Z katarem do Kataru

Z nosa mi się leje, ciągną mi się gluty, głowa pęka, prycham, kicham i ogólnie zdycham, ale do Kataru dolecieliśmy.
Wczoraj przed pójściem spać zaaplikowałem sobie końską dawkę paracetamolu, która postawiła mnie na nogi, przywróciła jasność umysłu akurat żebym zdołał się spakować i niczego nie zapomnieć. M. od piątej rano krzątał się po mieszkaniu układając równiuteńko w walizce swoje koszule, spodnie, spodenki i buty. Musiałem sprowadzić go trochę na ziemię, bo czerwone bucików od Dolce do niczego nie przydadzą mu się w środku katarskiej pustyni, a czy pasek będzie mi pasował do butów czy nie też nikt tego nie zauważy chyba że jakiś zagubiony arabski koczownik. No, ale Włoch pozostanie Włochem, przecież na pustyni moglibyśmy przypadkiem wpaść na katarskiego księcia na białym koniu, który by mu się oświadczył a ja dostałbym 3 wielbłądy odstępnego.

Nasz samolot leciał do Dohy a stamtąd dalej do Manamy w Bahrajnie. W samolocie pełno Europejczyków jak i Arabów z zonami pozakrywanymi od stop do głów za to z drogimi i rzucającymi się w oczy markowymi dodatkami i biżuterią.

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s