jakoś to będzie…

jesteś dobrym człowiekiem książę
albo staniesz się nim dopiero
cierpliwości
zagadka czasu wymaga odwagi
którą także musisz posiąść
jeszcze przed tobą cała plaga krzywdy
uzbrój się w kostur na tę śliską drogę
dobrze ci radzę
póki tylko jesteś
dobry w czymkolwiek nawet w naiwności
póki jesteś młody i twoje ciało
stara się jak może
być ci posłuszne i z czasem usłużne
wobec słów zmieniających odstępstwa od reguł
to znaczy poezji jeśli mnie rozumiesz
do niczego się nie spiesz książę
każdą ofertę rozpatrz na niekorzyść
po co ci myśleć o zobowiązaniach
kiedy się słońce
książę
samo słońce zniża by ci dotknąć skroni
bądźmy szczerzy
prostoduszność także jest wyrachowaniem

Dodaj komentarz

Powroty

Dowiedziałem się z S. spotyka się teraz z kimś innym. Skoro w ogóle mi na nim nie zależało, to czemu tak boli? Chciałbym umieć sobie powiedzieć: ok, niech boli…
Nie zbuduje on szczęścia na moim nieszczęściu – aż tak źle mu życzę
Czy tak już zawsze musi być? Boje się poczuć cokolwiek, bo to tak boli…

A i P mieli dzis rocznice. Zazdroszczę P ze to on a nie ja ma powód do radości. Co on takiego ma czego nie mam ja? Bez sensu w ogóle się nad tym zastanawiać się że udało się A. mam z drugiej strony żal do losu że znów przydarzyło się to nie mnie…

Spotkałem dzis w Guinnessie poniedziałkową przeszłość. Nie było reakcji, nie było skandalu…

Zadzwonił dzis do mnie R. Nie widziałem go od czerwca. Przyznał się do wszystkiego co miałem mu za złe. Znów miałem racje, znów jest jak dawniej. Za kilka tygodni znowu będzie byle jak…
Nie chce mieć racji – nie chce być sam…

Otagowano | Dodaj komentarz

to był normalny dzień

z precyzją zegarmistrza
któremu chciałeś nadać imię
(już nie pamiętasz
ani imienia
ani swoich czynów)
uciekasz
choć to tylko słowo
to co mogło być
naszą świadomością
znika
przysypane językiem asfaltu
nadal żyjesz chwilą
choć to tylko słowo
to co mogło być
naszym symbolem
zdradziło nas

M&M’s wyciągnąłem w sobotę do Koguta na balety. Dawno się tak dobrze z nikim nie bawiłem. Nie zapomnę miny ochroniarzy gdy weszliśmy do klubu: saber w krótkim rękawku przy 4 stopniowym mrozie, z dwoma cycatymi blondynami pod pachą… Gdyby tylko znali prawdę pewnie by się uśmiali.

W niedziele spotkałem się ze swoim dawnym współwspaczem, w towarzystwie którego spędziłem niezapomniane chwile. W zaistniałych okolicznościach nie było czasu na zastanawianie się nad sprawami, które i tak już nie mają żadnego znaczenia. Nie dało się nie zauważyć, że powoli nabieramy dystansu do przeszłości albo by bardziej zobrazować sytuację: pozostajemy w niedaleko posuniętym kontakcie.

Nie wiem dlaczego, ale wydawało mi się, że od miesiąca nic się tak naprawdę nie zmieniło. Tamto to już przeszłość i z taką niesamowitą łatwością przyszło mi pogodzić się z nową rzeczywistością, bez żalu, napięć, złośliwych komentarzy. Teraz to ja dopiero byłem cyniczny i nawet przy znajomych potrafiłem robić dobrą minę do złej gry, udawanie pozorów normalności wychodziło mi chyba całkiem dobrze.
M. powiedziała mi, że ktoś pytał dlaczego zacząłem tak nagle nadużywać alkoholu? Dziwiło mnie to, że pytała mnie o to już któraś osoba z rzędu… Może ja dotąd tego nie zauważałem…?
Ciekawe czy alkoholik zdaje sobie sprawę z tego że pije za dużo…?

