njus

Przed wyjsciem z pracy poraz ostatni sprawdzilem prywatną poczte elektroniczna.
Od piatku srednio co godzine upewniem sie czy nie przyszedl jakis mail, ktory jasno określiłby czy rozwazają mnie jako kandydata czy też nie.

No i …. dostalem zaproszenie na interview, w przyszlym tygodniu lece do Szwajcarii.

Opublikowano Brak kategorii | 2 Komentarze

Życzenia śmierci III – wersja soft

W zeszłym roku zmarł mój dziadek. Matka razem ze swoja siostra ostatnio szukają odpowiedniego pomnika na jego grób. Dziś rano przy śniadaniu pokazała mi projekt nagrobku taki jaki jej zdaniem będzie najlepszy. Chciała swój wybór skonsultować z siostra i szukała sposobu by móc jej to zdjęcie jakoś przesłać.
Zrobiłem zdjęcie aparatem z telefonu i zaraz potem wysłałem je mms do swojego kuzyna. Wątpiłem by 60letnia kobieta miała ustawiony telefon na odbieranie takich wiadomości.
A ten mój kuzyn to taki dresik: Nike, adiki, łańcuchy, pakernia, solarka i bajer, raczej mało skomplikowane wnętrze, reprezentuje typowy brodzik intelektualny, no i potrafi opowiedzieć każdą historię używając tylko kilku słów głównie chodzi o: kurwa, zajebisty, żem, poszłem, jebnołem..
Akurat spał w swoim pokoju bo późno wrócił z nocnych baletów, wiem, że na pewno nie miał w komórce mojego numeru, obudził go dźwięk przychodzącej wiadomości. Jak zobaczył zdjęcie grobu z kwiatkami, bez podpisu, z nieznanego numeru mocno się wkurzył i uznał że jakiś jeb….y cwel próbuje mu grozić i trzeba takiemu dać teraz w ryj…

Opublikowano Brak kategorii | Dodaj komentarz

con call

Rozmowa odbyła się o ustalonej porze i trwała tyle ile zaplanowano – to się nazywa „szwajcarska precyzja”.
Oceniłem się dobrze, byłem przygotowany, może na dwa pytania odpowiedziałbym trochę inaczej, ale reszty na pewno bym już nie zmienił. Większą wpadkę zaliczyła recruiting manager, bo okazała się ignorantką pytając mnie o to czy Polska należy do UE.
Ja swoje zrobiłem, teraz mogę tylko czekać…

Opublikowano Brak kategorii | Dodaj komentarz

world's online marketplace

Dzis o 13.30 mam umówione telefoniczne interview – mam nadzieje że pierwsze z serii wielu. Przez 3 dni próbowałem się do niego przygotować, ale jak zwykle przychodzilo mi to "zrywami". Przypomniało mi sie co czułem 2 lata temu i te różne dziwne emocje, które towarzyszą takim sytuacjom. Byleby tylko się nie skompromitować.

Opublikowano Brak kategorii | Dodaj komentarz

wielka noc – wielka nuda

Święta w domu wcale nie były wyjątkowe. Po ostatnim roku kiedy spędziłem je z dala od rodziny myślałem, że może doświadczę tego czegoś co przy okazji takiego spotkania się zdarza.
Familia, która przyjechała w odwiedziny bardziej mnie wymęczyła niż wprawiła w dobry nastrój, co po raz kolejny potwierdziło tylko moje przekonanie, że moja prawdziwa rodzina to rodzice, brat i babcia a reszta może spadać na drzewo. Brat dal wyciągnąć się wieczorem na miasto i przy piwku, siedząc z A daliśmy upust emocjom, które wywołał ten okres w naszej trójce.
Dziś powinienem bezczynnie odpoczywać, ale załapałem sie w środę interview, na którym chcę dobrze wypaść. Muszę dziś, bo od jutra będę zajmował się rzeczami ważniejszymi i nie będzie już na to czasu. Przynajmniej robię coś pożytecznego…

Opublikowano Brak kategorii | Dodaj komentarz

ukryta prawda

Zapytano mnie czy nie poszedłbym do lóżka z przyjacielem?
Odpowiedziałem, że nie sypiam z przyjaciółmi.
Na co usłyszałem – no tak, ty wolisz to robić z nieznajomymi..

Uśmiech sabera był bezcenny.

