Koniec wakacji na Seszelach c.d.

Na lotnisku pojawiliśmy się na 3 godz. przed odlotem, grzecznie ustawiliśmy się w kolejce do odprawy. Przed nami stały 2 inne pary. Ta, która akurat odprawiano wyjątkowo się guzdrała, więc po kwadransie zaczęliśmy z M. narzekać, że też to musi tyle trwać. Gdy przyszła kolej na nas miła pani wzięła nasze paszporty, wstukała coś do komputera, po czym z niewinnym uśmiechem oznajmiła nam,  musimy poczekać, bo ona musi coś sprawdzić. Jak wróciła, rzuciła, że mają overbook i że nie ma dla nas miejsc w samolocie. Zonk. Kazała czekać, kwadrans, pół godziny, godzinę wściekłem się, bo bilety mieliśmy potwierdzone. W końcu łaskawie wydała nam karty pokładowe i mogliśmy przejść przez odprawę paszportową. W samolocie do Abu Dhabi lecieliśmy z dwójką francuskich bachorów, które darły się niemożliwie, wierciły w siedzeniach, kopały fotele, rzucały jedzeniem, zabawkami a ich rodzice nie bardzo się tym przejmowali, tłumacząc się, że to w końcu dzieci…

Gdy po 10 godz. wylądowaliśmy w Zurychu okazało się, że nie doleciały nasze bagaże. Czekałem 2 dni aż je nam dowieźli.

Podróże kształcą.

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podroze, Seszele i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s