Sorry szefie, mam teraz algi…

Nie zaglądam ludziom do portfeli, rzadko rozmawiam o pieniądzach, nie lubię gdy ktoś liczy moje. Nie czuję dyskomfortu rozmawiając o nich, ale mocno wierzę, że pieniądz lubi ciszę.

W pracy ogłoszono wyniki finansowe, posypały się wszystkim bonusy, bo branża medyczno-farmaceutyczna to teraz eldorado… Jedni szykują się zmienić samochód, dokończyć remont domu, planują egzotyczne wakacje w bliżej nieokreślonej przyszłości, kupują drogie ciuchy albo mniej lub bardziej luksusowe gadżety. I ja popłynąłem dziś szeroko i w godzinach pracy w ramach uatrakcyjnienia przerwy na lunch podarowałem sobie namiastkę luksusu i zamówiłem do domu… masaż. Przyszedł chłopak, rehabilitant, z własnym stołem, uspokoił organizm, wyciszył, sprawnie wprowadził w stan relaksu, wymasował mi skronie, głowę, stare kości i zwiotczałe mięśnie. Efekt błogości i rozprężenia utrzymuje się do teraz. Prezent okazał się trafiony. Do pełni szczęścia i harmonii brakowało mi tylko kąpieli w algach i jakiegoś peelingu, ale prócz fryzjera z dojazdem do klienta, zabiegów pielęgnacyjnych teraz nie uraczysz.

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podroze. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

7 odpowiedzi na „Sorry szefie, mam teraz algi…

  1. salmiaki pisze:

    Masaż to to, nad czym sama się ostatnio zastanawiałam. Stres zaczął dawać o sobie znać koncentrując się na plecach.
    Umówiłeś się na kolejny?

  2. salmiaki pisze:

    To były świetnie zainwestowane pieniądze!

  3. ultra pisze:

    Odrobina luksusu nikomu jeszcze nie zaszkodziła, a z przyjemności same korzyści.
    Serdeczności

  4. Lucia pisze:

    I to jest to w co warto inwestować. W samopoczucie. A przy okazji w pełnowartościowy relaks. Serdeczności

Odpowiedz na saberblog Anuluj pisanie odpowiedzi

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s