pożegnania

Od kilku dni nic innego nie robię tylko żegnam się ze znajomymi. Odkąd ogłosiłem, że przeprowadzam się do Polski wszyscy jak jeden mąż postawili sobie za punkt honoru odpowiednio pogratulować mi nowej pracy i odpowiednio mnie pożegnać. Pytaniom w stylu: jak to, co dalej z M, jesteś pewien, co będziesz robil – nie ma końca, więc głównie spotykam sie i tłumaczę wszystkim co i jak, jak sobie to wyobrażam i zdaję mi się, że wszyscy zaczynają rozumieć moją decyzję. Szczerze, nie mam pojęcia jak to będzie za kilka miesięcy, na razie podchodzę do wszystkiego bardzo entuzjastycznie, układam sobie w głowie plan, nawet kupiłem już kilka biletów na kilka miesięcy naprzód, żeby regularnie widywać się z M. Jak będzie wyglądało to potem, nie mam zielonego pojęcia, na razie musi wystarczyć mi dobry plan i dobre chęci a resztę zweryfikuje nowa rzeczywistość.
Znajomi i przyjeciele bardzo mnie dopingują, każdy chce odwiedzić mnie we Wrocławiu, większiść kupiła już nawet bilety na samolot żeby odwiedzić mnie w maju lub czerwcu. W pewnym momencie popatrzyłem na swój kalendarz i stwierdziłem, że praktycznie nie mam nawet jednego weekendu tylko dla siebie, bo ciągle będę przyjmował gości ze Szwajcarii.

Razem z B. ustaliliśmy wspólny weekend kiedy odwiedzi mnie w Polsce i które bary wspólnie odwiedzimy. P. & F. przylatują w lipcu razem z M. i zostają na kilka dni.
Po prawie rocznym okresie milczenia odezwałem się do R. Reakcja wywołała szybką akcję i na weekend spotkaliśmy się w Mannheim, na kolacji i opowiadaniu sobie co wydarzyło się w naszym życiu.

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii emigracja, podroze, Szwajcaria i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s