Nowy Jork 3

Nie spodziewałem się niczego nadzwyczajnego, było jak było, po prostu nudno, dwa dni ciągłego słuchania jadi-jadi-jada. Absolutnie nie narzekam, że K. akurat tutaj zorganizowała nasz offsite, bo do Nowego Jorku zawsze milo jest wrócić. Jak na wyjazd integracyjny myślałem, żeby więcej czasu spędzimy razem, ale począwszy od śniadania, po sesje konferencyjne i samotnie spędzane wieczory wszystko robiliśmy osobno. Może to i lepiej, bo miałem czas na zaległą prace, zakupy, spacery i trochę świętego spokoju.
Dopiero dziś wieczorem wybraliśmy się na kolację do steak house’u i przedstawienie na Broadway ‘u – „Historie Motown”. W towarzystwie dwóch podstarzałych kobiet, w dodatku płacących moje rachunki czułem się jak żigolak. Cieszę się, że tu jestem, bo miejsce jest super, ale to jak się tutaj integrujemy pozostawia wiele do życzenia.

Joan Rivers zmarła dziś gdzieś tu niedaleko…

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podroze, praca i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s