Ostatni wieczór w Dubaju

K miała dobry pomysł żeby nie tarabanić się przez całe miasto do Dubai Mall tylko pojechać bliżej do Mall of Emirates, w końcu ani jednego ani drugiego nie da się obejść w ciągu kilku godzin a w tym drugim przybytku zakupowej rozpusty nigdy nie byłem, więc nadarzyła się okazja żeby wreszcie to miejsce odwiedzić. Tego dnia świeciło piękne słońce i wreszcie poczuliśmy to, po co przylecieliśmy do Dubaju: wiosnę w środku europejskiej zimy. Wieczorami było chłodnawo, wychodząc na balkon musiałem ubierać kurtkę, ale teraz pogoda była idealna.
Rozdzieliliśmy się zaraz po śniadaniu w Din Tai Fung, aby każdy mógł spokojnie w swoim tempie, połazić po 3 piętrach niezliczonych korytarzy tutejszych sklepów i butików. Miałem akurat nastrój zakupowy, więc taka forma spędzania czasu bardzo mi odpowiadała. Nie jestem fanem centrów handlowych, ale w tej części świata i jeszcze podczas shopping festiwal, nie było lepszego miejsca i czasu, żeby sprawić sobie parę miłych upominków.
Tylko tutaj każdy znajdzie szeroką ofertę sklepów dostępnych o każdej porze dnia. Niezależnie od tego, czy poszukujemy czegoś designerskiego, czy lokalnego rękodzieła, aromatycznych przypraw czy pamiątek – Dubaj zachwyca bogactwem asortymentu.

Nie wiem ile godzin tam spędziłem, wiem tylko, że do hotelu postanowiłem wrócić kiedy poczułem całkowite znużenie i zaczęły boleć mnie nogi a każdy kolejny sklep wydawał mi się dziwnie znajomy.

Kiedy ostatni raz byłem tu trzy lata temu z M Bluewater Island dopiero powstało, dziś widać ją w pełnej okazałości. Ain Dubai, największy na świecie diabelski młyn, porwał wyobraźnię całego miasta, gdy tylko pojawił się niedaleko wybrzeża Mariny. Ta nowa atrakcja turystyczna choć wciąż nieotwarta (nie ma jeszcze wagoników) stała się wyrazistym elementem krajobrazu. Dodatkowo oczy przyjezdnych zwróciły się właśnie na wyspę Bluewaters, która stosunkowo niedawno otworzyła podwoje dla gości i turystów. Wyspę wyróżnia charakterystyczny klimat łączący wyspiarski spokój z żywym, miejskim rytmem. Wiele tu obiektów mieszkalnych, turystycznych i rozrywkowych, które odpowiadają praktycznie każdej dziedzinie życia. W połączeniu z nowymi malowniczymi miejscami widokowymi, wyspa jest wyjątkowym dodatkiem dla obecnej panoramy Dubaju. Można dostać się na nią pieszo z JBR Walk, statkiem albo autem bo skomunikowana jest z autostradą. Budynki mieszkalne przyprawiają o zawrót głowy a widoki z ich okien, nie boję się tego napisać, o zazdrość. Wszystkie okna sięgają od podłogi do sufitu, a z każdego apartamentu rozciąga się przepiękny widok na Ain Dubai, na morze, na otaczającą kompleks mieszkalny zieleń lub na bulwary. Dookoła siłownie, baseny, starannie zaprojektowane ogrody, boiska do koszykówki i place zabaw dla dzieci, sklepy, nawet meczet we współczesnym stylu.

Usiedliśmy z K w barze w Caesars Palace i najchętniej w ogóle bym się stamtąd nigdzie nie ruszał.

Dubai jest kiczowaty i bez zabytków, jest luksusowy i wyrafinowany, potrafi być bardzo drogi i nieznośnie upalny w lecie, ale lubię tam wracać. Chciałbym przylecieć tutaj podczas Expo, ale nie wiem czy mi się to uda.

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podroze i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s