Pozycja łuk

Podróżując po Azji często decyduje się na spędzenie całego dnia w spa albo przynajmniej na jakiś pojedynczy masaż. Czasem wykupuje cały pakiet ze scrubem a czasem zamawiam sobie masaż osobno do pokoju. Masażystów i masażystek przerobiłem wiele i na palcach jednej ręki mogę policzyć takich, którzy naprawdę byli dobrzy. Bo nie chodzi żeby mnie pomiziać, pomacać i oklepać, ale o doznania na granicy bólu i przyjemności. Niestety często trafiałem na kogoś, kto głównie uprawiał macanki tudzież proponował niespodziankę w postaci czochrania szpaka albo obciągania laski. Wczoraj znowu poznałem kogoś, kto znał się na rzeczy: leżąc na brzuchu skrzyżował mi nogi w kolanach i uniósł je do góry, po czym kazał chwycić go za ręce i uniósł do góry cały mój tułów. Początkowo ból, odgłos trzaskanych stawów i kości ale potem najprzyjemniejsza błogość na świecie. Miałem wrażenie ze oderwał od kości każdy pojedynczy mięsień, odkręcił, rozluźnił i włożył z powrotem na miejsce. Wyżymał mi plecy łokciem a potem przedramieniem kilkakrotnie przejechał po nich jak walcem. Kilka razy zawyłem z bólu, ale na drugi dzień czułem przyjemne zakwasy i bylem jak nowo narodzony.

Nieznane's awatar

About saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podróże i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz