Berno – dzień 414

 Dziwny nastrój wciąż daje o sobie znać, raz po raz popadam w dziwny stan zamyślenia i nieobecności.
Przez ostatnie parę lat starałem się kreować swoją rzeczywistość: usamodzielniłem się, kupiłem mieszkanie, które potem urządzałem, kolekcjonowałem ładne sprzęty, dekorowałem ściany, odkładałem pieniądze by móc sprawić sobie upragnione dodatki.
Teraz jestem tutaj, setki kilometrów od dawnego domu, gdy rozglądam się po salonie nie ma choćby jednej rzeczy która przypominałaby mi o tamtej rzeczywistości, nie ma albumów, zdjęć, obrazów, znanych przedmiotów, książek, starych gazet – tak jakby tamtej przeszłości nigdy nie było a ja zacząłem życie od zera.
O innym ja przypomina mi tylko czasem przywiezione z Polski kilka płyt.

Już za 12 dni lecimy na Bali.

Opublikowano Brak kategorii | Dodaj komentarz

pocztówka wysłana z przeszłości

Mój widok zza okna różni się od tego sprzed półtora roku.
Nie ma tych samych osób, znanych twarzy, nie ma tych wszystkich miejsc, spraw i myśli, nie ma korków na tych samych ulicach, nawet dźwięki są inne.
Nic nie jest już takie jak było. 

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano | Dodaj komentarz

bardzo szybka decyzja

Nie poszedłem dziś do biura, bo od wczoraj drapie mnie w gardle i łupie w głowie. M przynosi mi do łóżka witaminki i podaje gorące herbatki. Nie wyglądam najlepiej, w domu „śmierdzi starym człowiekiem”, ciagle sie pocę – M ma okazję poznać mnie od strony, która do tej pory zarezerwowana była tylko dla mojej rodziny. Nie potrafię spokojnie poleżeć – laptopa zostawiłem w piątek w szufladzie biurka i teraz myślami odpowiadam na maile.

Mojemu bratu znudziły się już po trosze wizyty u mnie, przejadły się wszystkie landszafty, nieskazitelne krajobrazy, porządek, dziwne zasady, zakupy i wykwintna kuchnia. Na pytanie kiedy znowu wpadnie przekornie odpowiada czy musi…?

Zaproponowałem, że moglibyśmy spotkać się w innej scenerii, popływać jakimś katamaranem, ponurkować albo zapuścić się gdzieś na jakieś pustkowie.
Wymyśliliśmy obaj wyprawę do Iranu, bo sam pomysł wydawał się ekscytujący..
Początkowo myślał, że tylko żartuje. A ja żeby nie było, że się rozmyśle zarezerwowałem już dla nas bilety do Teheranu i teraz nie ma odwrotu…

Opublikowano Brak kategorii | 1 komentarz

Frankfurt

W czwartek utknąłem na lotnisku z powodu strajku Lufthansy nota bene akurat gdy leciałem spotkać się z ludźmi z ich partnerskiej spółki.
Dzień wcześniej zamówiłem bilet, CWT potwierdziło że ten lot nie jest odwołany, zapobiegawczo jeszcze przed pójściem spać śledziłem komunikaty na stronach linii. Dopiero przy odprawie spotkał mnie zonk, samolot miał nie wystartować a mojej rezerwacji nie mogli znaleźć w systemie.Gdy jedni starali się zmienić mi bilet ja wisiałem na telefonie próbując poprzekładać zaplanowane spotkania. W myślach żałowałem, że nie pojechałem pociągiem na zmianę z uczuciem wściekłości, że nikt mnie nie uprzedził choćby głupim smsem.
Carlson zadzwonił do mnie przed 10 najpierw nieśmiało próbując wybadać czy już wiem że anulowano mój lot…

Siedząc na lotnisku w Zurychu usłyszałem jak ogłaszają lot do Dublina i wywołują nazwisko mojej koleżanki z działu prawnego. Rozmawiałem z Pamela dzień wcześniej dlatego wiedziałem że to jej samolot. Coś mnie tknęło i postanowiłem do niej zadzwonić. Odebrała od razu, zapytałem ją gdzie jest i czy leci dziś do Dublina. Spokojnym głosem potwierdziła. Ponowiłem pytanie tłumacząc, że właśnie ogłaszali last call na jej połączenie a ona zdziwiona tłumaczyła że nie rozumie żartu. Uświadomiłem ją że też jestem na lotnisku, podałem numer jej lotu i numer bramki, prosiłem żeby jeszcze raz popatrzyła na swój bilet. Nim przerwało nam połączenie usłyszałem głośne „fuck”. Po kilkunastu sekundach dostrzegłem ją biegnącą przez środek hali, z całym majdanem toreb, próbującą przecisnąć się przez tłumy pasażerów, machającą w moją stronę i wykrzykującą „ Piotr, thank you, thank you, thank you” i wysyłającą w moją stronę serie całusów.

