12 godzin w Pachnącym Porcie

Bez względu na to, o jakiej porze dnia przylatuje się do Hongkongu, panorama miasta, która się nagle odsłania, robi duże wrażenie. Horyzont stanowią jedne z najwyższych budynków świata, które w powodzeniem mogą konkurować z drapaczami chmur w Nowym Jorku.  Pochmurna mglista aura przywitała mnie po przylocie na Lantau, momentami trochę nawet padało, ale pomimo późnej pory było cieplej niż w Szwajcarii i nie musiałem chodzić w czapce czy szaliku.

W Sheraton Towers dostałem przestronny pokój z widokiem na hotel Peninsula. Odremontowali elewacje Chunking Mansion, przez co budynek moloch przestał straszyć swoim wyglądem i nabrał architektonicznej ogłady. W środku nie zmieniło się nic, wciąż warczały zawieszone pod sufitem olbrzymie wentylatory, na piętrach ulokowane były hostele i restauracje. Kilka dni wcześniej skończyła się parada z okazji Chińskiego Nowego Roku, gdzieniegdzie można było jeszcze znaleźć resztki festiwalowego szalu. Po relaksującym dwugodzinnym maratonie zamiast masażu, zakończonym spektakularnym golem do chińskiej bramki poszedłem na spacer wzdłuż nigdy nieśpiącej Nathan Road a potem w kierunku promenady i Alei Sław. Nie spałem prawie w ogóle tej nocy, bo z kierowca umówiony bylem na 5.30 rano.

Zacząłem bardziej aktywnie szukać pracy. Ani ja ani GH nie obiecujemy sobie za wiele po podziale naszej firmy. Podobno odwołano nasz wyjazd do Indii, zamiast tego ciabaci przylecą do nas i nawet się cieszę z takiego obrotu spraw.

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podroze i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s