Praca, dom, urlop

Jeszcze wczoraj do samego końca dnia siedziałem nad komputerem próbując pozamykać przed urlopem wszystkie tematy. Nie było szans żeby wyjść wcześniej z biura, na spokojnie ogarnąć temat pakowania. Na dodatek na głowę zwalił mi się jeszcze J i wieczór wcześniej musiałem zabawiać go w knajpie przy wrocławskim rynku.

Przygotowując wieczorem walizkę przypomniały się emocje jakie towarzyszyły mi kiedyś, gdy wracałem do domu późno z pracy z widmem konieczności pakowania się na kolejny daleki wyjazd. Przez cały czas myślałem tylko o tym czy aby na pewno o niczym nie zapomniałem i nie raz zasiadałem przed komputerem wysłać ostatniego maila, bo akurat coś mi się przypomniało. Spałem może 3 godziny
W Zurychu piękne słońce, na lotnisku samoloty lądowały i startowały bez opóźnień. Lot w klasie cargo do najbardziej luksusowych nie należał, ale wciąż mogłem wybrać sobie siedzenie, wejść pierwszy na pokład, dostałem nawet voucher na darmowe wifi i pudełko ekstra czekoladek na dzień dobry. Potem było już trochę jakby mniej luksusowo, ale nie siedział koło mnie żaden rzygający bachor tylko Amerykanka irackiego pochodzenia, która okazała się całkiem sympatyczną współtowarzyszką podróży.
Tym razem hotel wybierała K, zatrzymaliśmy się w Marinie w Marriocie w apartamencie na 42. piętrze. Nazwa hotelu kojarzy się dobrze, ale szału nie ma. Przyjechaliśmy tutaj głównie żeby się bawić więc ważne że każdy ma swój pokój, osobną łazienkę i że jest czysto, a najważniejsze, że do Barrasti mamy przez ulicę.

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podroze i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s