Pani salmiakowa w komentarzach wspomniała, że za mną tęskni. Szaleńczo jej brakuję. Bardzo albo jeszcze bardziej. Budząc się rano i otwierając zaspane oczęta czuje bezmiar pustki. Nieograniczone wrażenie bezdennej wewnętrznej pustki i przekonanie, że nic już jej nie zostało. Jakby pozostawiona samopas na pustyni, a wszystkie wysiłki bliskich osób są zupełnie daremne. Pojawiły się wątpliwości wobec dosłownie wszystkiego. Ogrom i nieskończoność bezsensu. Rozpacz, lament, wrażenie, że nie może wykonywać swojej pracy, ani niczego innego. Nie jest po prostu w stanie wytrzymać całego kolejnego dnia. Nie potrafi się skupić na wykonywaniu swoich codziennych zadań i obowiązków. Sądzi, że być może najlepszym rozwiązaniem jest po prostu poddać się temu przygnębiającemu otępieniu i przestać cierpieć. Tak szalenie tęskni za moimi wpisami na blogu rzecz jasna.
Początek roku dostarczył mi wielu wrażeń i emocji. Nie miałem ochoty w ogóle o tym pisać, choć w głowie miałem prawdziwy pęd myśli. Moi rodzice po 46 latach małżeństwa postawili się rozwieść. Któregoś styczniowego poranka zadzwoniłem do mamy i usłyszałem, że coś niedobrego dzieje się w ich uporządkowanym, nudnym, emeryckim życiu. Dowiedziałem się, że mój 70letni tato od lat prowadzi podwójne życie. Teraz wszystko wyszło na jaw i w konsekwencji mojej mamie nie pozostało nic tylko wnieść pozew o rozwód. Początkowo było niedowierzanie, ale tato zabrał mnie z bratem do knajpy i szczerze przyznał się, że od kilku lat zdradzał moją mamę. Mój tato lat 70, emeryt, w roli Casanowy, który przyjeżdża do miasteczka we wschodniej części Polski, a tamtejsze matki krzyczą, wyrywają sobie włosy z głowy, wpadają w panikę, zamykają swoje córki w domach, bo oto mój ojciec seksualny buhaj, ogier i rąbajło wjeżdża i bez litości łamie serca każdej napotkanej niewiaście. W ogóle nie mieściło mi się to w głowie.
Kocham swoich rodziców. Są bardzo zgodnym, zżytym, fajnym małżeństwem. Nieidealnym. Sam będąc, już dorosłym, nie mam złudzeń, moi rodzice nie są idealni, ich wieloletni związek też nie jest idealny. Nigdy żadnego z nich nie zapytałem o to wprost, ale znam życie, poza tym do niczego taka wiedza nie jest mi potrzebna. Wiem, że nie jestem idealny, stąd idealni nie mogą zapewne być moi rodzice. Mój tato opowiedział mnie i mojemu bratu wprost co się stało. Moja mam nie potrafiła tego zrobić. Skupiała się głównie na tym kto i o czym mówił, kto i co wie, komu nie powinienem z bratem opowiadać że ojciec ją zdradza.
Nie potrafiłem wesprzeć mojej mamy. Byłem na nią głównie zły, zachowywała się jakby nie potrzebowała wsparcia, bardziej martwiła się o to co ludzie powiedzą niż by jej pomóc. Nigdy nie usłyszałem od niej co tak naprawdę się stało, jak się o tym dowiedziała, nie znam w ogóle jej wersji, co przeżyła. Zaproponowałem jej spotkanie, ale zamiast usłyszeć co się stało w tonie przesłuchania zostałem zalany pytaniami co powiedział nam ojciec. Mój brat skwitował to jednoznacznie, pokolenie naszych rodziców w ogóle nie potrafi rozmawiać o uczuciach. To prawda. Zupełnie nie potrafię współczuj mojej mamie. Wiem jak od lat traktuje swojego męża. Wiem jak bardzo jest nieidealna. A mój tato? Spotkał się z nami, wyznał co zrobił, przeprosił a moja zwichrowana osobowość nawet była dumna, że mój tato lat 70 pobzykał sobie na stare lata. Nie potrafiłem nie żartować z tego w myślach. Wyobrażanie sobie rodziców i ich życia seksualnego jest chore. Jest totalnie ble. Sam będę musiał pójść chyba teraz na terapię. Przecież rodzice nie uprawiają seksu. To zbyt intymne.













Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.