deszczyk – deszcz – jebudu

Nad Buenos przeszła dziś straszna burza. Późnym popołudniem przylecieliśmy z Iguazu, samolot wyleciał z opóźnieniem potem ponad 45 minut trzymali nas w samolocie nim pozwolono nam z niego wysiąść, z okien obserwowaliśmy straszny korek w stronę głównego budynku terminalu. Gdy wreszcie udał nam się wydostać i odebraliśmy nasze torby nie było lepiej, okazało się, że znowu musimy czekać ponad 45 minut na jakkolwiek wolną taksówkę. Przy głównym wejściu tłoczył się rząd świeżo przybyłych turystów, wszyscy próbowali złapać jakiś transport do centrum albo na lotnisko międzynarodowe ulokowane z drugiej strony miasta…

W naszym hotelu przywitano nas jak starych bywalców. Choć zaczęło niepokojąco błyskać przekonałem brata żeby wyjść na kolacje na miasto. Wyposażeni w olbrzymi parasol ledwo zdołaliśmy wyjść z budynku, gdy nasze stopy zanurzyły się po kostki w rwących potokach deszczowych strumieni, do restauracji brodziliśmy w brunatno brązowej zimnej mazi, próbując ominąć złowieszczo wyglądające kałuże gdzie woda sięgała nawet kolan.

 

W restauracji wskazano nam stolik, podczas gdy obsługa zajęła sie umacnianiem wału, aby woda nie dostała się do wnętrza restauracji. Gdy byliśmy już po przystawkach kelner poprosił nas żebyśmy przenieśli się do sali na pierwszym piętrze, bo woda wdzierała się już do wnętrza posesji. Ze zdumieniem, ale i pewną wesołością obserwowaliśmy jak małe stróżki wody wdzierają się w każdą szczelinę podłogowej mozaiki, płynąc coraz śmielej w kierunku stolików położonych w najdalszej części naszej sali. Gdy woda sięgała ok. 10 cm, byliśmy już bezpieczni, ale wtedy okazało się, że zapomnieliśmy zabrać ze sobą butelkę naszego malbeca. Kelner widząc nasze strapienie próbował nam pomóc, ustalił z krzeseł pomost, po którym całkiem sprawnie przedostał się do naszego stolika, chwycił ledwo napoczętą butelkę wina i wrócił tą samą drogą.

 

W restauracji zostaliśmy do późna póki nie wypompowano wody a na podłodze została już tylko brudna maź i wilgotne błoto. Na ulicach panował bałagan, nie działało metro, wszędzie widać było naniesione przez wodę śmieci, ludzie brodzili boso w olbrzymich kałużach wody.

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podroze i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „deszczyk – deszcz – jebudu

  1. sotion pisze:

    widze , niezłe przeżycia tam macie …

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s