mieszkanie

Koleżanka zaprosiła mnie wczoraj na parapetówę, bo 2 tygodnie temu kupiła mieszkanie.
Poszedłem niechętnie, bo byłem zmęczony imprezami i późnym wracaniem do domu.
Kupiła kawalerkę, w takiej sobie okolicy, w starej kamienicy, na parterze. Wszystkim się wszystko podobało, okazało się, że jest pare innych osób, które w najbliższej perspektywie kilku miesięcy planują kupno mieszkania, rozmawialiśmy o tym, zadawali mi mnóstwo pytań a ja balem się opowiadać….
Moje mieszkanie to takie luksusowe gniazdko w porównaniu z tymi, które widziałem u innych.
Nie mogę przepraszać ludzi za to że mam włoska mozaikę, drewniane okna, kuchnię robioną na zamówienie, elektryczne panele, mega wielką wannę, geberity, halogeny, panele i kafle… ale mimo tego miałem poczucie obciachu…

Opublikowano Brak kategorii | 1 komentarz

ostatni tydzien

Cały zeszły tydzień zleciał mi na pracy i imprezach z ludźmi z pracy. Brytyjczycy są świetni, ale powoli zaczyna męczyć mnie ich skłonność do alkoholu, wiecznych imprez i olewania spraw wokół – przestaje podobać mi się spędzanie z nimi każdej wolnej chwili.

Chłopaki nie zostali zaproszeni na nasz firmowy piknik i z tego powodu relacje między nami dodatkowo się pogorszyły. Nie miałem wpływu na to kto będzie zaproszony a kto nie, ale po kilku upierdliwych telefonach i sms-ach z zapytaniem kiedy wreszcie skończymy się świetnie bawić i dołączymy do nich zacząłem żałować ze mają mój numer telefonu. Gdy o pierwszej w nocy spotkaliśmy się klubie Kap był napruty jak atom a Ryan ledwo się trzymał. Dziewczyny były przerażone ich ogólnym stanem oraz zachowaniem.
Olałem ich i cała sprawę, po pół godzinie wróciłem do domu – rano jeszcze dostalem trzy nieodebrane połączenia i kilka wiadomości że wyszedłem bez pożegnania…
Sobotę i niedzielę spędziłem też bez chlopakow, unikałem i zbywałem ich ile się dało, bałem się że będę zmuszony na ich ciągłe towarzystwo.
W środę Kap wraca do Londynu bo w czwartek rano leci do Orlando, Ryan zostanie tu do piątku a potem wraca – będę miał znów święty spokój na jakieś dwa tygodnie.

W piątek wybieram się na premierowe przedstawienie w Operze Wrocławskiej – nie mogę się doczekać!

W czwartek wziąłem sobie urlop, potrzebowałem pojeździć trochę po sklepach meblowych poszukać sobie czegoś do mieszkania. Mam wybrana sofę, fotel i pufe, z mebli nie udało mi się w ogóle niczego wybrać, nic mi się nie podobało albo było potwornie drogie.
W sobotę po mimo ogólnego zniechęcenia do łażenia po sklepach meblowych znów wybrałem się do centrum – tym razem znalazłem kilka całkiem ładnych mebli, dodatkowo udzielił mi się szaleńczy nastrój zakupowy (albo po prostu chciałem mieć jedną sprawę z głowy) i nie popatrzyłem na ceny.

Dziś w mailu pojawiła mi się ciekawa oferta pracy – robiłbym to samo tylko że w egzotycznej Kostaryce…
Jakby się tak odpowiednio zakręcić to mam jakieś perspektywy…

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano | Dodaj komentarz

weekend

Gdyby mnie ktoś zapytał jak minął mi weekend odpowiedź byłaby jedna – spędziłem go w łóżku. Czuję się trochę wykorzystany i strasznie obolały – intensywne uprawianie miłości też może człowieka zmęczyć.
W niedzielę postanowiłem skorzystać z zaproszenia moich rodziców i pojechałem do nich na obiad. Po nim poszliśmy na spacer całą czwórką, Ostatni raz kiedy gdzieś szliśmy tak razem to było chyba na wczasach w Turcji, 4 czy 5 lat temu. Po pół godzinie przypomnieliśmy sobie, dlaczego nie lubimy ze sobą spacerować – ale rodzinnie było przynajmniej na początku…

Moje mieszkanie nabiera domowej atmosfery, coraz lepiej się tam czuję i coraz częściej patrzę z zadowoleniem na ściany, okna, kuchnię, moją łazienkę, kafle, parkiety. Zaczynam powoli cieszyć się możliwością aranżowania wnętrz, układania rzeczy po swojemu, snuję plany co gdzie będzie stało w jakim kolorze, z jakiego materiału.
Zamówiłem już sofę i fotel – takie jakie zawsze chciałem – za kilka tygodni mają je dla mnie sprowadzić…

