Powrót do biura

Po trzytygodniowej nieobecności wróciłem do pracy, gdzie powitano mnie entuzjastycznie i z nieukrywanym utęsknieniem. Pierwszy raz będąc chory nie pracowałem zdalnie z domu, zero odpisywania na maile czy choćby przekazywania ich komuś dalej żeby się nimi zajął, bo tak jak było przez ostatnie 7 lat. I co? Firma nie upadła, świat się nie zawalił, biura nie zamknięto, prócz szefa jedynie 3 osoby zauważyły moją nieobecność: Audrey, Renate i Bianca. Reszta miała to delikatnie mówiąc w d..e.
Mógłbym zejść z tego świata w domowych pieleszach i nie zauważyłby tego nikt póki nie zaczęłoby śmierdzieć i Mauerhoffer nie zadzwoniłby na policje, że sąsiad spod siódemki zakłóca mu spokój i pozbywa go zapachu alpejskiej łąki.
Nowy szef jednego dnia mnie wkurza a drugiego zaskakuje, od kilku tygodni w kółko słyszę od niego: you read in my mind, excellent, perfect. Z radości aż mi tryka a moje ego wznosi się ponad poziom mojego IQ. Co z tego, jeśli odwołali mi wyjazd do Indii, Chin, Stanów i Singapuru. Transition nie odwołali, mam je zrobić przez telefon. Ogólnie kładę na to laskę, jak dla mnie mogę to zrobić nawet listownie albo za pomocą gołębi pocztowych bylebym dostał obiecanego bonus, za którego kupię kolejne mieszkanie i polecę dokoła świata.

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii praca i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s