W poniedziałek nie wróciłem już do biura, w związku z tym że podróżowałem zagranicę zostałem przymusowo oddelegowany do pracy zdalnej i objęty 14 dniową kwarantanną. Za namową koleżanki, która wpadła w histerię słysząc że byłem w Szwajcarii i w bratałem się Włochami, napisałem rano do szefa z prośbą o jednoznaczną instrukcję, przychodzić czy nie, biorąc pod uwagę że wyjazd był prywatny a oprócz mnie kilkanaście innych osób podróżowało wtedy służbowo. Kazano mi zniknąć, zresztą nie tylko mnie, pół biura zostało uziemione.
M. przyleciał do mnie w piątek. Kilka razy zastanawialiśmy się czy to dobry pomysł, analizując wszystkie za i przeciw, ale skoro latały samoloty a granice nie były zamknięte czego mieliśmy się obawiać. Moja matka tylko trochę ześwirowała. Zaprosiła nas w weekend na śniadanie, które później odwołała, w obawie że M. przywiezie zarazki. Próbowała wpłynąć na mnie i przekonać mnie do daleko posuniętej rozwagi, odwoływała się do zdrowego rozsądku, między wierszami dając do zrozumienia że nie powinienem zapraszać M. do swojego domu.
Staraliśmy się z M. obrócić całą sytuację w żart. M. ze swoim paszportem stawał się persona non grata w kilkudziesięciu krajach, mnie wydawało się że będzie okupacja a ja staję przed wyborem czy ukrywać w domu Żyda czy go wydać.
Myśle, że są rzeczy ważniejsze od strachu.
About saberblog
Sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera.
Jestem szczęściarzem, chyba rzeczywiście urodziłem się w czepku, mam poukładane priorytety i co chyba najważniejsze, podążam za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo dzięki niemu mogę przyglądać się sobie, swoim emocjom, a przy okazji także całej reszcie świata.
Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym i to naprawdę przyjemne uczucie - zrobić w życiu coś dla siebie, czasem nawet wbrew temu, co mówią inni, wbrew temu, co wypada, co należy, co trzeba.
Czasami mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracę, chwilę temu wyemigrował z Polski, rzucił wszystko i ruszył w podróż dookoła świata, akbym dopiero co odwiedził kolejny, sto któryś kraj. A innym razem łapię się za głowę i myślę: ile to już lat minęło? Ile rzeczy wydarzyło się po drodze?
Czas jest fascynującą materią - bezkresną, nieuchwytną, a jednak zostawiającą po sobie ślady, lubię obserwować własne emocje, ale też emocje innych ludzi. Może właśnie dlatego ten elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę regularnie. To zresztą jedna z niewielu rzeczy, które robię w życiu naprawdę systematycznie, bo z obowiązkowością zazwyczaj jestem trochę na bakier.
Zdarza mi się wracać do wpisów sprzed roku czy kilku lat i wtedy często odkrywam coś ciekawego: patrząc na tamten czas z perspektywy zaledwie dwunastu miesięcy, nagle widzę, jak bardzo był wypełniony, ile się wydarzyło, ilu ludzi pojawiło się na mojej drodze, ile emocji zostało gdzieś zapisanych między kolejnymi akapitami.
Myślę, że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi w życiu takiego mojego własnego „pionu”. Czegoś, co pozwala mi na chwilę się zatrzymać, spojrzeć wstecz i złapać właściwą perspektywę.
A tak zawsze mogę wrócić do przeszłości i z pewnego dystansu zobaczyć, czy udało mi się zrealizować to, co sobie zamierzyłem, mogę sprawdzić, gdzie popełniłem błędy, co zrobiłem dobrze, a przede wszystkim - przypomnieć sobie te wszystkie dobre, czasem zupełnie niepozorne chwile, których byłem uczestnikiem.
I chyba właśnie za to najbardziej lubię pisać, aby nie pozwolić, by życie, które tak szybko płynie, zbyt łatwo mi umknęło.
Ten wpis został opublikowany w kategorii
podróże. Dodaj zakładkę do
bezpośredniego odnośnika.
Dzięki za „polubienia”. Liczę na komentarze
To czekam na nowe notki!
Nadal razem?
nie, wrócił do Szwajcarii, tylko o tym nie zdążyłem jeszcze napisać
To chyba Ci smutno…
Trochę, ale cóż siła wyższa
Pozdrawiam i dziękuję za wizytę i naturalnie zapraszam.