Tutaj nic nie jest proste

Do Ostuni wyjechaliśmy po 11 w drodze do musieliśmy koloryzować, że spotykamy się tam ze znajomymi. Najpierw zadzwonił szwagier, potem szwagierka, potem siostrzenica z wyrzutami, potem jeszcze raz szwagier z pytaniem czy chociaż matkę już dziś odwiedziliśmy.
Osobiście szczerze tego nie cierpię, dla mnie zawsze jest to strata czasu: „chodź wpadniemy do nich chociaż na kawę” znaczy 2-3 godziny w plecy i pogaduchy o dupie Maryny.
Żeby przyjechać do Południe na urlop albo na długi weekend nie można po prostu założyć że tylko przy okazji odwiedzi się rodzinę. Tutaj trzeba meldować się trzy razy dziennie przez telefon i przynajmniej raz dziennie wpaść na co najmniej kawę, bo inaczej obraza majestatu.

Mówi się, że wychodząc za Włocha dostaje się w spadku całą jego rodzinę i nie wypada mi się z tym stwierdzeniem nie zgodzić. Rodzina M jest bardzo liczna i nawet kuzyni n-tego stopnia zaliczani są do najbliższych członków familii. Wciąż trudno mi było się połapać kto jest kim, ponieważ M ma dwóch braci, kilku kuzynów, a szwagierka ma tak liczną rodzinę że do tej pory nie objąłem swoim umysłem kto jest kim, gdzie mieszka i co robi.

Niesamowite jest to, że zawsze, gdy tam jestem, poznaję dotąd nieznanego kuzyna/wujka/szwagra/cioteczną babcię ze strony matki etc. Pojawiają się znikąd i szybko wtapiają się w resztę rodziny, a M tłumaczy mi zawiłe familijne koligacje, aczkolwiek nigdy nic nie kapuję.

Włosi lubują się w czułościach, więc buziaki i uściski na powitanie to dla nich zupełnie normalna sprawa. A kiedy przyjeżdża się w strony rodzinne po dwóch latach nieobecności, trzeba uzbroić się w naprawdę duże pokłady cierpliwości, ponieważ zwłaszcza starszym przedstawicielom rodziny zdarzają się niekontrolowane napady serdeczności.

Kolacje w towarzystwie Włochów – nie ma zmiłuj się, oni nie jedzą, oni się delektują, co jest subtelną różnicą. Włoska kolacja nie składa się z chleba, kiełbasy i paprykarzu, jak to jest na polskich stołach, tylko z kilku ciepłych posiłków i różnych regionalnych pyszności, które lepiej spróbować, żeby nikogo nie obrazić. Przy włoskim stole oprócz jedzenia najważniejsza jest dobra atmosfera i nie patrzy się jedynie do talerza, ani w telefon ale zajmuje się też rozmową, a właściwie to przede wszystkim się nią zajmuje. Kolacje u rodzony M zaczynają się po 21 a kończą grubo po północy. Nie można się szybko z nich wymigać i zawsze przychodzi mi swoje odsiedzieć, czasem to sama przyjemność, gdyż konwersacje z Włochami bywają inspirujące a czasami no cóż… Włosi nie wstydzą się rozmawiać gwarą, co więcej, uważają ją za bogactwo kulturowe i chwała im za to, ale wtedy siedzę jak na tureckim kazaniu. To według mnie wielki przywilej, ponieważ czasami lepie nie wiedzieć, co tak naprawdę „rodzina” ma do powiedzenia.

Jestem świadom, że gdybym miał wszystkich w pobliżu, najpewniej bym oszalał. Być zaś jej częścią to dla mnie powód do radości i dumy.

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podroze i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Tutaj nic nie jest proste

  1. Ultra pisze:

    Toż musiałeś wiedzieć o koligacjach rodzinnych Włochów. Ale traktuj to jak katar, przechodzi sam, nawet nie leczony.
    Pozdrawiam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s