z życia tułacza

Nieustające turnee wciąż trwa i wygląda na to, że przeciągnie się spokojnie do świąt a nawet zahaczy o styczeń, który zapowiada się nie mniej intensywnie.
2-dniowe szkolenie, które zorganizowałem w Richmond okazało się podręcznikowym przykładem na to jak nie należy przeprowadzać szkoleń – bo wpadka goniła wpadkę. Wysłałem zaproszenie do ponad 200 osób, z czego na pierwszym spotkaniu zaliczyłem zdziwienie, bo pojawiły się zaledwie 2, potem pomyliłem sale konferencyjne, nerwowo spoglądając, co chwilę na zegarek zastanawiałem się, dlaczego nikogo jeszcze nie ma, podczas gdy cała grupa czekała na mnie w sali w drugiej części budynku, następnie przez kwadrans nie mogłem uruchomić prezentacji, na dodatek mój szkoleniowiec utknął gdzieś w korku, więc musiałem improwizować, ale w trakcie przestała działać aplikacja, którą zachwalałem jako szybką sprawną i niezawodną, a na sam koniec cały system się zawiesił i było już po ptakach. 
Nie owijając w bawełnę Anglia była nudna, pobyt kręcił się wokół szkoleń, wieczorem pracowałem z hotelu w nocy, mało spałem obdzwaniając biura, które właśnie otwierały się po drugiej stronie globu. Ot taka zwykla korporacyjna bylejakość, papka pokrapiana imitacją wielkiego świata biznesu. Gdyby nie towarzystwo R pewnie w ogóle nie wychodziłbym z pokoju a tak zaliczyliśmy dwa fajne wieczory we dwoje.
Przedostatnim samolotem wróciłem do Zurychu, w domu byłem po północy, żeby o 4 rano przepakować się i zdążyć na samolot do Monachium.

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

10 odpowiedzi na „z życia tułacza

  1. sotion pisze:

    sale konferencyjne, szkolenia, hotele… czy to Cie troche nie meczy?

  2. saber pisze:

    jeszcze nie, ale w koncu powiem sobie dosc

  3. sotion pisze:

    no tak, zawsze przychodzi to dość…

  4. saber pisze:

    poki co robie to co robie z mysla o doswiadczeniu ktorego nabieram, plus ma to tez spory wymiar finansowy…
    Jak kiedys skoncze to inni beda latac a ja bede pilnowal spraw zza biurku

  5. saber pisze:

    a lodowa pustynia, zimno, pustka w kolo Cie troche nie meczy?

  6. sotion pisze:

    Odpowiadając trochę przewrotnie; bywają takie dni kiedy meczy wszystko. Wtedy nie ma znaczenia czy jesteś w Paryżu czy północnej Szwecji ale bywają i takie chwile kiedy pozytywnie nastraja nawet cisza lodowej pustyni.
    Natomiast bardziej serio; na pewno jest tak, ze odmienność północy na początku poraża, tym bardziej jeśli wcześniej zyles w zgiełku i pedzie dużego miasta, wśród wielu ludzi.Z czasem przyzwyczajasz się, jak do wszystkiego. Wtedy nie odczuwasz zima i pustki wokół ale cisze i spokój. Na pewno nie jest to miejsce, w którym chciałbym spędzić resztę życia (:-) ), choć nigdy nie wiadomo. Sporo z tych co mieszka tu, tez tak powtarzało na początku a siedzą tu już 20 lat albo i dłużej.
    Mamy jednak świadomość, ze jak będziemy mieć już dość lodu każdej chwili możemy się spakować w i wrócić :))

  7. saber pisze:

    tak, bezkresna przestrzen sprzyja kontemplacji, ale w zbyt duzej dawce moze przyczynic sie do zdziwaczenia – czego oczywiscie Ci nie zycze.

    Tak sobie mysle ze daleka Polnoc molaby byc dla mnie takim zakmnietym klasztorem i nikt ani nic nie wodzilo by mnie na pokuszenie…

  8. sotion pisze:

    zdziwilbys sie co w tym klasztorze mozna znalezc…
    ostatnio zwiedzałem sobie tutejszy uniwersytet, niedaleko mnie…wow…
    tak, ze z tym brakiem pokus to jednak nie tu :))

    ps. będę się starał żeby mi nie odwaliło 🙂

  9. saber pisze:

    biblioteka powiadasz?
    hm, interesujace – chyba sie tam do was … przelece

  10. sotion pisze:

    :)) biblioteki potrafią być takie wciągające…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s