Lenistwo

Im więcej czasu mam na zrobienie czegoś, tym więcej czasu zajmuje mi wykonanie tego zadania. Przed świętami zbijałem bąki w pracy, w przerwie międzyświątecznej też nie zhańbiłem się pracą, we wtorek po powrocie do biura pomyślałem ok dziś ostatni dzień laby, od jutra się zacznie…
Minął tydzień a ja do biura przychodzę ostatni, nim usiądę przy biurku zdążę wypić dwa cappuccino i pogadać z paroma osobami, przejrzeć rachunki, instagrama i kalendarz na dziś. Po czym zamiast zakasać rękawy myślę gdzie by tu sobie pojechać na jakieś wakacje, a może by na algi się umówić albo masaże albo zrobić sobie w końcu przegląd medyczny. Tomografia mózgu by mi się ewidentnie przydała. Potem następna kawa albo dla odmiany herbatka i zastanawianie się gdzie pójdę dziś na lunch…
Oni mnie stąd wywalą coś tak czuję, bo moje nieróbstwo jest coraz większe. Dopiero jak mam nóż na gardle rzucam się i pracuję bez przerwy.
Pojutrze lecę do Dubaju, przez kilka dni wygrzać kości i poskakać w lokalnych klubach dwa wieczory z rzędu. Wczoraj w Dubaju spadł deszcz, samoloty były opóźnione albo odwołane.
Ja to mam zawsze pod górkę…

Nieznane's awatar

About saberblog

Sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, chyba rzeczywiście urodziłem się w czepku, mam poukładane priorytety i co chyba najważniejsze, podążam za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo dzięki niemu mogę przyglądać się sobie, swoim emocjom, a przy okazji także całej reszcie świata. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym i to naprawdę przyjemne uczucie - zrobić w życiu coś dla siebie, czasem nawet wbrew temu, co mówią inni, wbrew temu, co wypada, co należy, co trzeba. Czasami mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracę, chwilę temu wyemigrował z Polski, rzucił wszystko i ruszył w podróż dookoła świata, akbym dopiero co odwiedził kolejny, sto któryś kraj. A innym razem łapię się za głowę i myślę: ile to już lat minęło? Ile rzeczy wydarzyło się po drodze? Czas jest fascynującą materią - bezkresną, nieuchwytną, a jednak zostawiającą po sobie ślady, lubię obserwować własne emocje, ale też emocje innych ludzi. Może właśnie dlatego ten elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę regularnie. To zresztą jedna z niewielu rzeczy, które robię w życiu naprawdę systematycznie, bo z obowiązkowością zazwyczaj jestem trochę na bakier. Zdarza mi się wracać do wpisów sprzed roku czy kilku lat i wtedy często odkrywam coś ciekawego: patrząc na tamten czas z perspektywy zaledwie dwunastu miesięcy, nagle widzę, jak bardzo był wypełniony, ile się wydarzyło, ilu ludzi pojawiło się na mojej drodze, ile emocji zostało gdzieś zapisanych między kolejnymi akapitami. Myślę, że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi w życiu takiego mojego własnego „pionu”. Czegoś, co pozwala mi na chwilę się zatrzymać, spojrzeć wstecz i złapać właściwą perspektywę. A tak zawsze mogę wrócić do przeszłości i z pewnego dystansu zobaczyć, czy udało mi się zrealizować to, co sobie zamierzyłem, mogę sprawdzić, gdzie popełniłem błędy, co zrobiłem dobrze, a przede wszystkim - przypomnieć sobie te wszystkie dobre, czasem zupełnie niepozorne chwile, których byłem uczestnikiem. I chyba właśnie za to najbardziej lubię pisać, aby nie pozwolić, by życie, które tak szybko płynie, zbyt łatwo mi umknęło.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podróże. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 Responses to Lenistwo

  1. Trzymam kciuki, żeby wycieczka do Dubaju udała się idealnie 🙂

Dodaj komentarz