Bardzo malowniczym miastem…

…jest Skopje, choć od rana padał deszcz i nie chciało mi się nigdzie wychodzić, przekonałem się o tym, kiedy w końcu wyszedłem na krótki spacer. Nie żałowałem w ogóle. Z czasem zrobiło się cieplej, przestało mżyć i w ogóle zrobiło się jakby przyjemniej.

Strat bazar w Skopje to jedno z najbardziej autentycznych miejsc na Bałkanach. Kamienne chodniki, małe sklepiki i niezwykle gościnni sprzedawcy to rzeczy, których można się spodziewać, odwiedzając tę kalejdoskopową część stolicy Macedonii. Na orientalny klimat składają się nie tylko architektoniczny wyraz wąskich uliczek, ale także zapachy, dźwięki, historie i gusta. Podobają mi się miasta, w których panuje pozorny rozgardiasz, skrywający bardzo jasną dla mieszkańców sieć powiązań i zależności. Skopje po prostu mnie zaskoczyło. Kiedy te wszystkie ogromne kształty zaczęły się powoli materializować po przejściu deszczowych chmur, nie mogłem oderwać oczu. Nie wiedziałem trochę czy się śmiać się czy płakać. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy, gdy doszedłem nad brzeg Wardaru, były nowe, stylizowane na greckie budowle: muzea, kolejne budynki administracji, hotele. Wszystko bardziej lub mniej nieudolnie ozdobione kolumnami, tympanonami i pseudoantycznymi rzeźbami. Tej dziwnej „pomnikozy” nie da się odzobaczyć. Istny pomnikowy szał,  kolejne wersje Aleksandra Wielkiego, symbolu państwa i kość niezgody między Macedonią i Grecją w różnych postaciach: na koniu, na placu Makedonia, Aleksander jako dziecko, z matką, ojcem, jako wojownik, myśliciel, jego matka w ciąży. Do tego Filip II także powielony w kilku miejscach. Wszystkie pomniki wodzów w stylistyce antycznej. Prawdziwe nagromadzenie pomników jest jednak wzdłuż rzeki i na mostach przerzuconych przez Wardar. Rzędami stoją tu wojownicy i filozofowie, jedni w pozach wojowniczych, inni kontemplujący rzeczywistość. Pod względem architektury, to nie Włochy ani Francja i trafia się czasem na budowle, przy których architekt chyba płakał jak projektował, ale skala kiczu jak dla mnie zdecydowanie mniejsza niż się spodziewałam. Miasto ewidentnie jest przaśne, eklektyczne, bywa brzydkie, betonowe, a czasami klimatyczne. Łączy elementy do siebie niepasujące, jest stare i nowe, to wszystko zaskakuje. Jest miksem wszystkiego i to jest niesamowity urok stolicy Macedonii

Most Kamienny w Skopje – łączy on dzielnicę bazarową z nową częścią miasta. Pochodzi z czasów osmańskich i jest symbolem Skopje. Mierzy 21 metrów i jest bogato zdobiony. Na ulicach często można spotkać pełno bezdomnych wałęsających się czworonogów, które nie wyglądają na wygłodzone, ale zaczepiają przechodniów.

Skopje jest bardzo ładne ciekawe, ma swoją atmosferę, fajnie jest zgubić się w tych uliczkach, którym daleko jeszcze do komercji.

Nieznane's awatar

About saberblog

Sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, chyba rzeczywiście urodziłem się w czepku, mam poukładane priorytety i co chyba najważniejsze, podążam za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo dzięki niemu mogę przyglądać się sobie, swoim emocjom, a przy okazji także całej reszcie świata. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym i to naprawdę przyjemne uczucie - zrobić w życiu coś dla siebie, czasem nawet wbrew temu, co mówią inni, wbrew temu, co wypada, co należy, co trzeba. Czasami mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracę, chwilę temu wyemigrował z Polski, rzucił wszystko i ruszył w podróż dookoła świata, akbym dopiero co odwiedził kolejny, sto któryś kraj. A innym razem łapię się za głowę i myślę: ile to już lat minęło? Ile rzeczy wydarzyło się po drodze? Czas jest fascynującą materią - bezkresną, nieuchwytną, a jednak zostawiającą po sobie ślady, lubię obserwować własne emocje, ale też emocje innych ludzi. Może właśnie dlatego ten elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę regularnie. To zresztą jedna z niewielu rzeczy, które robię w życiu naprawdę systematycznie, bo z obowiązkowością zazwyczaj jestem trochę na bakier. Zdarza mi się wracać do wpisów sprzed roku czy kilku lat i wtedy często odkrywam coś ciekawego: patrząc na tamten czas z perspektywy zaledwie dwunastu miesięcy, nagle widzę, jak bardzo był wypełniony, ile się wydarzyło, ilu ludzi pojawiło się na mojej drodze, ile emocji zostało gdzieś zapisanych między kolejnymi akapitami. Myślę, że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi w życiu takiego mojego własnego „pionu”. Czegoś, co pozwala mi na chwilę się zatrzymać, spojrzeć wstecz i złapać właściwą perspektywę. A tak zawsze mogę wrócić do przeszłości i z pewnego dystansu zobaczyć, czy udało mi się zrealizować to, co sobie zamierzyłem, mogę sprawdzić, gdzie popełniłem błędy, co zrobiłem dobrze, a przede wszystkim - przypomnieć sobie te wszystkie dobre, czasem zupełnie niepozorne chwile, których byłem uczestnikiem. I chyba właśnie za to najbardziej lubię pisać, aby nie pozwolić, by życie, które tak szybko płynie, zbyt łatwo mi umknęło.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podróże i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz