Weekend w Rzymie

Z upływem lat wydaje mi się, że głupiej torby życie niczego nie nauczyło, bo wciąż zdarza mi się pakować w bardzo dziwne sytuacje, na dodatek na własne życzenie i za własne pieniądze. Kiedyś miałem to samo ze spontanicznymi wyjazdami, wystarczyła jedna myśl a już kupowałem bilet na samolot i rezerwowałem hotel w jakimś odległym miejscu na świecie. Od kilku miesięcy miałem zaproszenie od G. do Belgradu, ale wpadłem na genialny pomysł, żeby ściągnąć małolata na weekend do Rzymu. Wydawało mi się to genialnym pomysłem, ale im bliżej było jego przyjazdu, tym mniejszy stawał się mój entuzjazm. Z Bolonii dotarłem do hotelu przed nim, wypiłem drinka na dachu hotelowego baru, zdążyłem wziąć gorącą kąpiel, ale na samą myśl, że wieczorem mamy iść na całonocne balety przewracałem oczami, klnąc w duchu, że potrzebny mi on tutaj jak kurwie różaniec, że też musiałem fundować sobie takie atrakcje i zawracanie dupy. Tak to już jest z małolatami, przeżywają takie wyjazdy jak żyd okupację, nie w głowie im kolacje i spokojne wieczory, ale dyskoteki, kluby i zabawa do białego rana. Na dodatek szybko okazało się, przystawiam drabinę do niewłaściwej ściany, dzieci z tej znajomości nie będzie, kolega zupełnie nie w moim klimacie, do tego mało wspólnych tematów – po prostu dwa różne światy. Przez chwilę nawet starałem się coś zagadać, ale szło mi to jak dziwce w deszcz, a kolega napalony był na wyjście do klubu jak Arab na kurs pilotażu. Przed północą nagle gdzieś zniknął, łudziłem się, że nie wróci ale wrócił około pierwszej i taksówką pojechaliśmy do Qube…

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podroze i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s