dim sum i sok z awokado są pycha

Planując podróż po Azji pod koniec stycznia zupełnie przypadkiem załapałem się na obchody Chińskiego Nowego Roku, którego sylwester przypadał wczoraj. W tym roku to już trzeci mój Sylwester biorąc pod uwagę że w styczniu w Dubaju obchodziłem ten prawosławny wraz z K i V.
Chińska mniejszość narodowa w Malezji czy Singapurze jednakowo przygotowywała się do tego wydarzenia, widać było to zwłaszcza w ulicznych dekoracjach, licznych kolorowych lampionach i różnej maści symbolach królików, które nawiązywały do rozpoczynającego się roku Królika. Wczoraj przed moim hotelem w Hongkongu policja zamknęła całą ulicę przed zaplanowaną na wieczór uroczystą paradą z kolorowymi platformami, smokiem i wielkimi kolorowymi balonami, które unosiły się wysoko nad głowami licznie zgromadzonych mieszkańców i turystów. Stojąc ściśnięty w tłumie przechodniów współczułem kurduplowatym Azjatom, którzy z trudem przeciskali się między sobą, krzycząc przy tym niezrozumiale, podczas gdy Europejczycy spokojnie obserwowali świętowanie na ulicach miasta, gdzie w towarzystwie muzyki, eksplozji petard oraz fajerwerków odbywały się tradycyjne tańce lwów i nie mając przy tym żadnych problemów z uchwyceniem odpowiednich momentów do robieniem zdjęć. W dawnych czasach wierzono, że w trakcie Nowego Roku należy koniecznie odstraszyć bestię Nian, dlatego dziś w Macao na każdym kroku widać było multum czerwonego koloru, którego ponoć obawiają się wszystkie demony oraz słychać mnóstwo huku, wystrzałów petard i irytującej chińskiej muzycznej rąbanki. Punkt 20 nad portem wystrzeliły fajerwerki, których pokaz przyciągnął tłumy i znowu spowodował paraliż miasta.

Nieznane's awatar

About saberblog

Sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, chyba rzeczywiście urodziłem się w czepku, mam poukładane priorytety i co chyba najważniejsze, podążam za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo dzięki niemu mogę przyglądać się sobie, swoim emocjom, a przy okazji także całej reszcie świata. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym i to naprawdę przyjemne uczucie - zrobić w życiu coś dla siebie, czasem nawet wbrew temu, co mówią inni, wbrew temu, co wypada, co należy, co trzeba. Czasami mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracę, chwilę temu wyemigrował z Polski, rzucił wszystko i ruszył w podróż dookoła świata, akbym dopiero co odwiedził kolejny, sto któryś kraj. A innym razem łapię się za głowę i myślę: ile to już lat minęło? Ile rzeczy wydarzyło się po drodze? Czas jest fascynującą materią - bezkresną, nieuchwytną, a jednak zostawiającą po sobie ślady, lubię obserwować własne emocje, ale też emocje innych ludzi. Może właśnie dlatego ten elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę regularnie. To zresztą jedna z niewielu rzeczy, które robię w życiu naprawdę systematycznie, bo z obowiązkowością zazwyczaj jestem trochę na bakier. Zdarza mi się wracać do wpisów sprzed roku czy kilku lat i wtedy często odkrywam coś ciekawego: patrząc na tamten czas z perspektywy zaledwie dwunastu miesięcy, nagle widzę, jak bardzo był wypełniony, ile się wydarzyło, ilu ludzi pojawiło się na mojej drodze, ile emocji zostało gdzieś zapisanych między kolejnymi akapitami. Myślę, że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi w życiu takiego mojego własnego „pionu”. Czegoś, co pozwala mi na chwilę się zatrzymać, spojrzeć wstecz i złapać właściwą perspektywę. A tak zawsze mogę wrócić do przeszłości i z pewnego dystansu zobaczyć, czy udało mi się zrealizować to, co sobie zamierzyłem, mogę sprawdzić, gdzie popełniłem błędy, co zrobiłem dobrze, a przede wszystkim - przypomnieć sobie te wszystkie dobre, czasem zupełnie niepozorne chwile, których byłem uczestnikiem. I chyba właśnie za to najbardziej lubię pisać, aby nie pozwolić, by życie, które tak szybko płynie, zbyt łatwo mi umknęło.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podróże i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 Responses to dim sum i sok z awokado są pycha

  1. Nieznane's awatar sotion pisze:

    Zastanawiam sie dlaczego ludzi zawsze przyciaga pokazy fajerwerków? Skad tam miłość do ognia?

  2. Nieznane's awatar saber pisze:

    ogien pociaga tylko tych temperamentnych. Ci ktorzy lubia chlod maja brylke lodu zamiast serca – co nie przeszkadza mi jej czasem kruszyc;)

  3. SMS's awatar SMS pisze:

    no to szczęśliwego nowego…!!
    ja właśnie wróciłem z Indii

  4. Nieznane's awatar saber-->sms pisze:

    to zesmy sie mineli bo ja bylem tam w grudniu;)

Dodaj komentarz