Świąteczna kolacja

Na 20. wyciągnąłem M. na kolacje do Vincents.

Pod tym względem kulinarnym dogadujemy się ze sobą bez słów. Amore podobnie jak ja, wyda każde pieniądze na dobre jedzenie, a im bardziej wytworne i wyjątkowe miejsce tym lepiej dla niego. Dzięki niemu zaliczyłem kilka wyjątkowych kolacji w różnych częściach świata zaliczając kulinarny sufit i gdyby policzyć wszystko to, co zjedliśmy uzbierałoby się na porządnej klasy nowe auto.

Restauracja znajdowała się na tej samej ulicy, co nasz hotel, dlatego postanowiliśmy dotrzeć tam pieszo. Wieczór był przyjemny, nie padało, więc akurat taki spacer był dobry na zaostrzenie apetytu. Wnętrze restauracji przypominało Garego Danko, nim dostaliśmy nasz stolik usiedliśmy na moment w barze na lampkę prosecco. Wśród gości nie brakowało nowobogackich przaśnych Rosjan w towarzystwie pięknych i wytwornych pań, ale głównie dominowali Angole i Niemcy. Na ścianach dostrzegliśmy zdjęcia z Kwaśniewskim, Cameronem, Królową Elżbietą, którzy przed nami odwiedzili to miejsce. M. był przeszczęśliwy tak bardzo mu się tutaj podobało. Na przystawki wzięliśmy homara w awokado, szynkę parmeńską i ostrygi, a potem kaczkę, której przygotowywanie było prawdziwym kulinarnym show odbywającym się wprost przy naszym stoliku. M. cieszył się jak dziecko a pozostali goście z zazdrości łypali oczami w naszą stronę. Pękła butelka chardonnay, na koniec dostaliśmy deskę serów i grappę. Trzymając się za brzuchy wróciliśmy późno w nocy do hotelu.

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podroze i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s