Odcinek piąty: Da Nang – Ho Chi Minh City

Ho Chi Minh City okazało się bardziej nowoczesnym miastem niż się tego spodziewałem po zobaczeniu Hanoi, jedynie pod względem ruchu ulicznego przypomina niezły Sajgon. Mam uraz to motorów, skuterów tak wielki, że za każdym razem, gdy słyszę tylko warkot silnika wzdrygam się nerwowo. Nawet tutaj motory jeżdżą po chodnikach i to, że w ogóle żyje jest prawdziwym cudem.
Dodatkowych emocji przeciętnej ulicy dodają liany utkane z kabli energetycznych, pnące się energetycznie ze słupa na słup. Tutaj kabli się nie wymienia, kable się dokłada… Poza tym wszechobecne stożkowate kapelusze, czasami widać całe morze takich kapeluszy…

W wielu miejscach w Wietnamie przy drogach dominują ogromne bilbordy z plakatami propagandowymi. Niektóre informują o wyborach inne służą do kampanii społecznych, ale jeden element jest zawsze wspólny wizerunek wiecznie żywego Ho Chi Mina. Niska, chińska zabudowa często wzdłuż rzeki pozwala przenieść się w inną epokę. Miasto pełne jest zakładów krawieckich, warsztatów lampionów, jadłodajni ze stolikami i krzesełkami jak dla krasnoludków. To właśnie tak najczęściej siedzi się i pije lokalne świeże piwo, a gdy głód przypili zawsze można znaleźć coś ciekawego do zjedzenia nie koniecznie tradycyjną zupę Pho. Jadłodajnia, kawiarnia, bar. Wszystko w garażu z gołymi betonowymi ścianami – klasyka Sajgonu.

Park w Dystrykt 1. Miejsce na aerobik, badmintona, bieganie, rozciąganie się, spacerowanie. Miejsce wielu niezwykle popularnych ulicznych kafejek, które rozstawiają się na rogach ulic (standard od drewnianych stołów po kartonowe pudła) i serwują ukochaną przez tutejszych cafe sua da.

Co 2-3 dni korzystamy ze spa chociaż po ostatniej przygodzie M ma lekką traumę. Podczas gdy zamówiłem sobie peeling kawowy, M zdecydował się na masaż tajski. Zapomniałem go ostrzec przed tzw. happy endem a pani wzięła sobie zbyt do serca jego narzekania o zmęczeniu i wymasowała mu nie tylko ramiona, stopy i plecy… przez co M ma teraz traumę że zdradzał w pokoju obok i co gorsza z kobietą.
Tutejszym kobietom wydaje się że, jeśli samotnie wyglądający facet zamawia sobie masaż to musi zakończyć się on niespodzianką. Tego samego wieczoru poszliśmy na kawę do lokalnej cukierni gdzie zniewieściały kelner pokazał nam jak lokalnie i w praktyce realizuje się zasadę klient nasz pan i na koniec wyściskał nam krocza… Mam wrażenie że wszyscy chodzą tutaj jakby napaleni i nabuzowani a biali łysy Europejczyk z owłosioną klatą to wymarzony obiekt seksualny.

Wczoraj przechadzając się po nowo otwartej galerii handlowej na jednej z głównych gablot zobaczyłem olbrzymi plakat swojej koleżanki z liceum!

Ponad cztery miliony Wietnamczyków zginęło w wyniku wojny, która przez resztę świata nazywana jest po prostu wojną w Wietnamie a tutaj wojną amerykańską. Historia tego konfliktu paradoksalnie jest znana głównie z relacji pokonanej strony amerykańskiej. Śliczna dziewczyna z komunistycznego kraju o imieniu Ven, która przez kilka dni oprowadzała nas po okolicy pokazując, co ciekawsze miejsca, tunele Cu Chi oraz muzea pozwoliła zobaczyć wojnę z perspektywy zwycięzców.

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podroze i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s