Nauka

Żeby nie było, że w ogóle nie pracuję, tylko bawię się, podróżuję i wydaję pieniądze żyjąc dniem, niczym hulaka i birbant dlatego postanowiłem spożytkować ten okres także na naukę czegoś pożytecznego. Zapisałem się na kurs niemieckiego w Instytucie Goethego w Mannheim i przez cały czerwiec planuję sumiennie przyłożyć się do nauki tego jakby nie było okropnego języka. Nigdy nie lubiłem lekcji niemieckiego w szkole, nie przemogłem się w czasie studiów przez co uciekłem do grupy początkującej z nauką języka włoskiego. Dziwne zrządzenie losu, że potem w Szwajcarii zamieszkałem w kantonie niemieckojęzycznym, pracę dostałem a amerykańskim koncernie a z M. rozmawiamy wyłącznie po włosku. Zresztą szwajcarski niemiecki to już w ogóle nie język, to infekcja gardła… Wciąż jakoś nie potrafię przemóc się do polubienia tych wszystkich nieznośnych charków i gwizdów.

Teraz po 30 latach dojrzałem do tego, żeby wreszcie chcieć się tego języka nauczyć. Nie liczę, że stanie się jakiś cud i w 4 tygodnie będę szprechał jak mały Urs albo inny Jens, ale robię to dla własnego wewnętrznego spokoju. W dalszej perspektywie chcę mieć argument przed przyszłym pracodawcą, że spędziłem wolny czas robiąc też coś pożytecznego.

Nie wiem jak to możliwe, że lecąc na miesiąc do Australii czy ostatnio do Nowej Zelandii potrafiłem spakować się w jednej 23 kilogramowej walizce. Teraz też jadę na cztery tygodnie a zabieram ze sobą dwie torby ważące łącznie 38 kilo. Najbliższe kilka tygodni spędzę w Mannheim.

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podroze i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s