Rarotonga – Auckland – Fidżi

Z Rarotongi wylatywałem dopiero około północy przeto do końca wykorzystałem cudownie ciepły, słoneczny dzień, mocząc się w morzu albo spacerując wzdłuż długiej piaszczystej plaży. Gdy zrobiło się prawdziwie ciemno i z trudem dostrzegałem przedmioty z odległości na wyciągnięcie ręki wróciłem do pokoju. Mrukliwy kierowca odebrał mnie spod recepcji przed 22 i zawiózł na lotnisko po raz ostatni robiąc koło wokół całej wyspy. O tak późnej porze lotnisko było puste, prócz mojego lotu do Auckland zamknięte były wszystkie inne stanowiska odpraw biletowych. Pani, która nadawała mój bagaż leniwie naklejała wszystkie naklejki i bez oznak pośpiechu wpisywała dane do komputera. Tak jak ja wyglądała na senną. Marzyłem by znaleźć się już w samolocie i móc zasnąć. Samolot Virgin Australia już czekał, ale nim do niego wsiedliśmy przyszło mi zmierzyć się z coraz bardziej dającym się mi we znaki zmęczeniem. Zrezygnowałem z posiłku, wina i koniaku, nim samolot wystartował spałem już jak suseł. 

Po przylocie do Auckland dobrze znaną mi już trasą przeszedłem przez kontrolę paszportową, odebrałem bagaż potem jeszcze tylko kontrola celna i mogłem wyjść z lotniska. Było 2 nad ranem, za 8 godzin miałem samolot na Fidżi, przeszedłem przez ulicę i wszedłem do Novotelu. Nad Auckland unosiła się gęsta mgła…

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podroze i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s