Odcinek czwarty: Hue – Hoi An

M na każdym kroku w rozmowach z tubylcami ćwiczy znajomość języków obcych: „Entschuldigung senorita, bonjour, wie viel kostet these shoes? Quanto?! Nein, es ist expensive! Pietro kurwa aiuta mi per favore” a ja wtedy konam ze śmiechu…
Kiedyś kwitł tutaj handel jedwabiem a dziś wielu wyjeżdża stąd z szytą na wymiar sukienką albo garniturem, zakłady krawieckie spotykaliśmy na każdym kroku.
Domy stoją tak blisko siebie że wszystko wydaje się chaotycznie skonstruowaną mieszaniną betonu, blachy, sklepów, domów i warsztatów. Zagęszczenie na metr kwadratowy jest niesamowite.
Kolejne ulice to małe domki, pralnie i pranie suszące się na podwórkach oraz stada kur, dalej bazary z warzywami, świeżymi rybami i drobiem.
Ceny mają tutaj równie śmieszne, zarówno jedzenia jak i ubrań czy lokalnych wyrobów.
V. która dotarła do Wietnamu przed nami opowiadała, że Hoi An jest zjawiskowe i miała sporo racji, miasto wpisane jest na listę światowego dziedzictwa kulturowego, jest bardzo klimatyczne, przez co wyjątkowe – nie dotarł tutaj jeszcze postęp globalizacji w postaci sieciowych restauracji i bezpłciowych coffee shopów.
Naszym głównym zajęciem jest tutaj relaks oraz prażenie się przy hotelowym basenie…

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podroze i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s