W poniedziałek jakby nigdy nic obudziłem się rano o 10.00. Przez małą chwilę myślałem, że o tej porze powinienem być zupełnie gdzie indziej – i wtedy też jakoś wcale mnie ta myśl za długo nie dręczyła.
Przyjechał B. na kawę, pogadaliśmy a wieczorem doceniłem swoje szczęście – zabrakło mu odwagi…

Wieczorem umówiliśmy się z M. na małe niewinne piwo w Cafe Unii, które skończyło się wizytą w Giunessie tym razem już w towarzystwie W. i L. Ostatni egzamin studenci postanowili potem uczcić „Za szybą”.

Może jednak nie da się tak po prostu przejść z pewnymi sprawami do porządku dziennego. Nawet jeśli człowiek udaje, stwarza pozory że wszystko jest ok to jego zachowanie i tak w pewnych sytuacjach w końcu zdradzi go.
Usunąłem nr gg, zablokowałem numery znajomych, poraz kolejny skasowałem nr telefonu w komórce. Ciekawe jak długo wytrzymam w swym postanowieniu. Przecież to jakaś dziecinada…

M. trzymam Cię za słowo kochanie, może Tobie uda się mnie uratować przed samym sobą.
Tego felernego poranka nie zapomnę już do końca życia ani tego uczucia, które towarzyszyło mi gdy wracałem taksówką do domu ani spojrzenia tego recepcjonisty…

Otagowano | 1 komentarz

Poranek

J (10:31)
czesc
O (10:33)
czesc
a co przeżyłeś w Radissonie?
J (10:33)
obudzilem sie
O (10:33)
przy czyim boku?
J (10:34)

wczoraj wszyscy mnie pytali dlaczego ze soba nie romzaqwiamy?
O (10:34)
wiesz, nawet sie nie przywitałeś
juz nie mówię o tym, że unikałeś mojego wzrosku
trzeba kiedyś wyrosnąć z krótkich spodenek Piotrusiu
J (10:37)
myslisz ze mogloby byc tak jak dawniej?
O (10:37)
najpierw wydorośl
a potem pogadamy
bardzo mnie rani to
teraz żałuję , że Ci o tym powiedziałem
że Ci zaufałem
męczy mnie bylejakoś
a Ty jesteś ostatnio mocno bylejaki
znałem innego faceta
rozumiem , że możesz cierpieć
ale nie obwiniaj mnie za to
zwrócenie uwagi poprzez skandale
opłaca się tylko ludziom z szołbiznesu
a nie Tobie
więc rób tak dalej i zostaniesz sam
J (10:40)
chcialbym sprobowac cos naprawic
i jestemn zmeczony
bardzioeuj skolowany niz kiedys
O (10:44)
wycisz się
nie odvbieraj telefonu
przeżyj sobie jeszcze raz to rozstanie
wiesz, tak samemu
bez pajacowania
popłacz
powydzieraj się na siebie
i powoli wracaj do żywych
bądź sobą
a jak będziesz gotowy , możemy się spotkać
a teraz uciekam do pracy
J (10:51)
ja mam juz dosc przebywania z samym soba…
chce zeby po priostu bylo normalnie jak dawniej
nie potrafie byc sam …
O (10:55)
tutaj nie ma o co prosić
po prostu jak znormalniejesz
to daj znać
J (10:55)
moze masz wiecej racji niz ja przyjmuje to do wiadomosci
ale bycie samemu mnie cholernie przeraza
boje sie ze uda mi sie wprowadzic w zycie wszytskie moje szlone pomysly

Dodaj komentarz

Przebudzenie

Znowu weekend i znowu mam co robić…
A ja zrobiłem sobie fajrant, wstałem o 10, przez pół dnia chodziłem w piżamie, bawiłem się pilotem przed TV, niczego nie załatwiałem, nie myślałem, nie martwiłem się. W przyszłym tygodniu będę miał prawdziwy kocioł aż do piątku a ja przy śniadaniu miałem dylematy w stylu: hm, zjeść kanapkę z masłem, szynką i serem a może tylko z serem, a może bez masła, ale za to z pomidorem…

Życie studenta okazuje się być trochę bardziej skomplikowane i mniej przyjemne zwłaszcza teraz w pod koniec stycznia.
Nigdzie miałem nie wychodzić. Ambitnie zaplanowałem sobie każdą godzinę czasu, ale jakoś siebie nie widzę przed książkami i z wykładami w ręku…Niedziela też jest wolna i mógłbym się spiąć i zrobić wszystko jutro w ekspresowym tempie. Tylko że za dobrze się znam – jutro też znajdę jakiś powód do nieuczenia się.

A potem się dziwię ze na studiach idzie mi różnie…Potrafię podstępnie torować sobie drogę w życiu studenckim, powoduje to występowanie niezwykle regularnych „perturbacji” w czerwcu i lutym… Do tej pory udawało mi się z nich jakoś wykaraskać i brnąć dalej, więc i tym razem…

Wczoraj od rana popadałem w jakiś totalny marazm i niebyt, nic mi się nie chciało robić, snułem się z kąta w kąt, 2 godziny spędziłem w wannie patrząc bezmyślnie na pływającą obok mnie żółtą kaczkę, słuchałem przygnębiających piosenek i na szczęście w porę zorientowałem się, że to przecież jakaś żenada.
Nie lubię czuć się bezsilnym, bo miotam się wtedy, mam wszystkim za złe, że nic mi nie chce wyjść albo że coś się nie da. Nauczyłem się przecież, że da się wszystko.
Zebrało się trochę w moim życiu, potrzebowałem oczyścić organizm z toksyn. Jeden taki facet absorbuje bez reszty cały mój weekendowy czas, nie pozwala o sobie nie pamiętać i w ogóle… „Rozstania są częścią życia i muszę je jakoś akceptować” – powtarzałem sobie.
Nie miałem ochoty na przebywanie w „uroczym” towarzystwie koleżanek tosterów i żigolaków z wypchanymi portfelami swoich tatusiów. Przypomniałem sobie, że dawno nikomu dupy nie obrabiałem a czasami nie ma to jak zdrowe ploty i pogadanki o dupie marynie….

Mam przecież przyjaciół, znajomych, kumpli, każdy jest od innego rodzaju problemów i porad, każdy zna mnie z innej strony, ale na pewno wszyscy są mi potrzebni na swój własny sposób i zaspakajają innego rodzaju potrzeby. Tak bardzo łatwo przywiązuję się do ludzi i czasem stanowi to problem zwłaszcza, gdy trzeba dać sobie spokój i żyć jakoś dalej…Nie lubię tego uczucia, bo jest to „niepraktyczne”…

Kobiety mojego życia wyciągnęły mnie na babską bibę. Bawiłem się uprzednio, wlewaliśmy w siebie niezliczone ilości wina i piwa, jaraliśmy faję za fają, wspominaliśmy, analizowaliśmy nasze życie, doświadczenia, znów miałem okazje usłyszeć, że faceci to jakiś podgatunek, nic nie widzą, nic nie kapują, nie dostrzegają aluzji, rozwój emocjonalny koliduje u nich z rozwojem masy mięśniowej. Masakra…
Doszedłem do wniosku, że nie jestem sam. Budowanie relacji, każdej, to ciężka i odpowiedzialna praca, balansowanie nad przepaścią własnego egoizmu i oczekiwań drugiej strony. Może powinienem spróbować być „seksualnie niewybrednym” miałbym wtedy teoretycznie 100% szans na znalezienie właściwego partnera…

Otagowano | 1 komentarz

scenariusze

S (9:22)
Pozdrowienia!Połamania długopisu na egzaminie.Co się dzieje z Tobą ,wysłałeś bardzo tragiczny sms do mnie parę dni temu.Mam nadzieję że już się wszystko jakoś ułożyło.Trzymaj się i nie daj się ponieść złym nastrojom.

a. pomyślę o tym jutro
b. no to się k… martw
c. nie powinno Cię to już obchodzić
d. wyjadę na zawsze i tyle będziesz mnie widział
e. dobre rady zachowaj dla siebie
f. no bo czasem sobie nie radzę
g. wstyd mi, że w ogóle się wyłamałem
h. ale chyba nie byliśmy na dziś umówieni, nie?
i. wydaje Ci się, jestem obłędnie szczęśliwy, na złość Tobie
j. to było kilka dni temu, teraz się obudziłeś?
k. byłem napruty jak atom, widać i mnie zdarzają się chwile słabości
l. byłem napruty jak atom, tak , znów
m. no to teraz wiesz jak to ze mną jest…

Otagowano | 1 komentarz

sentymenty

widać
nie do twarzy nam było
z uśmiechem
widać
nie do twarzy
ze sobą
na co dzień
ze sobą
sami
siebie nie znając
w siebie zapatrzeni
a jednak ślepcy
nie umieliśmy odnaleźć drogi
choć ta
w zasięgu ręki
teraz tylko biel
wszechobecna
i tak wiele do wymilczenia
za karę
za siebie
za słowa
jak odłamki szkła
i za to
że jeszcze czasem słyszę
jak drzwi za tobą
z trzaskiem

