la ciudad no duerme

Dzielnica Zona Rosa, w której znajduje się hotel wygląda bardzo szykownie.  Ludzie, których spotkam w lobby wyglądają nieskazitelnie czysto, pięknie i bardzo elegancko, na ich twarzach promienieje uśmiech. Dostaje pokój na 4 piętrze, gdy bellboy wnosi mi bagaż pierwsze, o czym myślę, że w tym pokoju chyba nie ma okna. Dopiero po chwili za rzędem podwójnych kotar odkrywam widok na sąsiedni apartamentowiec i ogród pełen zieleni.

W każdym pokoju przy łóżku znajduje się stolik z nocną lampką na górze… jak i na dole pod stołem. Nie rozumiałem tego fenomenu dopóki ktoś mi nie wytłumaczył, że to dla mojego bezpieczeństwa. Gdyby coś mi się działo wystarczyło nacisnąć guzik, by zapalić lampę znajdującą się pod stołem i zaraz przyleciałby ktoś z recepcji sprawdzić co się dzieje.

Sofitel w Bogocie wydaje się być bardzo classy & sophisticated. Tak samo jak Diego, którego wkrótce poznaje i zaciągam na drinka do hotelowego baru. Gdy staje w drzwiach nie kryję zaskoczenia, bo wygląda jak milion dolarów w swoim eleganckim, mocno dopasowanym, ciemno niebieskim garniturze, z paszetką wetkniętą w kieszonkę i szerokim uśmiechem białych zębów podkreślającym naturalną ciemną karnację. Mało się nie rozpływam siadając z nim przy barze. Rozmawiamy długo i gdyby nie mój szalejący żołądek pewnie wieczór skończyłby się inaczej.

Nie wiem co mi zaszkodziło, ale gdyby nie szybka akcja za pomocą 3 palców muliłoby mnie całą noc. Budzę się jeszcze w środku nocy, sponiewierany niestrawnością, dzwonię do M. po czym wracam do lóżka i nawet nie wiem kiedy zasypiam na następne parę godzin.

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podroze i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s