Manaus

Nie wiem co mnie podkusiło żeby wieczorem wyjść samotnie na miasto i pójść coś zjeść. Ze względu na bezpieczeństwo nie kusiło mnie ruszyć wprost przed siebie by zagubić się w gąszczu ulic, byłem za nadto rozważny, myślałem raczej żeby udać się w stronę placu gdzie znajdował się Teatr Amazonas do dobrze znanej mi już knajpki. Wypacykowałem się, wziąłem zimny prysznic i dobrze znaną drogą ruszyłem w kierunku teatru. Było już ciemno, sklepy i kramy z towarami, które otwarte były w ciagu dnia teraz były zamknięte, nic nie wydawało się podobne, brakował mi punktów odniesienia to i się zgubiłem. W swoich mocno kolorowych butach Nike, eleganckiej koszuli i spodniach w ciemnych ulicach wyglądałem na kogoś kto prosi się o problem. W niektórych miejscach na chodniku rozkładali swoje legowiska bezdomni, cuchnęło od nich nieziemsko, wolałem iść środkiem ulicy żeby nikogo nie podeptać. Co jakiś czas napotykałem grupki młodych, często pół nagich, atletycznie zbudowanych mężczyzn bacznie mi się przyglądających. Gdyby któryś mnie wtedy zaciukał nigdy by mnie nie odnaleźli. W głowie słyszałem głos matki, że chyba mi rozum odjęło, oszalałem wychodzić samemu na ulice w obcym mieście w Brazylii. Plułem sobie w brodę, z powodu własnej głupoty. Po pół godzinie błądzenia mokrusieńki od potu trafiłem do hotelu. Nie byłem juz głodny ani spragniony wrażeń, odechciało mi się wszystkiego. 

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podroze i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s