Wrocław i trup w szafie

Po powrocie z Lecce poleciałem na kilka dni do Wrocławia. Mało z kim udało mi się spotkać, bo najbliżsi znajomi i przyjaciele powyjeżdżali akurat na urlopy, ale wcale mnie to nie zniechęciło. Wreszcie udało mi się odebrać nowy paszport, bo w starym po 3 latach skończyły mi się wolne strony, zrobić podstawowe badania, które stwierdziły u mnie martwicę trzustki, podpisać listę obecności w znajomych barach.

Po 13 latach nie chcący wpadłem na pana P. i w przypływie dobrego nastroju zaproponowałem mu koleżeńską kawę. W pierwszej chwili pomyślałem, że odmówi i trochę byłem na siebie zły, bo znowu poczułem się jak tamten małolat, który się narzucał.
Taki mój trup w szafie, o którym wołałbym zapomnieć, rzadko wspominam a jeśli już to nawet miło…
Szybko jednak odgoniłem te myśli.
Spotkaliśmy się przy Bulwarze i w ekspresowym tempie opowiedzieliśmy sobie ostatnie 13 lat życia. Nie udało mi się uniknąć porównań i ocen: bardzo się nie zmienił, ani fizycznie, ani w podejściu do życia – w przeszłości zawsze miałem szczęście do płytkich, nieodpowiedzialnych i niedojrzałych facetów. 50 lat na karku w branży robi jednak swoje – urok pozostał ten sam, przestał tylko działać i teraz co najwyżej tylko śmieszy, choć jemu się wydaje się, że czas stanął w miejscu.

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podroze i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s