Odcinek jedynasty – Siem Reap – Bangkok

Ruiny Angkor, w tym niesamowitej świątyni Angkor Wat, robią wrażenie nawet na najbardziej zatwardziałych w bojach podróżnikach. Przy tym mają w sobie coś mrocznego, coś, czego nie da się uchwycić ani opisać. Mroczne tajemnice minionych czasów czają się w zakamarkach. Ta Prohm samoczynnie kojarzy się ze sceneria gry Tomb Rider,
Odległości, słońce, brak stałego dostępu do napojów zrobiło swoje podczas jednego dnia w Angkor wypiłem chyba z 5 litrów wody i jeszcze więcej z siebie wypociłem. Nie znoszę dobrze upałów a tam było ekstremalnie, pot spływ mi po twarzy i dupie, mokre ślady są tego świadectwem, czuję się jakby non stop stał pod ciepłym prysznicem. Z oddali dostrzegam unoszący się balon i myślę sobie jak byłoby fajnie unieść się w górę, gdzie na pewno jest chłodniej.
M. wydaje się być to obojętne, bo śmiga lekko między stromymi, kamiennymi schodami i wspina się na szczyt każdej odwiedzanej świątyni pozostając przy tym suchy. Panuje nieprzyzwoity upał. Nie mam pojęcia ile jest stopni, ale jest tak gorąco, że aż obezwładnia. Nie chce się myśleć, nie mówiąc o mówieniu czy zwiedzaniu. Siem Ream to miasto, które stwarza wrażenie, pewnej takiej nieciekawości. Wydaje się, że wszystkie świątynie są takie same, wszędzie te same stoiska z jedzeniem, te same bary, tandeta – dopada mnie kryzys.
Popołudnie spędzamy na hotelowym basenie a wieczorem tuk tukiem udajemy się do dzielnicy Night Markets na kolacje i fish spa, którego M. wydaje się nie znosić…

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podroze i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s