Prawdziwa miłość zaczyna się od wzruszenia. Jeżeli już na początku spotkania dwóch osób nie ma wzruszenia tylko fascynacja drugą osobą, to pozostanie ona tylko fascynacją.
W prawdziwej miłości musi być wzruszenie: słabością, kruchością, innością drugiego człowieka…

Otagowano | 1 komentarz

musisz

krew nasza gęstnieje
o świcie
po omacku
szukamy opuchniętymi powiekami
resztek
wczorajszej wódki
krew nasza gęstnieje
o świcie
szukamy
przeczulonymi dłońmi
śladów
ciepła mężczyzny
krew nasza gęstnieje
o świcie
nie znajdujemy nic
znajdujemy siebie
w pustym pokoju
odrapanych ścianach
na materacu
który jest złudzeniem
krew nasza gęstnieje
nie dzieje się nic
żadnych cudów
o piątej nad ranem
znajdujemy
w żyłach zaledwie
przetrawiony alkohol
krew
nie woda
za wódkę zapłacić
musisz

Wczoraj strzeliłem sobie 5 kolejek tequili, wypilem morze Jasia Wędrowniczka, 2 piwa a rano przypomnialem sobie kwintesencję slowa kac. Jak zwykle obiecalem sobie nigdy więcej nie tknąć alkoholu, bo to takie niepraktyczne no i potem trzeba cierpieć. Zobaczymy…

Ostatnim razem obiecywałem sobie,że odtąd będę się bardziej kontrolował. Zachowam niezależność, zostawię dla siebie ogromną część mojego życia tylko na moj wyłączny użytek i nie będę sie nim dzielił. Miałem być egoistą bo zazwyczaj wtedy gdy nie dostrzegasz innych, inni nie mogą oderwać od ciebie oczu. Ale znów popełniłam te same błędy, dzielę się całym sobą, wszystkim i potem wszystko jest przeciwko mnie bo wszystko jest przypominaniem. Trzeba żyć własnym życiem, niczego nie oddawać za darmo, nie rezygnować z siebie a jeśli już, to za wysoką cenę, odmawiać wtedy gdy dla ciebe jest to wygodne i umieć mówić nie.

W kontaktach z ludźmi należy być bardzo otwartym, bezinteresownym, bezpośrednim lecz musi istnieć pewien procent intymności i prywatności, który zostawiamy tylko dla siebie. Taki nasz wentyl bezpieczeństwa, bo nawet ktoś komu bardzo zaufasz i przed kim się otworzysz – z czasem może Cię zawieść lub niedocenić Twojego wysiłku, który tyle Cię kosztował, by się wewnętrznie przemóc. Problem w tym że pozbieranie się po takim doświadczeniu – metaforycznie mówiąc – nie jest czymś co tygryski lubią najbardziej…

1 komentarz

20cm mojego…lenistwa

Nie mam już nudnych zajęć, ale zaczął się magiczny okres w życiu każdego studenta i uczelnia daje mi do wiwatu… Po raz ostatni zrobie z siebie wała na uczelni żebrząc o zaliczenia. Na szczęście to już ostatnie. Mam już teraz w ustach niesmak na samą myśl, jakie brednie będę musiał wymyślać, do tego jeszcze na czas i dla każdego ćwieczeniowca osobne…Jeśli dam rady być płodnym to zdołam obdzielić innych (koleżanki „tostery”) swoimi pomysłami na usprawiedliwienie licznych absencji…To będzie jakaś moja nowa zaleta.
Chcę jednak trochę odpocząć od macierzy kowariancji, polityki regionalnej, wskaźników makroekonomicznych, funkcji Europejskiego Banku Centralnego, fiskalnych kryteriów konwergencji unii walutowej i innych mało potrzebnych w życiu codziennym rzeczy i dlatego piszę teraz ten tekst. Jego długość okaże się miarą mojego lenistwa i niechęci powrotu do nauki….

