Don’t cry for me Argentina

Mój brat głównie drwi i szydzi z mojego stylu życia, odrzuca przepych, zbytek i wszystko, co drogie, prestiżowe, markowe, próżniacze, pyszne i napompowane. Grubiejący w talii i w portfelu utracjusz i dorobkiewicz jak ja, który musi być łechtany przeświadczeniem o swojej wyższości (szerszości?), bo inaczej koegzystencja razem z kastą usługujących nie byłaby aż tak widoczna. Nie dziwi go może, że ktoś czasem sprząta w hotelu – ale żeby do pokoju codziennie musiał wchodzić ktoś zaprogramowany na poprawianie pościeli (turn-down service), podnoszenie papierków i wykonywanie innych prostych czynności to już niczym nieusprawiedliwiony luksus. Swoje łóżko zostawia pościelone, ale gdy po powrocie zastaje je Pościelone przez duże P to już nadmiar. Jak go znam najchętniej wyeliminowałby w ogóle zawody sprzątaczki i kelnera…
Moje zakupy w markowych butikach to dla niego szczyt burżujstwa i oznaka braku pokory. Dla niego jestem hedonistą, niewolnikiem reklamy, mody i trendów, który nie bacząc na nic pnie się po szczeblach kariery, rujnując swoje zdrowie i nie dbając o względy innych. W jego mniemaniu moje życie to ciągłe dążenie bez zahamowań do dóbr i sukcesów, nieskazitelny profesjonalizm, parcie na karierę i konsumpcjonizm, co okrutnie go irytuje, podczas gdy on z pokorą cierpliwie odwala pańszczyznę.

Gdy przyjechaliśmy na lotnisko Ezeiza kolejka do odprawy bagażowej na samolot do Frankfurtu już się ustawiła. Wszyscy z niecierpliwością przestawali z nogi na nogę nie mogąc doczekać się, kiedy wreszcie rozpocznie się odprawa bagażowa. Mój brat na widok kolejki, która kilkakrotnie zwijała się w spiralę miał minę nie tęgą, bo na oko zgadnąć można było, że czeka nas dobre dwie godziny stania. I wtedy majestatycznie wkroczyłem ja z całym anturażem… Niemieccy turyści z niezadowoleniem patrzyli na nas jakbyśmy próbowali się wepchnąć się do kolejki, jeden niemiecki geriatryk spoglądając raz na mnie a raz na okładkę mojego paszportu nawet soczyście przeklął a następnie głośno wyraził swoje niezadowolenie nakazując nam stanąć do szeregu jak wszyscy. Z nieukrywaną satysfakcją, niczym czarodziejską różdżką zamachałem plastikiem a miły pan z obsługi rozsunął dla mnie odgradzającą wszystkich barierkę i zostaliśmy odprawieni na stanowisku pierwszej klasy.
Światopogląd się jednak mojemu bratu z tego powodu nie zawalił a jego krucha psychika nie uległa zdruzgotaniu…

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Don’t cry for me Argentina

  1. sotion pisze:

    czasem szczyt burżujstwa jak widac ma tez i dobre strony

  2. saber--sotion pisze:

    naprawde tak uwazasz? szkoda ze nie jestes moim bratem

  3. sotion pisze:

    🙂 a szkoda zobaczyłbym boskie Buenos…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s