Wróciłem do pracy…

…i tak mi się nic nie chce. Przejrzałem zaległe maile dopiero dzisiaj, bo nauczony doświadczeniem nie chciałem skracać sobie urlopu i błogiego stanu nieświadomości. Wstałem rano, w biurze byłem po 8 a jak tylko odpaliłem maile podziękowałem sam sobie, że nie zdecydowałem się na ten krok w weekend. Dużo pierdoletów, wylewnie gorzkich żali, narzekań, dobrych rad, ględzenia i smęcenia.

Nie zmienia to faktu w biurze wysiedziałem raptem do 14. bo czułem się niewyspany, oderwany od rzeczywistości i z symptomem braku koncentracji. Praca nie zając, nie ucieknie. Ogarnę ten szlam później.

Nieznane's awatar

About saberblog

Sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, chyba rzeczywiście urodziłem się w czepku, mam poukładane priorytety i co chyba najważniejsze, podążam za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo dzięki niemu mogę przyglądać się sobie, swoim emocjom, a przy okazji także całej reszcie świata. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym i to naprawdę przyjemne uczucie - zrobić w życiu coś dla siebie, czasem nawet wbrew temu, co mówią inni, wbrew temu, co wypada, co należy, co trzeba. Czasami mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracę, chwilę temu wyemigrował z Polski, rzucił wszystko i ruszył w podróż dookoła świata, akbym dopiero co odwiedził kolejny, sto któryś kraj. A innym razem łapię się za głowę i myślę: ile to już lat minęło? Ile rzeczy wydarzyło się po drodze? Czas jest fascynującą materią - bezkresną, nieuchwytną, a jednak zostawiającą po sobie ślady, lubię obserwować własne emocje, ale też emocje innych ludzi. Może właśnie dlatego ten elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę regularnie. To zresztą jedna z niewielu rzeczy, które robię w życiu naprawdę systematycznie, bo z obowiązkowością zazwyczaj jestem trochę na bakier. Zdarza mi się wracać do wpisów sprzed roku czy kilku lat i wtedy często odkrywam coś ciekawego: patrząc na tamten czas z perspektywy zaledwie dwunastu miesięcy, nagle widzę, jak bardzo był wypełniony, ile się wydarzyło, ilu ludzi pojawiło się na mojej drodze, ile emocji zostało gdzieś zapisanych między kolejnymi akapitami. Myślę, że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi w życiu takiego mojego własnego „pionu”. Czegoś, co pozwala mi na chwilę się zatrzymać, spojrzeć wstecz i złapać właściwą perspektywę. A tak zawsze mogę wrócić do przeszłości i z pewnego dystansu zobaczyć, czy udało mi się zrealizować to, co sobie zamierzyłem, mogę sprawdzić, gdzie popełniłem błędy, co zrobiłem dobrze, a przede wszystkim - przypomnieć sobie te wszystkie dobre, czasem zupełnie niepozorne chwile, których byłem uczestnikiem. I chyba właśnie za to najbardziej lubię pisać, aby nie pozwolić, by życie, które tak szybko płynie, zbyt łatwo mi umknęło.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

9 Responses to Wróciłem do pracy…

  1. agnecha's awatar agnecha pisze:

    Zdrowe podejście 🙂

  2. salmiaki's awatar salmiaki pisze:

    rety, mam to samo…. jeszcze nigdy tak mi się nie chciało, jak mi się nie chce dzisiaj…

  3. Lucia's awatar Lucia pisze:

    I to prawidłowe o
    Podejście do pracy w poniedziałek.😃

  4. Ultra's awatar Ultra pisze:

    Każdy ten ból przechodzi niczym odrę i ospę…
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz