypełniony, ile się wydarzyło, ilu ludzi pojawiło się na mojej drodze, ile emocji zostało gdzieś zapisanych między kolejnymi akapitami. Myślę, że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi w życiu takiego mojego własnego „pionu”. Czegoś, co pozwala mi na chwilę się zatrzymać, spojrzeć wstecz i złapać właściwą perspektywę. A tak zawsze mogę wrócić do przeszłości i z pewnego dystansu zobaczyć, czy udało mi się zrealizować to, co sobie zamierzyłem, mogę sprawdzić, gdzie popełniłem błędy, co zrobiłem dobrze, a przede wszystkim - przypomnieć sobie te wszystkie dobre, czasem zupełnie niepozorne chwile, których byłem uczestnikiem. I chyba właśnie za to najbardziej lubię pisać, aby nie pozwolić, by życie, które tak szybko płynie, zbyt łatwo mi umknęło.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podróże i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

1 Response to Ściganie słoneczne dni

  1. Nieznane's awatar sotion pisze:

    a juz zaczynałem podejrzewać, ze stałeś się święty :-))

Dodaj komentarz