Opublikowano Brak kategorii | Dodaj komentarz

Teraz ja jestem sprite

Planowo spotkałem się z panem Super Ciasteczko.
Prowadzi od początku pewną część nowego projektu i za kilka tygodni ma zacząć wdrażać mnie do nowych obowiązków.
Zdziwiło mnie, że współpracując od prawie pół roku z moją nową szefową nigdy nie miał okazji oficjalnie jej poznać – kontaktowali się ze sobą wyłącznie drogą elektroniczną albo poprzez telekonferencje. To że pracujemy w dużej organizacji jest na pewno usprawiedliwieniem, paradoks polega jednak na tym, że on siedzi na IV a ona na V piętrze tego samego budynku.
W trakcie spotkania gdy on opowiadał, ona robiła oczy ze zdziwienia bo o pewnych ustaleniach widać słyszała pierwszy raz. Wtedy pomyślałem sobie „co to za kanał”?
Z całej tej rozmowy zapamiętałem głównie „nadętość” jego wypowiedzi (typ „warszawki” który przyjechał nauczyć ludu żuć gumy), ciągłe patrzenie oczami w stół, wypolerowane buty, nienaganny ubiór, bardzo dokładnie ogolona twarz, zadbane dłonie i cera, zapach wody po goleniu i lekko siwiejące włosy tuż nad uszami, które na pierwszy rzut oka wydawały się być jedyną rysą na tym mocno wypielęgnowanym wizerunku. Ogólnie dużo formy, mało treści i nieznośne traktowanie ludzi z góry.
Ale nie chce się do nikogo uprzedzać, ani do niego ani do całego projektu, który dzisiaj wiem na pewno że „kuleje”…

No ale nic to… to ja mam być Sprite.

W mojej pracy najbardziej pociągają mnie ludzie..
Ze wszystkich spotkań wyciągnąłem tyle mądrości, doświadczeń, nawiązałem przyjaźni, że za nic bym tego nie oddał.

Opublikowano Brak kategorii | Dodaj komentarz

Coś się dzieje

Jeszcze tylko dokończyć dokumentacje dla Gniazdka Puriny i mogę pakować swoje szuflady.
Już wiem, kto będzie wdrażał mnie do nowego projektu. Pan super Ciasteczko w fajnym opakowaniu. Niezmiernie jestem ciekaw czy prócz przykuwającej uwagę powierzchowności ma też kwalifikacje.
Intuicyjnie założyłem, że przebywanie ze sobą będzie przyjemnością, bo samo patrzenia na jego uśmiech w garniturze białych zębów motywuje mnie wystarczająco do wytężonego wysiłku intelektualnego. Przecież nie skompromituje się zawodowo przy takim atrakcyjnym podmiocie…
Przy okazji na pewno poznamy się bliżej, na pewno skuszę się szansą wypróbowania na nim paru „swoich” sztuczek.
Do niczego jednak oczywiście nie dojdzie, bo nie pozwoli mi na to mój głęboko zakorzeniony profesjonalizm zawodowy. Przecież swoich nigdy nie tykam… Jak do tej pory… No z jednym, małym wyjątkiem.

Ok, nie należy mówić nigdy.

Wczoraj chłopaki moich lasek chcieli wyciągnąć mnie do kina na „300”. Na dobrych chęciach z mojej strony się skończyło, bo do domu wróciłem dziwnie zrypany i nie ruszyłem się nawet na basen. Za to z przyjemnością wyskoczyłem z nimi na kilka piwek do Mleczarni.
Po 22. byłem jednak z powrotem w domu – przypadkiem zorganizowałem sobie przyjemną niespodziankę, tak w sam raz na miły koniec dnia…
O ile moja samowystarczalność go nie zniechęci, nawiążemy dłuższą znajomość.

Zorganizowałem dla przyjaciół zaległą parapetówę, z lekkim, bo półtorarocznym poślizgiem, ale liczy się, że w końcu ich zaprosiłem. Dzięki technice XXI wieku, czyli laptopowi z kamerą, urządziliśmy videokonferencję z przebywającą za „wielka wodą” G.
Jakby to chłodno przekalkulować, gdy wróci, nie będę musiał już organizować dla niej poprawki z imprezy, bo na parapetówie jakby nie patrzeć tak prawie to była…
Wyciągnąłem pewien morał z tej imprezy. Jeśli chcesz kogoś uziemić na prawie dwa dni, przyprawić o niezły ból głowy, zwał, który nie pozwoli normalnie funkcjonować należy serwować drinki w postaci wódka biała + sok pomarańczowy + szampan w proporcji 1:2:2 – efekt gwarantowany.
Wiem, bo przeżyłem.

