Ledwo dziś na oczy widzę, wysłali mnie na jeden dzień do Brukseli zrobić szkolenie, ale znając moją przebiegłość poleciałem wcześniej, przez Warszawę żeby było taniej i ciekawiej, żeby była okazja spotkać się z K, odkryć stołeczny cocktail bar Pies czy Suka, zawrzeć świeże, bliższe znajomości, choć niektórzy dali mi pstryczka w nos… (prawda whyme?)
Jestem naiwny, wierze że ludzie są dobrzy i że gdy jesteśmy dobrzy dla innych to dobro do nas wraca. Komentarz K: czy Ty naprawdę myślałeś że barmani kończą Harvard? Wydawało mi się że tak… Nie ma się już nad czym użalać, ale jeśli ktoś będzie miał szansę odwiedzić Psa polecam Bocianie Gniazdo… Osobiście nadal planuje odwiedzać bary po to żeby napić się drinka, którego nie mogę sam zrobić sobie w domu…
W Brukseli przywitało mnie słońce i bardzo przyjemna pogoda, z perspektywy 10 lat zapomniałem że belgijska stolica jest taka ładna, do hotelu dotarłem będąc w pól-snie, nic już nawet nie jadłem, wziąłem tylko prysznic i od razu wskoczyłem do lóżka – sam. Tak oto zwykle wyglądają moje służbowe podróże – zupełnie nie ma czego zazdrościć. Stałem w porannym korku, taksówkarz pól godziny szukał adresu, poprowadziłem szkolenie, zjadłem byle jaki lunch, znowu stałem korku, spotkałem się jeszcze z paroma osobami, wypiłem 3 kawy, a o 18 miałem dość. Znowu stałem w korku jadąc na lotnisko, na dodatek spóźnił mi się samolot, więc śpię dziś na lotnisku w Zurychu.
Nie pamiętałem żeby kupić M belgijskich pralinek – krecha.
Planuję, więc naprawić to w weekend: chcę być najbardziej romantycznym facetem, dlatego porywam M na kolację do Nicei…
About saberblog
Sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera.
Jestem szczęściarzem, chyba rzeczywiście urodziłem się w czepku, mam poukładane priorytety i co chyba najważniejsze, podążam za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo dzięki niemu mogę przyglądać się sobie, swoim emocjom, a przy okazji także całej reszcie świata.
Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym i to naprawdę przyjemne uczucie - zrobić w życiu coś dla siebie, czasem nawet wbrew temu, co mówią inni, wbrew temu, co wypada, co należy, co trzeba.
Czasami mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracę, chwilę temu wyemigrował z Polski, rzucił wszystko i ruszył w podróż dookoła świata, akbym dopiero co odwiedził kolejny, sto któryś kraj. A innym razem łapię się za głowę i myślę: ile to już lat minęło? Ile rzeczy wydarzyło się po drodze?
Czas jest fascynującą materią - bezkresną, nieuchwytną, a jednak zostawiającą po sobie ślady, lubię obserwować własne emocje, ale też emocje innych ludzi. Może właśnie dlatego ten elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę regularnie. To zresztą jedna z niewielu rzeczy, które robię w życiu naprawdę systematycznie, bo z obowiązkowością zazwyczaj jestem trochę na bakier.
Zdarza mi się wracać do wpisów sprzed roku czy kilku lat i wtedy często odkrywam coś ciekawego: patrząc na tamten czas z perspektywy zaledwie dwunastu miesięcy, nagle widzę, jak bardzo był wypełniony, ile się wydarzyło, ilu ludzi pojawiło się na mojej drodze, ile emocji zostało gdzieś zapisanych między kolejnymi akapitami.
Myślę, że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi w życiu takiego mojego własnego „pionu”. Czegoś, co pozwala mi na chwilę się zatrzymać, spojrzeć wstecz i złapać właściwą perspektywę.
A tak zawsze mogę wrócić do przeszłości i z pewnego dystansu zobaczyć, czy udało mi się zrealizować to, co sobie zamierzyłem, mogę sprawdzić, gdzie popełniłem błędy, co zrobiłem dobrze, a przede wszystkim - przypomnieć sobie te wszystkie dobre, czasem zupełnie niepozorne chwile, których byłem uczestnikiem.
I chyba właśnie za to najbardziej lubię pisać, aby nie pozwolić, by życie, które tak szybko płynie, zbyt łatwo mi umknęło.
Ten wpis został opublikowany w kategorii
podróże i oznaczony tagami
Belgia,
podróże,
Warszawa. Dodaj zakładkę do
bezpośredniego odnośnika.
Na śmierć zapomniałem o Twoim sms! Biję się w piersi, których nie posiadam za wielkich i przepraszam! Mogę się jeszcze jakoś pokajać, założyć wór pokutny czy coś… Na poważnie, miałem tydzień do kitu. Orka od rana do wieczora… A przez to wszystko nie odpisałem Ci. Czy publiczna chłosta będzie wystarczająca karą za me nigodne postepowanie? 🙂 Non offenderti, imploro…
Kajajcie sie a bedzie Wam wybaczone :p
bede znowu w lipcu, po EURO to nadrobimy. Musimy pojsc do Psa czy Suki!