Powrót do słonecznej Italii

Brakowało mi jego uśmiechu. M. cieszył się jak dziecko, gdy zobaczył mnie w drzwiach naszego mieszkania, dwa tygodnie może to żaden szmat czasu, ale zdążyliśmy się za sobą stęsknić. Nie było mi tylko dane długo cieszyć się Bernem, bo raptem po dwóch dniach pojechaliśmy razem do Mediolanu. Kilka miesięcy wcześniej udało mi się dostać bilety na Ostatnią Wieczerzę DaVinci. M. opowiedział mi, że dotarcie tam wymaga nieco zachodu – rezerwacja z dużym wyprzedzeniem, przechadzka z dala od pozostałych atrakcji miasta, zwiedzanie zaledwie przez kwadrans a jednak uważam, że było warto. Ten fresk ma swój urok mimo zniszczeń, nawet może dobrze, że jest taki osobny, bo można go kontemplować bez rozpraszania uwagi na inne pobliskie dzieła sztuki.

W zeszłym roku M. po raz pierwszy wziął udział w Międzynarodowym Konkursie na Najlepszą Pizzę organizowanym rokrocznie w Parmie. Wtedy pojechał tam sam, nie obiecując sobie zbyt wiele, chciał zobaczyć jak wygląda taki konkurs, jego organizację, sposób oceniania przez jurorów oraz podejrzeć konkurencję.

Widząc jego entuzjazm po powrocie i słuchając opowieści o swoich wrażeniach obiecałem, że w przyszłym roku powinniśmy pojechać tam razem. M. przypomniał mi złożoną rok wcześniej obietnicę i wyciągnął – potrzebował pomocnika a ja akurat znakomicie się do tego nadawałem. Dostałem bojowe zadanie nie przeszkadzać mu podczas konkursu i prezentacji, nie odzywać się bez pytania ani niczego nie dotykać – miałem ładnie wyglądać, uśmiechać się, nalewać jurorom wina, nosić talerze, kieliszki i roztaczać miłą i sielską aurę. Pestka.

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podroze i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s