Dania piękne i kuszące

Byliśmy u Garego Danko. Przyrzekliśmy sobie, by przy następnej okazji pobytu w San Francisco wybrać się tam znowu na kolację, więc gdy tylko wiedzieliśmy, że lecimy zarezerwowalem nam stolik. Po ostatniej kulinarnej uczcie zostało nam mnóstwo wspaniałych wspomnień i smaków, za nic w świecie nie chcieliśmy przegapić okazji by znowu tam zjeść. M. do dziś wypomina mi wypicie 7 lampek wina, które serwowano z menu degustacyjnym. Wtedy jeszcze myślałem, że trzeba wszystko zjeść i wypić, żeby nic się nie zmarnowało, bo przecież wszystko takie to bylo eleganckie, wyszukane, smaczne i niewytłumaczalnie drogie…
Oczekiwania co do pięknej formy, przyjemności jedzenia i delektowania się smakami mieliśmy ogromne, poza tym od tamtego czasu odwiedziliśmy kilkanaście innych miejsc, podobnej klasy, więc mieliśmy prawo uważać się za bardziej obytych miłośników sztuki kulinarnej. M. od zawsze fascynowało, że przy odrobinie wysiłku i dobrych chęci można przecież stworzyć wiele niezwykłych smaków i potraw czym udało się mnie zarazić…i nie chodzi o ceny, ale o przywiązywanie wagi do produktu i tego co się je. Gdy na widok potrawy, którą ci podano wydajesz okrzyk zachwytu, gdy już po pierwszym kęsie czujesz „niebiański” smak, który zapamiętujesz i myślisz o nim czule, to na pewno jest to coś niezwykłego. Od tego czasu trzymamy się z dala od przemysłowej żywności.
M. zachwycił się plackami ziemniaczanymi podawanymi z kawiorem i śmietaną z czego miałem ubaw po pachy, bo nie wierzył mi, że w dzieciństwie w Polsce wcinałem je na hektary. Żadna filozofia, by je zrobić – twierdziłem – dlatego po powrocie do Szwajcarii obiecałem mu usmażyć całą patelnię.
Gary Danko trochę nas rozczarował, było bardzo głośno, nie można było swobodnie rozmawiać, ciągle musieliśmy się przekrzykiwać, po drugie długo za długo czekaliśmy na przyjęcie zamówienia i podanie pierwszego dania, a poza tym… ceny – 700 dolarów to jednak przesada.

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii, podroze i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s