Nasze spotkanie rozpoczęte z poślizgiem i zamieszanie spowodowane strajkiem były źródłem paru niewybrednych żartów.
Powrót znowu okazał się przygodą. Mój bilet został anulowany, w systemie rezerwacji niczego nie mogli znaleźć a mnie odsyłano z jednego okienka do drugiego. Było potwornie gorąco, z nieba lał się żar a ja wbity w garnitur i krawat znosiłem to wszystko dzielnie przez prawie godzinę. Po trzeciej próbie „spuszczenia mnie na drzewo” odezwały się głęboko skrywane pokłady bycia bardzo skutecznym w egzekwowaniu swoich praw i dopiero takie zachowanie poskutkowało natychmiast..
Z domu napisałem skargę w formie dzielenia się własnymi doświadczeniami z podróży. W ramach zadośćuczynienia Lufthansa podarowano mi mile – akurat starczy na darmowy lot gdzieś po Europie.

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano , , | Dodaj komentarz

Berno – dzień 399

Podobno szykują mi zmianę stanowiska. Dostałem już maila, odbyłem telefoniczną rozmowę z nowym przełożonym, moja obecna szefowa dała mi kwartał na zamknięcie bieżących tematów i przekazanie obowiązków. Gdy próbowałem coś więcej od niej wyciągnąć dodała że zostałem „namaszczony” i że jest „duże parcie” bo zaoferowano jej wszelaką pomoc byle by tylko nie opóźnić mojego przejścia.
Wciąż nie znam zakresu nowych obowiązków, nie wiem jaki będę miał tytuł, za co dokładnie będę odpowiadał, czy to zwykle przesunięcie czy może awans, czy powinniśmy z Marco myśleć o przyszłorocznych wakacjach w skali 5 dniowego pobytu na Malediwach w 3,5 gwiazdkowym hotelu czy może w 5, w prywatnym bungalowie na wodzie w formie all inclusive a potem dodatkowej podróży po parkach narodowych RPA…

W mojej firmie podobno tak już jest, że o zmianach ci najbardziej zainteresowani dowiadują się na końcu.
Moją nominację ogłoszono na cotygodniowej telekonferencji, w której nie uczestniczę, bo nikt mnie nigdy na nią nie zapraszał.

Moja koleżanka z Niemiec nie ukrywa radości że to ze mnie wybrano i cieszy ją moje pozytywne nastawienie. Uświadamia mi jednak że poza tą całą niebywale kolorową otoczką czeka mnie mnóstwo pracy, okresów przemęczenia, późnych powrotów do domu i częstszych wyjazdów.
Nic nie jest wstanie na razie popsuć mi humoru, patrzę w swój kalendarz i cieszę się że zanim polecimy z M na wakacje zdążę odwiedzić tyle innych miejsc. Marco od tygodni zwraca się do mnie z przekąsem per direttore europeo za każdym razem gdy opieszale zabieram się do zniesienia śmieci albo grzebie się ze zrobieniem mu porannej kawy.

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano | Dodaj komentarz

Berno – dzień 396

Siedzę w nowoczesnej sali konferencyjnej, w budynku ze szkła, otoczony gadżetami pozwalające na zdalną pracę, przede mną siedzi dwoje specjalistów i nagle pada pytanie, które budzi we mnie konsternacje – jak by pan chciał żebyśmy to zrobili?
Milknę na moment. Patrzę na nich, rzucam okiem po sali starając się uchwycić jak najwięcej szczegółów z tej chwili i z miejsca, w którym się znajduje.

Nigdy wcześniej tak bardzo nie zdawałem sobie sprawy z odpowiedzialności, jaka obecnie na mnie spoczywa i z zaufania którym mnie obdarzono.

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano | Dodaj komentarz

Poznań

Poznań – miasto doznań.
…niestety za pieniądze i na dodatek trzeba importować ze stolicy.

Gdy samolot zbliżał się do lądowania na Ławicy pomyślałem „ale ta Polska jest rzeczywiście ładna” a nigdy wcześniej nie miałem podobnych myśli. Sympatyczne dziewczyny w Sheratonie dwoiły się żeby dogodzić klientom, ale pewnie snuły już w myślach plany wyjazdu do Anglii albo Irlandii.
Przypadkowo wybrany dentysta okazał się gawędziarzem i fanatykiem własnego zawodu a w związku z tym, ze uwielbiam takich ludzi to zapowiedziałem się u niego znowu na jesień.
Polska choć upalna, byle jaka i nieznośna obudziła we mnie sentymenty i dziwne uczucie nostalgii.

