To był wyjątkowo intensywny tydzień w pracy, wszystko wskazuje na to, że kolejny nie będzie łatwiejszy, ale z każdym dniem coraz bardziej wierzę, że w końcu odnajdę się w tym chaosie. Dawno nie zetknąłem się z taką mieszanką absurdów, niekompetencji i biznesowej nonszalancji, uczę się brać to wszystko na siebie ze spokojem, odsiewać rzeczy naprawdę ważne od tych zupełnie niedorzecznych i nie żyć w ciągłym przekonaniu, że jeśli czegoś nie zrobię, świat nagle się zawali.
Są ludzie, którzy przez całe życie pozostają ekspertami w swojej dziedzinie – świetnymi w tym, co robią. Są też liderzy zmian – niekoniecznie mają największe doświadczenie eksperckie, ale potrafią wyznaczać kierunek i prowadzić innych tak, by osiągnąć zamierzony cel. Coraz częściej zastanawiam się, czy ja nie należę po prostu do tej pierwszej grupy, może w tym życiu jestem przede wszystkim ekspertem.
Dają mi się też we znaki wyjazdy, które zaplanowałem na ten rok. Mimo że zarabiam więcej, wciąż mam wrażenie, że nie mogę odbić się od finansowego dna. Zaciskam pasa, oszczędzam próbując jednocześnie opłacić kolejne podróże i rachunki, które mam wrażenie, nigdy się nie kończą.
About saberblog
sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera.
Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba.
Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony.
Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii
podróże,
praca i oznaczony tagami
podróże,
praca. Dodaj zakładkę do
bezpośredniego odnośnika.