fine della settimana

Achom, ochom i podobnym oznakom zachwycenia podczas pobytu w Nicei nie było końca. M jak dziecko entuzjazmował się słoneczną pogodą, miastem, atmosferą ulicy, promenadą, bliskością morza, jedzeniem, sklepami i faktem, że bez końca mógł ćwiczyć swój francuski. Na fali tej euforii zaczęliśmy nawet snuć plany kupna mieszkania, bo na własny kąt w Szwajcarii nigdy się nie zdecydujemy a do Nicei będziemy wracać nie raz. W końcu to tylko godzina lotu z Zurychu a człowiek zupełnie odrywa się od szwajcarskiej rzeczywistości i mentalności, nie ma problemu żeby dogadać się tutaj po angielsku czy włosku i choć byliśmy tam tylko 2 dni wydawało nam się ze minął tydzień. Spacerując promenadą des Anglais widzieliśmy mnóstwo ofert sprzedaży i wybieraliśmy te, które wydawały nam się najciekawsze. Obserwowałem M jak w jego oczach widać było radość i zachwyt.
W niedzielę po śniadaniu pojechaliśmy na kilka godzin do Eze a potem jeszcze Monaco i nic nie zakłóciło nam sielskości tego weekendu.

Wieczornym lotem wróciliśmy do Zurychu i zamiast wracać do Berna zostaliśmy dodatkową noc w Radissonie na lotnisku skąd rano miałem bezpośrednio pojechać do biura. Po kolacji i obejrzeniu akrobatycznego barowego show wyszliśmy na papierosa, ukradkiem spostrzegłem mojego vice prezesa ze swoją asystentką mizdrzących się do siebie w hotelowym barze. Z piątką dzieci i żoną w Manchesterze mój vicek zawsze wyglądał mi takiego, którego życiową pasją jest dmuchanko. Strasznie kusiło mnie żeby do nich podejść, ale ostatecznie doszedłem do wniosku, że nie byłby to dobry pomysł, w końcu to samo życie…

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „fine della settimana

  1. sotion pisze:

    tak na prawde nigdy nie wiadomo co w końcu okaze sie dobre…

  2. saber pisze:

    rzeczywiscie, np dobry seks może się wydarzyc z kims kogo nie lubisz albo nie pamiętasz…

  3. sotion pisze:

    tak jeszcze nie miałem … 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s