Na dobę przed Wielkim Dniem…

Wstałem rano i zrobiłem nam kawy. Od wczoraj boli mnie gardło, niby nałykałem się pastylek strepsils, ale wciąż czuję jakby coś piłowało mnie w gardle. Co chwilę muszę odchrząkiwać, bo inaczej mówię z dziwną chrypką. Mam tylko nadzieję, że w najważniejszym momencie nie stracę nagle głosu – pomyślałem i szybko ogoniłem tę myśl, po czym na pół jeszcze zaspany poczłapałem w kierunku kuchni. M. zszedł po samochód kiedy pośpiesznie wrzucałem nasze rzeczy to walizki. Kupiony w Rzymie elegancki garnitur od kilku dni dumnie wisiał na framudze drzwi przypominając, że to wielki dzień wydarzy się już niedługo. W Szwajcarii czwartek był dniem wolnym od pracy, dlatego wyjeżdżając zbyt późno ryzykowaliśmy, że utkniemy w wielokilometrowym korku przy wjedzie do Tunelu Świętego Gotarda.

Ostatecznie nie było źle, w korku utknęliśmy jedynie w okolicach Lucerny, a potem droga minęła już prawie bez przeszkód.

Novotel Paradiso sprawił nam miłą niespodziankę, przydzielając nam olbrzymi suit z widokiem na Lugano. Pomyślałem, że nawet dobrze się składa, bo posiadanie dwóch osobnych łazienek, dwóch pokoi i większej przestrzeni sprawi, że przynajmniej nie będziemy na siebie ciągle wpadali, wzajemnie pośpieszali czy jakkolwiek działali sobie na nerwy.

Ticino przywitało nas słoneczną pogodą, było przyjemnie ciepło ale wcale nie duszno.

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podroze i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s