Vancouver

Po co lecieć do San Francisco bezpośrednio jak można taniej, z przygodami i przez Vancouver. Nigdy nie bylem po tej części Kanady a chciałem.
Mój nowy szef leciał bezpośrednim samolotem z Zurychu już w piątek, dyrektorka w sobotę a inna w niedzielę i tak żeby nikogo z nich nie spotkać poleciałem naokoło przez Frankfurt i Vancouver.
Kiedyś dawno w latach 80. leciał w telewizji taki serial mocno pro-ekologiczny „Niebezpieczna Zatoka” emitowany w niedzielę po Teleranku, którego akcja rozgrywała się w tutejszych plenerach, dopiero jak dotarłem do Waterfront przypomniałem sobie o tym. Jedna z bohaterek latała tam wtedy hydroplanem i jak to wtedy oglądałem, jako dzieciak to wydawało mi się że cała Kanada taka jest. Naturalnie nie byłbym sobą gdybym nie zdecydował się teraz na lot takim wodnosamolotem. Stary pryk spełnił kolejne marzenie małego chłopca.

Pogoda w kratkę, wczoraj siąpił deszcz, dziś wyszło słońce, może stąd miasto podoba mi się tyle o ile. Coś między Montrealem a Toronto, ale w deszczu wszystkie miasta wyglądają smutnie.
M. twierdził kiedyś, że Vancouver ma coś ze Szwajcarii, ale zupełnie tego nie dostrzegam. Może ze względu na ośnieżone szczyty gór widziane z oddali. Na ulicach tak samo wiele freakow jak w Stanach. Jeśli w Polsce kiedyś wszyscy zaczniemy chodzić w dresach i sportowych butach, na ulicach będą spać bezdomni załatwiając swoje biologiczne potrzeby w zaułkach tzn. ze mamy w Polsce Amerykę…

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podroze i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s