Kreolska perła

Cartagena może nie zachwycać przyjezdnych, za to starówka wprost oszałamia, swoją architekturą oraz bogatą historią – jedno z najokazalszych miast kolonialnych na kontynencie południowoamerykańskim. Wewnątrz murów miejskich można spotkać miejscowych, którzy zarabiają na turystach: sprzedawców, artystów, restauratorów.

Poza starówką niestety brud a z budynków sypie się tynk. Wewnątrz okazałych domów gruzowisko i śmietnik. Niektóre budynki wykupywane są przez bogatych obcokrajowców, którzy pompują w nie swoje pieniądze i przywracają dawny blask tym architektonicznym perełkom. Zgubienie się w uliczkach i błądzenie po nich bez celu jest fajne, gdyby tylko nie żar lejący się z nieba, człowiek w ciągu kilku minut zaczyna się pocić tak intensywnie jakby dopiero co wyszedł spod prysznica. Uliczni naganiacze próbują sprzedawać wodę na każdym kroku, odpędzam ich ale po pół godziny wspinaczki i zwiedzania fortu San Felipe de Barajas kapituluję. Trochę żałuję, że nie przyjechałem tu wcześniej kiedy powietrze było chłodniejsze, jest dopiero po 10. a ukrop leje się z nieba.

A noc spędziłem z prawdziwą petardą.

Nieznane's awatar

About saberblog

Sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, chyba rzeczywiście urodziłem się w czepku, mam poukładane priorytety i co chyba najważniejsze, podążam za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo dzięki niemu mogę przyglądać się sobie, swoim emocjom, a przy okazji także całej reszcie świata. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym i to naprawdę przyjemne uczucie - zrobić w życiu coś dla siebie, czasem nawet wbrew temu, co mówią inni, wbrew temu, co wypada, co należy, co trzeba. Czasami mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracę, chwilę temu wyemigrował z Polski, rzucił wszystko i ruszył w podróż dookoła świata, akbym dopiero co odwiedził kolejny, sto któryś kraj. A innym razem łapię się za głowę i myślę: ile to już lat minęło? Ile rzeczy wydarzyło się po drodze? Czas jest fascynującą materią - bezkresną, nieuchwytną, a jednak zostawiającą po sobie ślady, lubię obserwować własne emocje, ale też emocje innych ludzi. Może właśnie dlatego ten elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę regularnie. To zresztą jedna z niewielu rzeczy, które robię w życiu naprawdę systematycznie, bo z obowiązkowością zazwyczaj jestem trochę na bakier. Zdarza mi się wracać do wpisów sprzed roku czy kilku lat i wtedy często odkrywam coś ciekawego: patrząc na tamten czas z perspektywy zaledwie dwunastu miesięcy, nagle widzę, jak bardzo był wypełniony, ile się wydarzyło, ilu ludzi pojawiło się na mojej drodze, ile emocji zostało gdzieś zapisanych między kolejnymi akapitami. Myślę, że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi w życiu takiego mojego własnego „pionu”. Czegoś, co pozwala mi na chwilę się zatrzymać, spojrzeć wstecz i złapać właściwą perspektywę. A tak zawsze mogę wrócić do przeszłości i z pewnego dystansu zobaczyć, czy udało mi się zrealizować to, co sobie zamierzyłem, mogę sprawdzić, gdzie popełniłem błędy, co zrobiłem dobrze, a przede wszystkim - przypomnieć sobie te wszystkie dobre, czasem zupełnie niepozorne chwile, których byłem uczestnikiem. I chyba właśnie za to najbardziej lubię pisać, aby nie pozwolić, by życie, które tak szybko płynie, zbyt łatwo mi umknęło.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podróże i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz