leniwa sobota

Siedzę sobie na balkonie, wyginam śmiało ciało, wygrzewam skórę, kości, czytam mądre książki i artykuły: „Kupujemy rzeczy, których nie potrzebujemy, za pieniądze, których nie posiadamy, aby zaimponować ludziom, których nie lubimy”.
Rzeczywiście w ten sposób mógłbym opisać otaczający mnie świat. Wydarzenia ostatnich tygodni, globalna pandemia podobno to wszystko zmieni. Ma ostatecznie pogrążyć konsumpcjonizm globalnego kapitalizmu, świata jaki znam. Nastąpić ma transformacja z ja na my. Wiele firm, organizacji, struktur umrze, zgubi ich przesadny, niestabilny, zepsuty, gigantyczny wzrost niemal przepych, ale narodzą się inne, zupełnie nowe. Możliwych scenariuszy rozwoju jest wiele.
Kryzys, przez który właśnie przechodzimy, przemodeluje społeczeństwo i biznes bardzo głęboko, stanie się katalizatorem zmian.
Gospodarka nie wróci do kondycji sprzed pandemii, obecny dobrobyt doprowadzi do katastrofy, wzrośnie bezrobocie, produkcja ucieknie do krajów z niższymi kosztami produkcji.
Spadnie wartość marki, która przestanie dyktować produktom cenę. Produkt sam w sobie przestanie mieć sens. Nie ważne jaka będzie na nim metka. Spadnie popyt na dużą ilość dóbr materialnych. Sporo naszych codziennych produktów skurczy się do ikonki aplikacji w naszym smartfonie. A najlepsza dumą zacznie być dobry rower, jazda autem będzie największym wstydem, lepiej będzie już poruszać się transportem publicznym.
Nastąpi nowa powszedniość, stara normalność, gdy człowiek idzie i cały czas kupuje się skończy, uderzymy o mur w postaci przetwarzania śmieci i zanieczyszczenia Ziemi.
Dawna ekonomia przestanie iść w górę, bo konsumenci przestaną kupować śmieci. Przestaną kupować coś, co ma krótki okres ważności, a potem nadaje się tylko do wywalenia, by zaraz kupić nowe. Nastąpi zmierzch napompowanego dobrobytu i ciągłej wymiany na nowe nakręcanej dodatkowo marketingiem pt. „musisz to mieć, weź kredyt, zastaw się, a postaw się”. Świadomość społeczna wzrośnie na tyle wysoko, że społeczeństwo odmówi kupowania śmieci.

Nieznane's awatar

About saberblog

Sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, chyba rzeczywiście urodziłem się w czepku, mam poukładane priorytety i co chyba najważniejsze, podążam za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo dzięki niemu mogę przyglądać się sobie, swoim emocjom, a przy okazji także całej reszcie świata. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym i to naprawdę przyjemne uczucie - zrobić w życiu coś dla siebie, czasem nawet wbrew temu, co mówią inni, wbrew temu, co wypada, co należy, co trzeba. Czasami mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracę, chwilę temu wyemigrował z Polski, rzucił wszystko i ruszył w podróż dookoła świata, akbym dopiero co odwiedził kolejny, sto któryś kraj. A innym razem łapię się za głowę i myślę: ile to już lat minęło? Ile rzeczy wydarzyło się po drodze? Czas jest fascynującą materią - bezkresną, nieuchwytną, a jednak zostawiającą po sobie ślady, lubię obserwować własne emocje, ale też emocje innych ludzi. Może właśnie dlatego ten elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę regularnie. To zresztą jedna z niewielu rzeczy, które robię w życiu naprawdę systematycznie, bo z obowiązkowością zazwyczaj jestem trochę na bakier. Zdarza mi się wracać do wpisów sprzed roku czy kilku lat i wtedy często odkrywam coś ciekawego: patrząc na tamten czas z perspektywy zaledwie dwunastu miesięcy, nagle widzę, jak bardzo był wypełniony, ile się wydarzyło, ilu ludzi pojawiło się na mojej drodze, ile emocji zostało gdzieś zapisanych między kolejnymi akapitami. Myślę, że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi w życiu takiego mojego własnego „pionu”. Czegoś, co pozwala mi na chwilę się zatrzymać, spojrzeć wstecz i złapać właściwą perspektywę. A tak zawsze mogę wrócić do przeszłości i z pewnego dystansu zobaczyć, czy udało mi się zrealizować to, co sobie zamierzyłem, mogę sprawdzić, gdzie popełniłem błędy, co zrobiłem dobrze, a przede wszystkim - przypomnieć sobie te wszystkie dobre, czasem zupełnie niepozorne chwile, których byłem uczestnikiem. I chyba właśnie za to najbardziej lubię pisać, aby nie pozwolić, by życie, które tak szybko płynie, zbyt łatwo mi umknęło.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podróże. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

9 Responses to leniwa sobota

  1. Nie mam pewności, czy niektórych po tym wszystkim będzie stać na coś więcej, niż śmieci.
    I chciałbym się mylić, ale myślę, że marka pozostanie marką, a przepaść między obecną klasą tzw. „średnią” a bogatymi wzrośnie, bo ta pierwsza najbardziej straci.

  2. trollatrolla's awatar trollatrolla pisze:

    obawiam się, że niewiele się zmieni, poza tym, że wzrośnie bezrobocie a co za tym idzie – najbiedniejsi będą mieli jeszcze mniej. Bogaci zmian nie zauważą

  3. Lucia's awatar Lucia pisze:

    Nie mam pewności, ze taki będzie świat po… może być wręcz przeciwnie.
    Trzeba używać, bo nigdy nic nie wiadomo.

  4. architektrzeczywistosci's awatar Kula pisze:

    Niestety obawiam się, że tak pięknie ze wzrostem świadomości to nie będzie. Zakupy stały się dla wielu osób rozrywką i nawykiem. Zdążymy o czymś pomyśleć i już chwilę później to kupujemy. Coś nam nie pasuje, albo się zepsuło, wywalamy i kupujemy kolejne. Nie stać Cię na telefon za pięć tysięcy, mini ratki zero procent. Wydasz tyle samo, ale serce boli mniej i każdego stać na telefon ponad stan. Za rok obowiązkowo do wymiany, bo nowe tysiące pikseli w aparacie chcą zmienić Twoje życie. Świat oszalał. Paczki, kurierzy, zakupy z Chin. Na bezseność, smutki, problemy, rozstania, radości, zmiany. Zamiast książek przeglądamy Zalando AliExpress i Media Markt. Życie ucieka, a my w transie, nawet nie zauważymy. A tego akurat dokupić się nie da.

    Przez chwilę w pandemii byliśmy lepsi, pomagaliśmy więcej i przytulaliśmy innych częściej. Teraz znów dyskutujemy o wyborach, aferach radiowych i rapującym prezydencie. Jemy w restauracjach, choćby w maskach i za pleksi. Nie ważne, czy miło, ważne że poza domem. W Biedronce, czy Lidlu kolejki bez zmian. Może w kryzysie będzie nas stać na mniej, ale będziemy się dalej snuć po galeriach o zapachu płynu do dezynfekcji, z nadzieją, że szczęście da się kupić…

    • saberblog's awatar saberblog pisze:

      Też nie wierzę, że nawyki i świadomość zmienią od razu. Ale dostrzegam wyraźną tendencję wśród młodych więc można śmiało stwierdzić, że idzie nowe😊

Dodaj komentarz