Relaks w słońcu

Nasz urlop zaplanowany mamy dość szczegółowo i realizujemy ten plan punkt po punkcie. Choć praktycznie co drugi dzień śpimy w innym miejscu więc bez przerwy rozpakowujemy się i pakujemy by zobaczyć nowe miejsca to znajdujemy czas na lenistwo. Obaj jesteśmy zdolni do poświęceń typu wczesna pobudka, ale tym razem wylegujemy się do 8.30 albo 9, potem leniwie jedzone śniadanie nim wyruszymy z hotelu. W Agrigento całe popołudnie spędziliśmy zwiedzają starożytne świątynie a raczej ich resztki, przejście z jednego końca kompleksu na drugi zajęło nam niecałą godzinę za to okraszone było przerwą na piwo i lody. Nie miałem nawet nic przeciwko, żeby później wracać tą samą drogą pod górę. Nasz GPS wariował kilka razy wpakowując nas w tak wąskie uliczki, że M. stracił cierpliwość i wyłączył dziadostwo.

Wieczorem w naszym hotelu o melodyjnie brzmiącej nazwie Baglio della Luna siedzieliśmy sobie bezczynnie z lampką czerwonego wina nim M. stwierdził, że chyba nie dotrwa do rana i chętnie by jednak coś zjadł. Pojechaliśmy więc niedaleko, do restauracji, którą znalazł na którymś z portali. Z zewnątrz miejsce prezentowało się bardzo obiecująco: widok na morze, elegancko nakryte stoły, nastrojowe światło, pięknie udekorowane wnętrze, ozdobione obrazami ściany, w tle ledwo słyszalna muzyka. Jedzenie dobre, obsługa tylko kiepska no i właściciel, który wyglądał na takiego typowego knura co to odziedziczył biznes po rodzicach, bo ani kultury ani polotu ani nawet dobrych chęci. M. gdy zobaczył jak filetuje mi rybę o mało nie zszedł na zawał, nie wytrzymało tego jego poczucie estetyki…

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podroze i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s