Dziś przylatują Kap i Rynan – po pracy jadę do mieszkania, przebrać się i jadę do miasta żeby się z nimi spotkać. Jak znam swoje i ich możliwości pójdziemy najpierw coś zjeść, potem wylądujemy w barze, a potem w jeszcze następnym a potem w jeszcze innym.
Czeka mnie ponad tygodniowy maraton imprezowy w ich towarzystwie, przy najmniej dopóki Kap nie poleci do Orlando.

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano | Dodaj komentarz

Pornografia biurowa

Wchodzę dziś rano do biura, odpalam komputer, idę po kawę i kanapkę, jak wracam do biurka wyskakuje mi okienko: Don’t get caught with porn on your PC!
Odpalam scan-program, wyskakuje mi 28 elementów podejrzanych o zawartość pornograficzną.
Okazuje się ze wszystkie raporty finansowe, które wysyłałem do kontrolerów zawierają w nazwach ukryte angielskie słowa: analyst, sweet, fucku, slutns, nikki, room-size, strip.

Opublikowano Brak kategorii | Dodaj komentarz

Powiew przeszłości

Po powrocie z Barcelony na moje konto wpłynęły pieniądze za delegacje. Trochę dużo tego było na pierwszy rzut oka, ale po odjęciu kosztów hotelu i taksówek zostało znacznie mniej choć suma wciąż była nie mała.

Po prawie 5 miesiącach zgłosił się do mnie księgowy z prośbą o zwrot nadpłaty, która przypadkowo wykryli przy rekoncyliacji.
Chodzi o kilka tysięcy złotych…

Dopiero teraz dostałem rozliczenie delegacji.
Od wyjazdu do Barcelony sposób jej rozliczania był szalenie nieprecyzyjny, wszyscy pracownicy dostali na swoje konta dość enigmatyczne kwoty, wiec de facto nie miałem świadomości czy zaszła pomyłka.
Jedynie raz zasygnalizowano mi błąd w rozliczeniu, ale chodziło o kwotę 3 groszy.

Sytuacja w firmie zrobiła się niezręczna, nasz prawnik się na mnie wypięła tłumacząc się konfliktem interesów, PIP poradziło mi od razu oddać pieniądze grożąc odsetkami, prezes i szef są na urlopie…od kilka dni chodzę cały spięty.

Nie zwolnili mnie.
Mogę jednak zapomnieć o nowym zestawie wypoczynkowym, wakacjach, łóżku, stole i krzesłach a przez najbliższe miesiące przyjdzie mi wbijać zęby w ścianę.
Życie…

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano | Dodaj komentarz

poniedziałek rano

W piątek po pracy pojechałem sprawdzić co u brata. Odkąd rodzice wyjechali zagranice chłopak musi radzić sobie sam. Biorąc pod uwagę jego nieodpowiedzialność balem się, co mogę zastać na miejscu.

Z piątku wieczór zrobiła się sobota rano, popołudnie, wieczór a potem minęła i cała niedziela. Nie wróciłem do swojego mieszkania, bo wcale tego nie chciałem.

W sobotę było wesele mojej koleżanki ze studiów. Tydzień temu odwołałem swoją obecność.

Dziś w pracy mam spotkanie z szefowa. Udupi mnie czy teże nie…?

Opublikowano Brak kategorii | Dodaj komentarz

Cztery ściany

Przesiaduję do późna w nocy w pracy,
Nie chcę wracać do pustego mieszkania, nawet nie domu.
Mój dom to materac rozłożony na podłodze w pokoju, który szumnie nazwałem sypialnią, mały telewizor z 4 kanałami i radio, którego słucham rano przed wyjściem do biura. W lodowce mam masło i żubrówkę z kartonem soku jabłkowego.
Z nikim za bardzo nie chcę się spotykać.
Mając do wyboru towarzystwo 4 pustych ścian a komputera w pracy wybieram to drugie…

Opublikowano Brak kategorii | Dodaj komentarz

Czech this out

Kap z Ryanem zaproponowali spędzić weekend w Pradze. Sami zadbali o wynajem auta i znalezienie miejsc do spania. W sobotę (po nieprzespanej nocy no a jakże!) wyjechaliśmy bardzo wcześnie rano. Pogoda była zniechęcająca do jakichkolwiek wyjazdów bliższych czy dalszych, niebo było czarne od chmur…ale nie było odwrotu.
W Pradze sptykaliśmy się z Katrin, narzeczoną Ryan’a która dojechała do nas pociągiem z Lozanny.

W euforii dobrego humoru cała nasza czwórka kupiła sobie identyczne czarne koszulki z napisem „Czech this out!”
Żeby było śmieszniej paradowaliśmy w nich po centrum jak rasowi turyści.
W tym samym obciachowym wdzianku zjedliśmy kolacje w Taj Mahal.
Nigdy przedtem nie miałem okazji próbować hinduskiej kuchni a Kap strasznie ją zachwalał już w Polsce.

Parę niezapomnianych chwil spędziliśmy w kawiarni LAVKA przy moście Karola, z naprawdę pięknym widokiem na panoramę miasta. Spadła tam na nas chmara robaków, ciem i komarów, które utkwiły przez noc uśpione pod zwiniętą markizą. Zbliżał się kolejny wieczór, kelner chciał rozłożyć markizę i wtedy wszystkie te paskudztwa zaczęły odpadać i wpadać wszystkim do talerzy i szklanek.

W Pradze jest teraz dużo turystów, zwłaszcza Brytyjczyków łażących bandami gotowych w każdej chwili do mordobicia, skośnookich i… Murzynów naciągających ludzi na każdym kroku.
W ogóle ceny też jakby poszły w górę.

Niedzielę spędziliśmy już bardzo leniwie pływając statkiem po Wełtawie i łażąc bez celu po Hradczanach.

Nie zapomnę widoku Ryana próbującego wcisnąć swoje grube tłuste dupsko w spodnie o trzy numery za małym rozmiarze.
Wracając do Polski chciałem koniecznie zaprosić chłopaków na lunch do dobrej przydrożnej knajpy. Kiedyś tato pokazał mi jedno fajne miejsce gdzie serwują wyśmienite ryby z grilla. Myslę, że chłopakom się spodobało – zwłaszcza ze Ryan poprosił o dokładkę.

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano , | Dodaj komentarz

Quiz

1. Podziel liczbę 40 przez połowę i dodaj 15. Jaki wynik otrzymałeś?
2. Czy w Szkocji mężczyźni mają prawo poślubić siostrę swej owdowiałej żony?
3. Jak powinno się poprawnie mówić: dziewięć plus pięć równa się trzynaście
czy dziewięć plus pięć jest trzynaście?
4. Ile zwierząt każdego gatunku Mojżesz zabrał ze sobą do arki?
5. Jaka góra była najwyższa na świecie zanim odkryto Mount Everest?

Opublikowano Brak kategorii | 1 komentarz

takie tam

Wprowadziłem się już do swojego nowego domu.
Nie obyło się bez kilku pamiętnych chwil i momentów w tym czasie.
Pierwszego wieczoru po przeprowadzce odwiedzali mnie po kolei znajomi, najpóźniej przyjechali Kap z Ryanem, przed wylotem do Londynu wpadli by zobaczyć moje 4 ściany no i przywieźli alkohol. Skutek był taki, że na drugi dzień miałem straszliwego kaca, w nocy rzygałem zza lóżka.
Okazało się, że chłopaki będą przyjeżdżali do Polski co 2-3 tygodnie i tak do stycznia – oznacza to tylko nieustające nocne imprezy i wyjścia o rynku mocno zakrapiane alkoholem.

Cały ostatni weekend spędziłem malując ściany, pozbyłem się strasznych ciemnych kolorów na rzecz jaśniejszych i bardziej w moim stylu. W czwartek przyjdzie pan założyć rolety we wszystkich pokojach – mam dość sąsiada, który ciągle zagląda mi przez okno za każdym razem gdy usłyszy obcokrajowca rozmawiającego na moim balkonie.

Podoba mi się ten element mojej pracy, ci wszyscy ludzie z różnych krajów, różne podejście do życia i obowiązków, inne kultury – jak tak dalej będzie zupełnie przestanę rozmawiać ze swoimi znajomymi po polsku przy okazji naszych spotkań.
Uczę mieszkać się sam na swoim pilnować rachunków i swoich spraw – w sumie mój styl życia w niczym nie odbiega od tego jakie prowadziłem w San Fran czy w Ogunquit, mam czas i pieniądze na przyjemności nawet kosztem wiecznie pustej lodówki.

Jestem przemęczony po wczorajszej imprezie, nie umiem przepchnąć pewnej umowy w pracy, wciąż gonią mnie zalegle terminy, przede mną kilka ważnych spraw do załatwienia – pomysłów do zrealizowania – maksymalny natłok spraw.

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano , | Dodaj komentarz