Znając swój słomiany zapał do zaliczenia wszystkiego w przedterminach zdam wszystko (oby…) dopiero w ostatniej chwili. Najpierw muszę wykorzystać wszystkie swoje talenty i techniki manipulacji by skutecznie wykorzystać je na niektórych obiektach płci żeńskiej z mojej uczelni.
Też sobie o tym pomyślałem, że systematycznością nie grzeszę i jak mam 2 tygodnie na zrobienie czegoś, mogę się silić i tak nie zrobię tego tak dobrze i efektywnie, jak noc lub dwie przed terminem. Stres działa na mnie mobilizująco.
Przy moim trybie pracy i etapie życia, w który wkroczyłem słowo deadline nie istnieje.

Przez cały weekend siedziałem nosem w książce robiąc sobie ciągle przerwy na kawę i papierosy, by odsunąć od siebie wątpliwie przyjemny obowiązek dziobania do egzaminu. Jak zwykle w tym okresie jednocześnie zachciało mi się nagle robić porządki w pokoju, pomagać wszystkim wokół (saber – dobry Samarytanin;), zająć się rzeczami, które miałem zrobić już dawno tylko jakoś nigdy nie miałem na to specjalnie czasu ani ochoty…Właśnie podczas ostatniego weekendu jakoś o tym wszystkim sobie przypomniałem…Wyszedłem z założenia, że po co mi tyle mądrości skoro nie nadążam z niej korzystać?

Czasem nienawidzę mojej uczelni, załatwiania spraw na lewo i całego tego lizodupstwa byle tylko przepchnąć sesję. Wkurwiają mi mnie ludzie, którzy dostają zal-ki choć popierdywali przez cały semestr. Teraz łażą uśmiechnięci z miną, czego to oni nie dokonali, ale z nich „figura”, ludzie chodźcie nauczę was żuć gumę! CHIWD

Swoich studiów, pomimo tego że czasami przypłacam za nie nieprzespanymi nocami, kołataniem serca, zdrowiem (papierosy…) nie zamieniłbym na żadne inne. Po prostu nie ma nic innego co mógłbym studiować i robić to z równie wielką pasją. Oceny, moim zdaniem, nie są ważne (pewnie mówię tak, bo leser ze mnie…) ale jak będzie trzeba pokażę na co mnie stać.

Otagowano | Dodaj komentarz

Z życia wrocławskich gwiazd i latawców

Dzisiaj wysłałem SMS do misia, że może na kawę by do mnie wpadł, bo jakoś dawno się nie widzieliśmy. No ale miś widać dalej na mnie wielce wkurwiony, o to że ma żonę i ktoś niepowołany się o tym dowiedział. A jeśli ktoś wie tzn że tylko ode mnie, no bo kurwa są 4 masmedia: radio, prasa, telewizja no i saber…Chugon z nim
Dziękuję bardzo Pawełku, ale tym razem to niestety nie ja, więc niech będzie znów jak kiedyś…

Bywam na czaterii niemal regularnie od półtora roku i zdążyłem załapać o co w tym wszystkim biega. # jest chyba jedynym miejscem jakie znam tego typu gdzie zwykłe „cze” i następujące po nim pytania: ”ile masz lat?” i „skąd jesteś?” oznaczają chcę Cię przelecieć w trybie natychmiastowym (przypomniało mi się przezabawne określenie: poszabelkujemy się….:)))). Najzabawniej jest wtedy, gdy następuje konfrontacja z osobą, która uchodziła za jebakę w stylu macho albo za następcę Casanovy. Ludzie nigdy nie przestaną mnie zadziwiać…

Dzisiaj gwiazdy idą do kościoła na balety, będą się przeginać w tym kurewniku, patrzeć, macać, wyrywać, obrabiać dupy. Zbytnia bezpośredniość, specyficzna maniera i nazywanie rzeczy po imieniu też mogą się człowiekowi znudzić a co ja na to poradzę, że lubię zdobywać i cały ten męski rytuał…
Większość ma tak skomplikowane życie uczuciowe, że przeciętny człowiek nie nadążyłby, kto z kim i kiedy był, kto jest byłym kogo i co kogo z kim łączy, jaką rolę odegrał w czyimś związku. Przy zakupie biletu należałoby wręczać przewodnik ze schematem związków i relacji między osobami a na czole malować literki A, P lub A/P. Ten ostatni pomysł szczególnie mnie urzeka…

Ale i tak lubię ten kurwidołek i pewnie domyślasz się za co…

[MIEJSCE NA ROBACZYWE I BARDZO ZDROŻNE MYŚLI WYWOŁUJĄCE CZASOWY OBJAW NIEZRÓWNOWAŻENIA HORMONALNEGO…]

1 komentarz