Każdy zna taką szefową

Mam szurniętą szefową. Merytorycznie ścieramy się właściwie przy każdej okazji. Ona forsuje swoje pomysły z uporem godnym lepszej sprawy, a ja za każdym razem próbuję przekonać ją rzeczowymi argumentami, że część z tych rozwiązań zwyczajnie nie ma sensu. Coraz częściej jednak odnoszę wrażenie, że to walka z wiatrakami.

Niewysoka, szczupła, ruda, w okularach i z wiecznie zaciśniętymi ustami. Sprawia wrażenie osoby, która nie cierpi miejsca, w którym pracuje. Na dyrektora narzeka wyłącznie za jego plecami, ale gdy ten tylko rzuci nowy pomysł, łyka jak pelikan, chłonie go bez mrugnięcia okiem, by chwilę później z triumfalną miną ogłosić zespołowi kolejną „genialną” inicjatywę.

Tracę do niej cierpliwość, coraz mniej chce mi się kopać z koniem i udowadniać rzeczy, które powinny być oczywiste. Do tego dochodzi jej sposób zarządzania – ciągłe wywieranie presji, pasywna agresja i budowanie atmosfery niepewności. Kiedy zapytałem, czy zamierza przedłużyć mi umowę, usłyszałem, że dowiem się tego… ostatniego dnia okresu próbnego. Trudno się dziwić, że profilaktycznie zacząłem szukać nowej pracy, nie mam ochoty obudzić się z dnia na dzień bez żadnego planu.

Najbardziej męczy mnie jednak życie w ciągłym zawieszeniu, wszystko zależy od humoru królowej, jednego dnia jest względnie normalnie, drugiego wszyscy chodzą wokół niej na palcach, bo akurat ma focha.

To typ osoby przekonanej o własnej wyższości, a jednocześnie wiecznie niezadowolonej. Na spotkania z dyrektorem generalnym przychodzi w dżinsach i golfie, z dumą manifestując swój dystans do korporacyjnych zwyczajów. Z przekąsem komentuje dziewczyny, które lubią elegancko się ubrać i założyć szpilki. Na zebraniach siedzi naburmuszona, milcząca, jakby sama obecność była dla niej karą. Mam wrażenie, że musi być bardzo nieszczęśliwą osobą, dla mnie jest po prostu omkła, bezbarwna i śmiertelnie nudna.

Jej podejście do życia też potrafi zaskoczyć. W czasie pandemii, będąc w ciąży, kazała ojcu dziecka wyprowadzić się z domu, żeby przypadkiem nikogo nie zaraził. Chrzest budził w niej obawy, bo przecież w wodzie święconej mogą znajdować się bakterie coli. Wakacje tylko gdzieś nad jeziorem albo morzem, koniecznie blisko natury i najlepiej w płatnej strefie ciszy. Potem narzekanie, że pies szczeka, kogut pieje, a muchy latają, przez co nie da się „usłyszeć własnych myśli”.

Pije wyłącznie kawę speciality, obowiązkowo shoty z imbirem, je tylko zdrową żywność, wybiera lokalne produkty i dania wege. Każde ukąszenie kleszcza urasta do medycznego dramatu, a zwykły katar u dziecka niemal kwalifikuje się do wezwania śmigłowca ratunkowego.

Nawet komunia jej dziecka nie była zwykłą uroczystością, tylko czymś w rodzaju „soft openingu duchowości” – wydarzeniem otwartym, niewykluczającym żadnej religii. Wszystko dopracowane w najdrobniejszych szczegółach: agencja eventowa, starannie dobrana estetyka, ekologiczne dekoracje, odpowiedzialne społecznie prezenty i zabawki z materiałów z recyklingu, brakowało chyba tylko certyfikatu potwierdzającego, że każdy element imprezy miał odpowiednio niski ślad węglowy.

Nieznane's awatar

About saberblog

Sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, chyba rzeczywiście urodziłem się w czepku, mam poukładane priorytety i co chyba najważniejsze, podążam za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo dzięki niemu mogę przyglądać się sobie, swoim emocjom, a przy okazji także całej reszcie świata. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym i to naprawdę przyjemne uczucie - zrobić w życiu coś dla siebie, czasem nawet wbrew temu, co mówią inni, wbrew temu, co wypada, co należy, co trzeba. Czasami mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracę, chwilę temu wyemigrował z Polski, rzucił wszystko i ruszył w podróż dookoła świata, akbym dopiero co odwiedził kolejny, sto któryś kraj. A innym razem łapię się za głowę i myślę: ile to już lat minęło? Ile rzeczy wydarzyło się po drodze? Czas jest fascynującą materią - bezkresną, nieuchwytną, a jednak zostawiającą po sobie ślady, lubię obserwować własne emocje, ale też emocje innych ludzi. Może właśnie dlatego ten elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę regularnie. To zresztą jedna z niewielu rzeczy, które robię w życiu naprawdę systematycznie, bo z obowiązkowością zazwyczaj jestem trochę na bakier. Zdarza mi się wracać do wpisów sprzed roku czy kilku lat i wtedy często odkrywam coś ciekawego: patrząc na tamten czas z perspektywy zaledwie dwunastu miesięcy, nagle widzę, jak bardzo był wypełniony, ile się wydarzyło, ilu ludzi pojawiło się na mojej drodze, ile emocji zostało gdzieś zapisanych między kolejnymi akapitami. Myślę, że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi w życiu takiego mojego własnego „pionu”. Czegoś, co pozwala mi na chwilę się zatrzymać, spojrzeć wstecz i złapać właściwą perspektywę. A tak zawsze mogę wrócić do przeszłości i z pewnego dystansu zobaczyć, czy udało mi się zrealizować to, co sobie zamierzyłem, mogę sprawdzić, gdzie popełniłem błędy, co zrobiłem dobrze, a przede wszystkim - przypomnieć sobie te wszystkie dobre, czasem zupełnie niepozorne chwile, których byłem uczestnikiem. I chyba właśnie za to najbardziej lubię pisać, aby nie pozwolić, by życie, które tak szybko płynie, zbyt łatwo mi umknęło.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Brak kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 Responses to Każdy zna taką szefową

  1. pszczolkamaja's awatar pszczolkamaja pisze:

    Moze miała trudne dzieciństwo i teraz próbuje uciekać od różnych problemów?

    Kiedyś miałem szefową, była pełna energii i pomysłów, pchała firmę do przodu i nie uznawała porażek – ale fakt że wszystkie jej pomysły udało się zrealizować. Po niej przyszła inna, ale ta nic nie robiła tylko doprowadziła do upadłości firmę.

  2. Remi's awatar Remi pisze:

    Takich managerów mega nie cierpię ale zawsze sobie przypominam że ludzie między sobą gadają a to jaka jest kiedyś odbije się jej czkawką. Karma wraca – zawsze. Metoda zawsze jest że jeśli ktoś jest leniwy albo nieefektywny niech przynajmniej będzie człowiekiem którego wszyscy lubią.

    • saberblog's awatar saberblog pisze:

      szczerze mówiąc, zaczynam tej kobiety coraz bardziej nie lubić. Wg mnie jest strasznie małostkowa, nieszczęśliwa, wredna i taka „głupio mądra” czyli najgorsze możliwe połączenie 😂

      • Remi's awatar Remi pisze:

        Nie dziwię się ale z drugiej strony jest też twoją przypominajką jakim człowiekiem nie być 😂 pamiętaj też że nic nie trwa wiecznie- pewnego dnia wejdziesz do biura a jej już nie będzie bo komuś zajdzie za skórę.

Dodaj komentarz