Dziwny marazm wciąż trwa

Ranek, pierwszy odczytany mail i od razu człowiekowi chce się zapaść w sen, czasami wolałbym się nie obudzić, żeby nie musieć czytać tych wiadomości.

Z odrętwienia wyrwał mnie telefon od matki, za 40 minut przyjedzie odebrać ode mnie spakowane kartony i pojedziemy na dalsze zakupy. Kartony stoją od wczoraj nierozpakowane, zdążyłem jedynie powrzucać kilka naczyń, stolik, wentylator, suszarkę na pranie, jakiś taboret. Ojciec był nabuzowany jak messerschmitt, że musiał na nas tyle czekać.

Zawieźliśmy wszystko do nowego mieszkania, zdążyłem się rozpakować po czym pojechaliśmy dalej.

Późnym popołudniem zadzwonił telefon, kolejne rozmowy na stanowisko w Pradze zaplanowane zostały na czwartek i piątek. Mieszkać w Pradze nigdy o tym nie myślałem, z drugiej strony do Wrocławia miałbym i tak bliżej niż do Warszawy.

Zadzwonił też bank, ale niestety wciąż każą uzbroić mi się w cierpliwość. Po głosie kobiety od razu poznałem, że nie dzwoni z ofertą. Wciąż myślą, a to znaczy że nie są przekonani więc czarno to widzę.

Dwie godziny spędziłem na szukaniu i wybieraniu obrusu do pokoju – tak jakbym nie miał nic innego do robienia. Zamówiłem też w końcu stół do jadalni i krzesła.

Nieznane's awatar

About saberblog

Sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, chyba rzeczywiście urodziłem się w czepku, mam poukładane priorytety i co chyba najważniejsze, podążam za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo dzięki niemu mogę przyglądać się sobie, swoim emocjom, a przy okazji także całej reszcie świata. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym i to naprawdę przyjemne uczucie - zrobić w życiu coś dla siebie, czasem nawet wbrew temu, co mówią inni, wbrew temu, co wypada, co należy, co trzeba. Czasami mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracę, chwilę temu wyemigrował z Polski, rzucił wszystko i ruszył w podróż dookoła świata, akbym dopiero co odwiedził kolejny, sto któryś kraj. A innym razem łapię się za głowę i myślę: ile to już lat minęło? Ile rzeczy wydarzyło się po drodze? Czas jest fascynującą materią - bezkresną, nieuchwytną, a jednak zostawiającą po sobie ślady, lubię obserwować własne emocje, ale też emocje innych ludzi. Może właśnie dlatego ten elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę regularnie. To zresztą jedna z niewielu rzeczy, które robię w życiu naprawdę systematycznie, bo z obowiązkowością zazwyczaj jestem trochę na bakier. Zdarza mi się wracać do wpisów sprzed roku czy kilku lat i wtedy często odkrywam coś ciekawego: patrząc na tamten czas z perspektywy zaledwie dwunastu miesięcy, nagle widzę, jak bardzo był wypełniony, ile się wydarzyło, ilu ludzi pojawiło się na mojej drodze, ile emocji zostało gdzieś zapisanych między kolejnymi akapitami. Myślę, że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi w życiu takiego mojego własnego „pionu”. Czegoś, co pozwala mi na chwilę się zatrzymać, spojrzeć wstecz i złapać właściwą perspektywę. A tak zawsze mogę wrócić do przeszłości i z pewnego dystansu zobaczyć, czy udało mi się zrealizować to, co sobie zamierzyłem, mogę sprawdzić, gdzie popełniłem błędy, co zrobiłem dobrze, a przede wszystkim - przypomnieć sobie te wszystkie dobre, czasem zupełnie niepozorne chwile, których byłem uczestnikiem. I chyba właśnie za to najbardziej lubię pisać, aby nie pozwolić, by życie, które tak szybko płynie, zbyt łatwo mi umknęło.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podróże. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz