Ostatnie przygotowania przed wylotem

Nie poszedłem dziś do biura ambitnie planując ogarnąć największe tematy przed urlopem, by z czystym sumieniem wypisać się na tydzień z rygoru pracy i czytania maili. Prawie mi się to udało, choć pod na koniec starłem się z nową szefową tak, że iskrzyło i musiałem ją przepraszać, żeby nie pozostawiać za sobą niedopowiedzianych spraw i fermentu, który z czasem i tak z resztą wybije. Znikam, w Libii nie działają telefony a internet jest komfortem, którego nie potrzebuję.

Nauczony doświadczeniami innych, lekko spakowałem swój bagaż a osobno ogarnąłem bagaż podręczny, z najpotrzebniejszymi rzeczami, tak na wszelki wypadek gdyby główny bagaż mi nie doleciał a ja miałabym spędzić w Libii tydzień tylko w tym co mam przy sobie. W Trypolisie H&M nie mają a perspektywa zwiedzania kraju w sandałach i kandorze nie napawa mnie radością.

Późno położyłem się spać, do końca tonąc w myślach czy wszystko na pewno spakowałem, czy niczego nie zapomniałem, czy jest coś o czym miałem pamiętać załatwić przed wylotem.

Opublikowano podróże | Otagowano , | 2 Komentarze

odliczanie

Dostałem wizę, dotarła do mnie wraz z paszportem więc śmiało mogę stwierdzić, że polecę do Libii. Lufthansa nie planuje w tym tygodniu żadnych strajków, hotele w Tunisie zarezerwowane, urlop zaakceptowany, ubezpieczenie wykupione, więc teraz tylko nagłe niespodziewane przeciwności losu powtrzymają mnie przed wyjazdem. Jutro zaczynam się pakować. Z perspektywy czasu cieszę się, że zdecydowałem się na pośrednictwo agencji w Rzymie, bez niej błądziłbym jak dziecko podróżując raz po raz do libijskiego konsulatu w Warszawie, któremu w najmniej odpowiednim momencie skończyłyby się wklejki wizowe do paszportu. Taką historię usłyszałam od dziewczyny, która podróżowała do Libii w listopadzie i praktycznie dzień w dzień warowała pod okienkiem w konsulacie w Warszawie w nadziei, że jakiś urzędnik konsularny w końcu zlituje się nad jej losem. Jedyny mankament jest taki, że na tyle bordowej okładki paszportu mam olbrzymią naklejkę z napisem Konsulat Libii w Rzymie. Próbowałem ją, zedrzeć ale bez uszkodzenia paszportu jest to trudno.

W niedzielę wpadłem do rodzinnego domu. Rodzice po prawie 2 miesiącach całkowitego wyłączenia od spraw bieżących, rachunków do zapłacenia, odseparowania od wnuczki, dzieci, poszli po rozum do głowy i chyba się dogadali. Nie interesuję się na jakich odbyło się to warunkach, najważniejsze że zaczęli ze sobą rozmawiać.

W pracy znowu wylało szambo. Aplikowałem na zewnątrz, w styczniu odbyłem dwie rozmowy, na trzeci etap, na który zostałem zaproszony, ten został wyznaczony bezpośrednio z klientem, którym okazał się…mój obecny pracodawca. Takie sytuacje zdarzają się tylko w consultingu. Suma summarum mój obecny pracodawca woli abym odszedł, bo wtedy zatrudni mnie jako konsultanta zewnętrznego płacąc przy tym większą stawkę godzinową. Dramat.

Na dawnym projekcie szranki i konkury trwają w najlepsze, wyleciała kolejna osoba a na ostatnim spotkaniu pani dyrektor zaczęła spotkanie od przypadkowego wypytania ludzi o ich wiek. Efekt? Dziwnym zbiegiem okoliczności najstarszy kolega wyleciał z projektu dziś, bo nie dowoził, popełniał błędy a wiadomo jakość musi być na 100%.

Otagowano , , | Dodaj komentarz

Rodzice i seks

Pani salmiakowa w komentarzach wspomniała, że za mną tęskni. Szaleńczo jej brakuję. Bardzo albo jeszcze bardziej. Budząc się rano i otwierając zaspane oczęta czuje bezmiar pustki. Nieograniczone wrażenie bezdennej wewnętrznej pustki i przekonanie, że nic już jej nie zostało. Jakby pozostawiona samopas na pustyni, a wszystkie wysiłki bliskich osób są zupełnie daremne. Pojawiły się wątpliwości wobec dosłownie wszystkiego. Ogrom i nieskończoność bezsensu. Rozpacz, lament, wrażenie, że nie może wykonywać swojej pracy, ani niczego innego. Nie jest po prostu w stanie wytrzymać całego kolejnego dnia. Nie potrafi się skupić na wykonywaniu swoich codziennych zadań i obowiązków. Sądzi, że być może najlepszym rozwiązaniem jest po prostu poddać się temu przygnębiającemu otępieniu i przestać cierpieć. Tak szalenie tęskni za moimi wpisami na blogu rzecz jasna.

Początek roku dostarczył mi wielu wrażeń i emocji. Nie miałem ochoty w ogóle o tym pisać, choć w głowie miałem prawdziwy pęd myśli. Moi rodzice po 46 latach małżeństwa postawili się rozwieść. Któregoś styczniowego poranka zadzwoniłem do mamy i usłyszałem, że coś niedobrego dzieje się w ich uporządkowanym, nudnym, emeryckim życiu. Dowiedziałem się, że mój 70letni tato od lat prowadzi podwójne życie. Teraz wszystko wyszło na jaw i w konsekwencji mojej mamie nie pozostało nic tylko wnieść pozew o rozwód. Początkowo było niedowierzanie, ale tato zabrał mnie z bratem do knajpy i szczerze przyznał się, że od kilku lat zdradzał moją mamę. Mój tato lat 70, emeryt, w roli Casanowy, który przyjeżdża do miasteczka we wschodniej części Polski, a tamtejsze matki krzyczą, wyrywają sobie włosy z głowy, wpadają w panikę, zamykają swoje córki w domach, bo oto mój ojciec seksualny buhaj, ogier i rąbajło wjeżdża i bez litości łamie serca każdej napotkanej niewiaście. W ogóle nie mieściło mi się to w głowie.

Kocham swoich rodziców. Są bardzo zgodnym, zżytym, fajnym małżeństwem. Nieidealnym. Sam będąc, już dorosłym, nie mam złudzeń, moi rodzice nie są idealni, ich wieloletni związek też nie jest idealny. Nigdy żadnego z nich nie zapytałem o to wprost, ale znam życie, poza tym do niczego taka wiedza nie jest mi potrzebna. Wiem, że nie jestem idealny, stąd idealni nie mogą zapewne być moi rodzice. Mój tato opowiedział mnie i mojemu bratu wprost co się stało. Moja mam nie potrafiła tego zrobić. Skupiała się głównie na tym kto i o czym mówił, kto i co wie, komu nie powinienem z bratem opowiadać że ojciec ją zdradza.

Nie potrafiłem wesprzeć mojej mamy. Byłem na nią głównie zły, zachowywała się jakby nie potrzebowała wsparcia, bardziej martwiła się o to co ludzie powiedzą niż by jej pomóc. Nigdy nie usłyszałem od niej co tak naprawdę się stało, jak się o tym dowiedziała, nie znam w ogóle jej wersji, co przeżyła. Zaproponowałem jej spotkanie, ale zamiast usłyszeć co się stało w tonie przesłuchania zostałem zalany pytaniami co powiedział nam ojciec. Mój brat skwitował to jednoznacznie, pokolenie naszych rodziców w ogóle nie potrafi rozmawiać o uczuciach. To prawda. Zupełnie nie potrafię współczuj mojej mamie. Wiem jak od lat traktuje swojego męża. Wiem jak bardzo jest nieidealna. A mój tato? Spotkał się z nami, wyznał co zrobił, przeprosił a moja zwichrowana osobowość nawet była dumna, że mój tato lat 70 pobzykał sobie na stare lata. Nie potrafiłem nie żartować z tego w myślach. Wyobrażanie sobie rodziców i ich życia seksualnego jest chore. Jest totalnie ble. Sam będę musiał pójść chyba teraz na terapię. Przecież rodzice nie uprawiają seksu. To zbyt intymne.

4 Komentarze

przygotowania

Od wczoraj zacząłem otrzymywać dokładne informacje dotyczące naszego wyjazdu… „Ze względu na rygorystyczne przepisy nałożone przez libijskie służby wywiadowcze oraz lokalną policję turystyczną grupa musi nieustannie pozostawać razem i trzymać się tej samej ustalonej trasy od wjazdu aż do wyjazdu z kraju. Nigdy nie wolno ci nigdzie iść bez przewodnika lub eskorty policji. W żadnym wypadku nie należy opuszczać hotelu wieczorem po zakończeniu dnia zwiedzania. Przez całą wycieczkę będą towarzyszyć nam uzbrojeni ochroniarze. Proszę pamiętać, że Libia jest krajem suchym, NIE próbujcie zabierać ze sobą alkoholu, gdyż na pewno zostanie on skonfiskowany oraz może spowodować to niepotrzebne opóźnienia i komplikacje podczas odprawy celnej. Pod żadnym pozorem nie należy zabierać żadnych kamieni ani relikwii z Leptis Magna. Może doprowadzić to do poważnych konsekwencji w momencie wyjazdu, jeśli zostaniesz złapany. Prosimy o zachowanie szacunku i nie robienie nikomu zdjęć bez jego zgody. Nie powinieneś robić zdjęć policja/wojsku czy modlącym się osobom…”. Zapowiada się intersująco

Opublikowano podróże | Otagowano , | 5 Komentarzy

Za tydzień mam być w Libii – ciąg dalszy

Nieukojonymi krokami zbliża się mój wyjazd do Libii. Długo czekałem na promesę wizową, zdając sobie sprawę z tego, że najtrudniejsze nastąpi po. W zeszły czwartek wieczorem otrzymałem wiadomość że promesa wizowa została wydana i przesłana do konsulatu w Rzymie. Dostałem namiary na pośrednika w Szwecji który za 200 eur miał zorganizować mi wydanie wizy. Spakowałem paszport, zdjęcia i inne dokumenty do koperty i niezwłocznie wysłałem kurierem DHL. Paczka nadana w piątek została odebrana przez kuriera w poniedziałek, dwa dni przeleżała w punkcie dystrybucyjnym w Zabrzu, potem długo długo nic i zacząłem wątpić czy dojdzie do Rzymu w tym samym tygodniu. W tzw. międzyczasie okazało się że przesyłka nie była ekspresowa a dotarcie z Polski może potrwać do 12 dni roboczych…

Średnio kilkanaście razy dziennie sprawdzałem status wysyłki, kląłem na czym świat stoi że kurier działa opieszale. Zacząłem planowość, że poświęcę swój czas i pieniądze, w środę czy czwartek polecę na szybko do stolicy Włoch odebrać swój paszport osobiście. Zapłacę za wszystko jak za zboże ale dotrę do Tunisu na czas. Dopiero w czwartek przesyłka dotarła do Mediolanu skąd do Rzymu wciąż miała jednak daleko. Ku mojemu zdziwieniu tego samego dnia przesyłka dotarła do Rzymu i została doręczona. Dziś jest piątek, w Libii dzień wolny od pracy, konsulaty nie pracują wg lokalnych godzin urzędowania. Ale nie konsulat libijski w Rzymie! Po południu otrzymałem wiadomość, że wiza została przyznana a paszport odesłany do Polski. No więc chyba jadę!

Opublikowano podróże | Otagowano , | 10 Komentarzy

Strzał

Dzisiaj pojawiła się informacja o eksplozji w pobliżu konsulatu USA w Iraku, Iran wziął na siebie odpowiedzialność twierdząc, że celem była „siedziba szpiegów”. Zgłoszono kilka eksplozji w pobliżu konsulatu USA w Irbil w Iraku, dokąd wybieram się w październiku. W zamachu bombowym nie zginęło żadne siły koalicyjne ani siły amerykańskie – podały źródła irackich służb bezpieczeństwa.
Moja mama ma dziś urodziny, zaprosiłem ją na obiad. Pierwsze co powiedziała to „dziecko, gdzie ty jedziesz?!”
Zmarszczyłem czoło, byłem zły, ale tylko przez chwilę. Z perspektywy czasu wiem, że za kilka, kilkanaście lat, kiedy jej zabraknie, kiedy w ogóle zabraknie mi rodziców, a zwłaszcza mamy, to będzie to wydarzenie, kiedy uświadomię sobie, że nikt nigdy nie zwróci się do mnie per „dziecko”.
Jestem już dojrzałym facetem, mam kilkadziesiąt lat i wiele wydarzeń za sobą a taka prosta rzecz uświadomi mi i określi, że jestem dorosły.

Zasłyszane, ale prawdzie.

Opublikowano Mądrości, podróże | Otagowano , , | 3 Komentarze

za miesiąc mam być Libii, ale…

Za miesiąc planuję wyjazd do Libii – kraju pełnego tajemnic i niesamowitych krajobrazów od wydm Sahary po starożytne zabytki. Nasza wyprawa obejmuje spektakularne rzymskie miejsca Leptis Magna i Sabratha, stolicę Trypolisu z tętniącymi życiem targowiskami, herbaciarniami i kawiarniami z sziszą. Odwiedzimy także berberyjski region Jebel Nefusa i Ghadames. Mam wykupiony bilet do Tunisu, bo tylko stamtąd będę w stanie najłatwiej dolecieć do Trypolisu, poza tym cała nasza grupa musi przylecieć tym samym lotem, bo taki jest warunek wjazdu do tego kraju.
Wszystko mam opłacone, ale czekam na wizę. Odkąd zmieniły się zasady wjazdu do Libii sprawa trochę się skompilowała.
Niestety, w sierpniu władze Libii cofnęły wszelkie możliwości uzyskania wizy po przylocie. Nadal wydawane są wizy turystyczne, więc nie wróciły czasy, gdy turyści musieli starać się o uzyskanie wizy biznesowej, aby odwiedzić ten kraj, ale oznacza to, że teraz trzeba odwiedzić ambasadę Libii w kraju, którego albo mieszkamy, albo jesteśmy obywatelami. Strona ambasady czy adres mailowy w Warszawie nie działają, udało mi się tam dodzwonić ale za każdym razem zmieniano listę dokumentów, które będę musiał przedstawić. W Londynie wiza wydawana jest tego samego dnia, w Lizbonie, Hadze, Waszyngtonie do 3 dni a w Warszawie… 2 tygodnie.

Wahałem się czy wniosek o wydanie kodów zatwierdzenia wizy powinien być wysyłany do Warszawy czy innego miasta. Procedura poza granicami naszego kraju trwa krócej, ale jest dużo droższa i wymaga dodatkowej podroży do np. Londynu. Udało mi się porozmawiać z dziewczyną, która przerabiała ten proces w listopadzie i jej opowieści o konsulacie w Warszawie całkowicie przekonały mnie, żeby nie starać się o wizę w Polsce. Nieregularne godziny otwarcia konsulatu, dziwne wymagania dotyczące kopii wszystkich stron paszportu przetłumaczone przez tłumacza przysięgłego, badania lekarskie, wyciągi z kont bankowych a na dzień przed wylotem usłyszała, że w konsulacie zabrakło blankietu potrzebnego do wklejenia wizy w paszporcie.

Z pomocą przyszli Włosi, a bardziej licencjonowany pośrednik w konsulacie w Rzymie, który za skromne 200 eur wyda mi wizę bez konieczności podróży do Rzymu, bo wystarczy że paszport prześlę mu kurierem. Zaczyna się więc moja przygoda…

Opublikowano podróże | Otagowano , | 12 Komentarzy

związek zupełnie nieoczywisty

Z perspektywy czasu nasz związek wydaje mi się kompletnie nieoczywisty. Ktoś przyglądający się nam z boku mógłby powiedzieć, że mieliśmy letni związek. Długo nie widziałem M w swojej codzienności. Pochodziliśmy z różnych kultur, różniły nas doświadczenia, wyksztalcenie, ambicje, status ekonomiczny. Zabrałem M z małego miasta w światowy sen. M pokazał jak niewiele trzeba, aby zwykła codzienność stała się świętem i przyjemnością, jak można cieszyć się z rzeczy małych, nauczył mnie refleksji, pokazał jak niewiele trzeba, aby poczuć się lepiej, wystarczy na chwilę się zatrzymać w codziennym życiu, przestać uganiać się za karierą i obowiązkami. Z nim mogłem rozmawiać i nigdy nie było to expose czyjejś strony.
Wydaje mi się, że nie przyciągały nas podobieństwa ani różnice. Nasz związek wytrzymał, bo łączyły nas wspólne wartości, wspólne jedzenie, ciekawość świata i drugiego człowieka. Czasem dawałem 70% temu związkowi, czasami on dawał, ale nigdy nie było 50/50. Wypracowaliśmy nasze wspólne rytuały które pielęgnowaliśmy, choćby miały zdarzać się tylko raz na jakiś czas. Zdarzały się kryzysy ale one musza się zdarzać.

Nie byliśmy idealną parą, bo takich nie ma, miewaliśmy kryzysy, ciche dni, spektakularne kłótnie z trzaskaniem drzwiami i noce spędzone w osobnych łóżkach, czasem miałem ochotę go rozszarpać. Nikt nie potrafi tak wyprowadzić mnie z równowagi, jak on, ale też nikt nie potrafi mnie tak rozbawić i sprawić, że miękną mi kolana. Jest pierwszą osobą, do której dzwonię, kiedy mam jakąś troskę czy zmartwienie i pierwszą, z którą dzielę się każdą radością. Był.

Myślałem, że ślub będzie ukoronowaniem naszego związku. Niestety stało się inaczej. Po prawie 7 latach małżeństwa choć zakochani, zdecydowaliśmy się rozstać. 9 stycznia 2024 roku oficjalnie się rozwiedliśmy. Ślub nic nie zmienił, ale był cichą satysfakcją.
Czasami myślę że byliśmy bardzo różni i nasze drogi po prostu się rozeszły. Prawdopodobnie zupełnie niepotrzebnie wzięliśmy ślub. Wszyscy nam mówili: dziesięć lat bycia razem, a wy bierzecie ślub. Jest coś takiego, że nie podejmujesz tych decyzji wcześniej, a potem próbujesz tym coś ratować. Myślę, że w tej chwili M odzyskał spokój ducha, i jest bardzo szczęśliwy. Absolutnie mogę mu powiedzieć, że był superważnym mężczyzną w moim życiu.

Nie rozstaliśmy się, życiowe sprawy nas rozdzieliły. Nie jest to sprawa rozwodowa, tylko sprawa odległościowa. On nie chce przeprowadzić się do Wrocławia, a ja na Berna. Przez długi okres o rozwodzie nie było mowy. Wyczerpała się formuła mieszkania na dwa domy i latania między oba krajami.

M. przed decyzją o rozwodzie powiedział mi, że czasami można odejść ze związku, w którym się kogoś kocha, gdy związek nie pełni funkcji związku w jakim chcielibyśmy być. Nasza relacja w pewnym momencie przestała spełniać jego oczekiwania, przestały układać nam się puzzle.

Możemy się kochać, ale nie musimy być ze sobą. Potrafię bez niego żyć, tylko nie wiem czy chcę. Mamy bardzo dobre relacje z M, choć wokół rozstania jest wiele trudnych emocji.
Wiem, że przejście przez żałobę jest bardzo ważne.
Może z czasem spodoba mi się etap, na którym funkcjonujemy jako przyjaciele.

Podobno lecząc złamane serce u psychoterapeuty możemy się dowiedzieć, że relacja z tym wyidealizowanym ex była tak naprawdę toksyczna, a nami rządziły niezdrowe mechanizmy. Podczas terapii często spadają z oczu klapki, a odzyskiwanie ex rzadko jest dobrym pomysłem, no chyba, że sami zawiniliśmy i dopiero zaczynamy to rozumieć…

Otagowano , , | Możliwość komentowania związek zupełnie nieoczywisty została wyłączona

życie pisze scenariusze

Przez ostatnie kilka tygodni zawodowo głównie „gimnastykowałem się” byleby się nie narobić. Tematy i projekty, które pojawiały się na horyzoncie spychałem na innych albo znikałem z biura, byleby nie zostać przydzielony do czegoś, co było jednym wielkim szambem. Taka strategia nie mogła sprawdzać się w nieskończoność, wiedziałem że kiedy wrócę do biura po świętach nie będę miał już wymówek i będę musiał zmierzyć się z rzeczywistością. Od zeszłego tygodnia zacząłem wysyłać na zewnątrz swoje cv, perspektywa pozostania w obecnym zespole firmy „budującej lepszy świat pracy” nieustannie wzbudza we mnie agresję i pogardę. Dziś rano w ogóle nie planowałem pojawić się w biurze, jak tylko rano zobaczyłem za oknem śnieg i temperaturę -9, to przykryłem się tylko głębiej kołdrą i poszedłem w kimę. Do biura dotarłem na 13.00 po to by zjeść lunch, poczytać horoskop, wypić dwie kawy i o 16 wróciłem do domu. Perspektywa oczekującej mnie jutro rozprawy rozwodowej bardzo skutecznie psuje mi nastrój. Wieczorem odebrałem wiadomość od klienta, z pytaniem czy nie chciałbym znowu dla niego pracować. Jutro ma podać mi więcej szczegółów. Jest jak w filmie „Diabeł ubiera się u Prady” – kiedy całe twoje życie się zawali, to znaczy że czas na awans.

Opublikowano praca | Otagowano , , | 7 Komentarzy

koniec roku 2023

główną cechą mojego charakteru jest: bycie ogólnie poukładanym facetem, samoświadomość że nie zadowolę wszystkich, potrafię być dojrzały w niektórych sytuacjach, sprawczy i samowystarczalny, z wiekiem coraz bardziej staję się wybiórczy, wygodny, opieszały, doceniam umysłowy komfort gdy nic nie muszę i mogę tylko chcieć.
cechy, których szukam u mężczyzny: bezrefleksyjnie w facetach liczy się dla mnie tylko wygląd, bardziej refleksyjnie: otwartość, fajnie jest mieć z kimś dialog a nie expose
cechy, których szukam u kobiety: szacunek do człowieka, uroda, uśmiech, brak anoreksji mózgu. Nieustannie styl, który świadczy o tym że kobieta zna swoje ciało, figurę i potrafi to wyeksponować, nieustająco współczuję wszystkim żeńskim ofiarom mody.
co cenię najbardziej u przyjaciół: brak oczekiwań i żądania mnie na wyłączność, przyzwolenia na bycia sobą, możliwość szczerych rozmów na każdy temat. Przyjaźń nie jest czymś za coś.
moja główna wada: pewność siebie, bierna agresja, wygodnictwo i praca zrywami, topienie smutków w pościeli, napojach wyskokowych i papierosach.
moje ulubione zajęcie: błogie lenistwo, planowanie podróży, rozgrzewające igrzyska sportowe.
moje marzenie o szczęściu: Leżenie na plaży z poczuciem jak na widokówce. Szczęście w życiu to jest coś do roboty, ktoś do kochania i coś, na co się czeka. Podróże i od czasu do czasu „szlafrokowe” czyli dzień bez pośpiechu, wstawania, wychodzenia i wyglądania.
co wzbudza we mnie obsesyjny lęk: odrealnienie, brak sprawczości w życiu, zamykanie się na rzeczy nowe, pozostawienie mnie samego ze wszystkim, używanie głowy wyłącznie jako pojemnika na zęby
co byłoby dla mnie największym nieszczęściem: wewnętrzna pustka, bezrefleksyjność, brak sprawczości
kim (lub czym) chciałbym być, gdybym nie był tym, kim jestem: chciałbym nauczyć się przestać oceniać innych, czuję się pogodzony ze swoim aktualnym życiem.
kiedy kłamię: kiedy rozwiązuje to mój spędzający sen z powiek problem
słowa, których nadużywam: dobrze, zrobię to
ulubieni bohaterowie literaccy: brak, ale cieszę się z każdej następnej przeczytanej książki
ulubieni bohaterowie życia codziennego: ludzie z pracy
czego nie cierpię ponad wszystko: pośpiechu bo pośpiech upokarza, bylejakości, nie cierpię bezrefleksyjnie czegoś musieć
moja dewiza: monogamia nie oznacza bycie z jedną osobą na całe życie, tylko z jedną osobą naraz. Nuda nie jest jałowa, nie trzeba się jej wstydzić, nudzenie się nie zwiastuje problemów mentalnych, gdy marnowanie czasu daje przyjemność to nie jest czas zmarnowany, kontemplowanie pozwala energetycznie zaangażować się w coś innego. Żyj w głowie. Katastrofa to szczęście w przebraniu. Nie należy przejmować się krytyką ludzi, których nigdy nie poprosiłbyś o poradę.
dar natury, który chciałbym posiadać:

– dobroć i bezinteresowność
– chciałbym być jednocześnie mega wrażliwcem i mieć mentalność pancernego czołgu, żeby odpierać każdego rodzaju ataku.
– brak poczucia zazdrości
jak chciałbym umrzeć: szybko, niespodziewanie i nie odczuwając bólu, przed 50.
obecny stan mojego umysłu: po pierwsze jestem chudym facetem z wydętym brzuszkiem, po drugie ten rok był bardzo udany pod względem podróżowania, udało mi się zaplanować wyjazdy do Kolumbii, Syrii, Pakistanu i z niecierpliwością czekam na kolejne wyprawy do Libii, Iraku i Afganistanu, po trzecie mam czysto na chacie.
błędy, które najłatwiej wybaczam: każdy, bylebym usłyszał zwykle przepraszam albo wyciągnąć rękę na zgodę, wybaczam ale nie zapominam
największa porażka: doświadczenie wyczerpania się formuły związku partnerskiego po 15 latach, zakończenie znajomości z K

4 Komentarze