Opublikowano Brak kategorii | Dodaj komentarz

przykre skutki picia wódki

Na basenie zupełnie niespodziewanie natknąłem się na L. Przyjechał z Wawy odwiedzić i zaopiekować się chorą matką. Nie widziałem go prawie 1,5 roku ale niewiele się zmienił. Fizycznie powiedziałbym że nawet zyskał, bo jako że jestem zdrowym facetem, wrażliwym na estetyczne doznania harmonijnego piękna ludzkiego ciała staksowałem go w męskiej przebieralni bardzo dokładnie i z trudem powstrzymywałem ślinotok. Nie wiem jak on to robi że w tym wieku ma wciąż takie ciało, ale aktorzy wydają się już tak mieć bo traktują ciało jak swój warsztat pracy…
Na wyjściu od niechcenia rzuciłem pomysł spotkania na piwo czy kawę, ale nie liczyłem zbytnio że przyjmie zaproszenie. Wcale mi na tym nie zależało, bo wciąż pamiętałem o jego problemie, do którego nigdy oficjalnie mi się nie przyznał…
Ku mojemu zaskoczeniu zadzwonił na drugi dzień i zaprosił na wieczornego drinka. Nie spędziliśmy długo czasu ze sobą, ale rozmowa wyjątkowo nam się kleiła. Poza tym mój radar bezbłędnie wychwycił sygnały, że L. kleił się także do mnie, Wciąż pracuje w tym samym teatrze, ostatnio podłapał parę epizodycznych nic nieznaczących ról w serialach, w których udział miał na celu jedynie podreperować jego domowy budżet. Od tak chyba żeby móc lekką ręką wydać pieniądze na alkohol i fajki. Wciąż opowiadał o tym, że niebawem kupuje mieszkanie i o roli “jego życia” w której niebawem wszyscy mieli go zobaczyć. Wyłączałem się wtedy i ze stoickim spokojem znosiłem te fajerwerki próżności.
Nie wiem co sprawiło (może wypity alkohol albo miła wyjątkowo dynamiczna atmosfera rozmowy) ale zaproponowałem mu by odwiedził mnie w weekend. Nie dał się dwa razy prosić, bo zaproszenie przyjął od razu i to bardzo entuzjastycznie.
W sobotę zjawił się punktualnie, z torbą wypełnioną zakupami – alkoholem i niezdrową paszą serwowaną na domowych bibach. Im więcej wlewał w siebie alkoholu tym bardziej stawał się nieznośny i irytujący, mędrkował, pouczał , malował dziwną przyszłość, rozwiązywał problemy i próbował wmówić mi co jest dla mnie i dla niego najlepsze. Najpierw przegiął wyciągając stare niezałatwione między nami sprawy, które dla mnie dawno pokrył już kurz. Wypomniał mi co mu zrobiłem i jak się zachowałem dorzucając do tego dużo za dużo mocnych słów.
Rano zamiast śniadania i kawy zaserwował sobie drinka a potem poprosił jeszcze o puszkę piwa.
I wtedy przegiął ostatni raz. Stanowczo prosiłem go, żeby na swoją taksówkę zaczekał już pod moim domem bo nadużył moje gościnności i cierpliwości. Był zaskoczony tonem mojego głosu ale nie chciał dyskutować.
Jestem fiutem bo najpierw zapraszam i potem wyrzucam no a w międzyczasie…
Ja też powinienem się chyba leczyć.

Opublikowano Brak kategorii | Dodaj komentarz

Żegnajcie darmowe KitKaty.

HR szukał wewnątrz firmy osoby która przeszłaby do nowego projektu i nowego klienta. Szefowa zapytała mnie wprost czy nie chciałbym odejść z Gniazdka i przenieść się do nowo powstającego działu. Odkąd wyklarowała się sprawa przejmowania kolejnych marketów z Anglii, Polski, Austrii, Szwajcarii i Holandii nie widziałem już dla siebie szans rozwoju, też nie traktowałem swoich codziennych zadań zbyt entuzjastycznie dlatego łatwo podchwyciłem temat. Szansa że niebawem załatwiliby mi dostęp do transakcji AO i AR w Globie też wydawała się oddalać..
Ledwo uzyskałem zgodę na spotkanie z Ops managerem a już dostałem konkretną ofertę stanowiska i warunki na jakich mógłbym przejść, W poniedziałek rano nowa szefowa ostatecznie zaakceptowała moją kandydaturę i wyznaczyła termin przejścia do jej projektu.
Jeśli wypali to co ustaliło transition i solution to niebawem wyjadę na 3 miesiące do Londynu.
Ale to dopiero może przyszłość..

Opublikowano Brak kategorii | Dodaj komentarz