M sprzedał akwarium, które kupiliśmy 2 miesiące temu. Najbardziej żal nam rozstania z Rocco, który nie potrafił przepuścić żadnej rybce.

Niezaplanowane służbowe wyjazdy wreszcie przestały być uciążliwe dzięki pokładanemu we mnie zaufaniu mojego banku.

W pracy szykują się zmiany, ale na razie okazuje umiarkowany optymizm i za bardzo się nie emocjonuje.
Wczoraj szefowa wręczyła mi premie. Przewodniki już zakupione a miejsca warte zobaczenia zafiszkowane.
Za miesiąc zabieram M na wakacje do egzotycznego Kind Villa Bintang.

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano | 1 komentarz

Berno – dzień 385

Od rana ćmi mi w zębie.
Może to tylko efekt wczorajszych lodów a może i nie.
Na sama myśl o cenach usług stomatologicznych w Szwajcarii odzywa się bardzo głęboko schowany wąż w kieszeni.
Zacząłem szukać planu B czyli biletu do Polski.
Samolot do Poznania albo Warszawy + hotel wychodzą znacznie taniej.
Poszukiwany denstysta który przyjmuje w piątki i soboty.

Opublikowano Brak kategorii | Dodaj komentarz

Avignon – Pont du Gard – Nimes – Arles – St Remy de Provence – Cavallion

W czwartek z biura wyszedłem obładowany butelkami z alkoholem.
Nigdy nie robiłem tajemnicy z faktu że ze szkłem jestem po słowie dlatego prezenty od kolegów z pracy łatwo dało się przewidzieć.
Wieczorem zaprosiłem najbliższych do restauracji. Zaczęliśmy od kilku butelek proseco, potem bez specjalnego umiaru lało się wino na zmianę z szampanem by na koniec przerzucić się na kolorowe drinki.
Z okazji urodzin od właściciela restauracji dostałem tort z zimnymi ogniami i rabat a dodatkowo cały personel hucznie odśpiewał mi ‘tanti augiri’. Obcy ludzie uśmiechali się do mnie tego wieczoru, bo nasz stolik przypominał prawdziwie wielką włoską fiestę.

Byłem na tyle tomny żeby poprosić Marco by wracając z pracy zabrał mnie z baru. Wcześnie rano musieliśmy wstać, by zdążyć na pociąg do Awinionu a w moich żyłach o 4 nad ranem wciąż jakby grał szampan i wino.
W TGV z Genewy spałem jak dziecko pamiętając zawczasu by uzupełnić poziom wody w organizmie.
Podróż wynajętym specjalnie na tę okazje kabrioletem wspominam jako koszmar zwłaszcza kiedy staliśmy zablokowani w korkach w ponad 30 stopniowym upale.
Miasta i miasteczka kipiały od turystów. W Awinion trwał w tym czasie Festiwal Teatrów a do Arles jak co roku ściągnęły rzesze fotografików i twórców plakatów by uczestniczyć w Międzynarodowym Festiwalu Fotograficznym.

133-4

Prowansja, przyprawia o zawrót głowy. To jedno z najbardziej urokliwych miejsc, jakie widziałem.
Typowy prowansalski targ jest przecudowny i jak z obrazka. Lady uginają się pod ciężarem warkoczy czosnku, kolorowej papryki, świeżych pomidorów, bakłażanów, młodych dyń i szparagów. Melony w Cavaillon są tak dojrzałe, że pękają, roztaczając w powietrzu słodkawą woń. Podobnie jest z winem – jest tutaj wszechobecne…
W całym regionie stare miesza się z nowym, w miastach rzymskie świątynie i areny sąsiadują z postmodernistycznymi budynkami, a w górach obok średniowiecznych zamków i opactw spotyka się elektrownie słoneczne.

Obiecaliśmy sobie z Marco spróbować wybrać się jeszcze w tym roku do Marsylii…

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano , | 1 komentarz

Berno – dzień 375

Stuknęło mi dziś 30 lat. Dziwnie się czuje ile razy o tym pomyślę.
Niczego nie żałuje, niczego bym nie zmienił, pazerny byłbym gdybym chciał jeszcze więcej.

M sprawił mi rano niespodziankę, mamy już bilety do Avignon, wynajęte cabrio a specjalnie kupiona na te okazje butelka Don Perignon chłodzi się w lodowce.
Wieczorem jeszcze zabieram znajomych do restauracji.

Opublikowano Brak kategorii | 1 komentarz